Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

BAJKA O ALI I MACIUSIU SKRZYDLATKU -rozdział 3

 

(3)

ZAPOZNANIE Z ALĄ

Dziewczynka była niewielka. Miała może na oko siedem lat, ubrana była sukienkę koloru malinki i podobnego koloru fartuszek z falbankami. Na nogach miała czerwone pantofelki. Była w tym stroju trochę podobna do Czerwonego Kapturka, tyle, że nie miała czerwonej czapeczki na głowie.

Przyjaźnie uśmiechnęła się do niego.

-Dzień dobry. – Powiedział ogrom. – Czy to ty jesteś Lisem Witalisem?

-Ach, nie.- Roześmiała się dziewczynka. – mam na imię Ala. Ale dlaczego pytasz o Lisa Witalisa?

-No bo przeczytałem na jednej z tabliczek ul. Lisa Witalisa. Więc tak sobie pomyślałem, że trzeba szukać tego nieznanego mi Lisa Witalisa, a raczej jego ula, w którym zamieszkał.

- Ula Lisa Witalisa? Dlaczego ula?

-No bo Lis musi gdzieś mieszkać. A napisali, że tam na rogu tego rzędu domów stoi ul Lisa Witalisa.

-Ul Lisa Witalisa? Wiesz, nie rozumiem. Jak to ul Lisa Witalisa?

- Nie rozumiesz? No, ul i koniec. Zresztą chodź, to ci pokażę. Mogę cię tam zanieść na moim grzbiecie.

-E, nie. –Wymawiała się Ala.- Widziałam, że jakiś zwierz podobny do ciebie latał w powietrzu. Czy to może ty byłeś? Jesteś podobny do tamtego i widzę, że skrzydła masz.

-No, ja – Pochwalił się gad i z lekka rozłożywszy skrzydła zamachał nimi. Ala schowała się za stertę drewna.

- Nie machaj! - Krzyknęła zza sterty.- Boję się ciebie i twoich skrzydeł! Jeśli koniecznie mam ci towarzyszyć, wolę iść obok ciebie pieszo!

-Pewnie, że można.

-Jesteś podobny do dinozaura z obrazka, więc może jesteś jego wujkiem?

- Wujkiem? A dlaczego? Ja jestem pra – praprawnukiem mojej pra – pra- prababci jaśnie wielmożnej właścicielki pewnej jamy nad… nad…ale nie wiem nad czym (zmartwił się dziwny zwierzak, w każdym razie jejnościnki pani Dinusiowej , (mówię tak, bo nie znam imienia), a która mieszkała w Kórniku.

-W kurniku? Zdziwiła się Ala. W kurniku mieszkają kury, jak na wsi u mojej babci. Ale jej kurnik jest mały i byś się tam nie zmieścił.

- Ha, ha! – Roześmiał się serdecznie przybysz.

-Z czego się śmiejesz? – Obraziła się Ala.

-Z tego co powiedziałaś. Mówiłaś, że bym się nie zmieścił w kurniku u twojej babci. To nie o taki kurnik chodzi.

- A o jaki? Czy mogą być inne kurniki?

-Nie chodzi o kurnik dla kur, tylko o takie miasto, które się nazywa Kórnik. Tam kiedyś dawno, dawno temu mieszkaliśmy, a właściwie mieszkała tam moja pra- praprababcia…praciotka…pra…Oj! Wiesz już. Bo znowu mi się pomyli! –Wypalił zniecierpliwiony gość..

- I ty też mieszkasz w Kórniku?

-Nie, ja teraz mieszkałem w pięknej słonecznej Dalmacji. Tam są prześliczne ogromne góry.

- A dlaczego tu przyleciałeś?

-Bo chciałem zobaczyć Kórnik, w którym mieszkała moja pra-pra Dinusiowa.

-Ale to nie jest Kórnik, tylko Poznań.

-Poznań? A gdzie jest Kórnik?

- Nie wiem, ale słyszałam, że tam jest zamek i Biała Dama.

-Biała Dama?- Zdziwił się ogoniasty stwór i zmartwił.- Biała Dama, powiadasz? To chyba ta sama, z powodu której moja rodzina musiała się wynieść do Dalmacji.

-Musiała? A dlaczego musiała?

-Bo wiesz, jak ona przyjechała do Kórnika, zaczęła budować, rozbudowywać zamek, poprawiać, nie było miejsca, gdzie by nie zajrzała i nie gospodarowała po swojemu. Mieliśmy w parku swoją ulubioną stertę chrustu w kącie parku. Pod nią mieliśmy wygodną jamę, bo w Kórniku nie ma gór. A ona jak ją zobaczyła, kazała stertę wyrzucić i nie mieliśmy gdzie mieszkać. Ach, te jej porządki! Potem kochana pra-pra prababunia gdzieś się przeniosła, ale mieszkała w Kórniku do końca. A potem wnuki obraziły się i zabrały stamtąd. Mieszkaliśmy tam od lat i pomagaliśmy mieszkańcom. A tu takie podziękowanie! Może byś spytała kogoś gdzie jest ten Kórnik? Według mojego rozeznania, powinien być niedaleko, ale w którą stronę lecieć? Pomyślałem, że może ten Lis Witalis by coś wiedział na ten temat.

-Lis Witalis na ten temat? Ach, nie. On żył tylko w bajce. A teraz musi tu mieć swoją ulicę, bo to jest Osiedle Bajkowe?

-Bajkowe, powiadasz? O, to może o nas by też coś było? Może i dinozaury mogłyby tu mieć swój ul?

-Ul? Dlaczego ul?

-No przecież tam na rogu jest wyraźnie napisane UL. LISA WITALISA!

-To chodź mi pokaż ten ul, bo wiesz? Nie mogę zrozumieć o czym mówisz, o jakim ulu?-

Szli długą ulicą. Historyczny zwierz kołysał się na swoich krótkich i błoniastych jak u kaczki nogach. Ala biegła obok niego, bo on choć miał nogi krótkie był na tyle duży, że gdy on dał jeden krok, Ala musiała dać pięć, więc nie mogła zdążyć za nim. Wkrótce się zmęczyła. Stanęła i sapiąc powiedziała.

-Albo pójdziesz wolniej, albo ja dalej nie idę i sam sobie szukaj tego ula. – Gość widząc, że ta miła dziewczynka może się na niego pogniewać, choć nie potrafił zrozumieć za co miałaby się gniewać, chwycił Alę pyskiem i wsadził sobie na grzbiet, a następnie powędrował dalej środkiem ulicy. Ala trzymała się jego obrosłej prapiórami szyi. Nawet jej się ta jazda podobała. Kiedy doszli na miejsce, zsadził ją z grzbietu, pokazał tablicę, na której było napisane. ul. Lisa Witalisa.

-Ul. Widzisz, tu jest wyraźnie napisane, że to jest ul tego Lisa.- Ala czytała i nie bardzo rozumiała z początku, ale wreszcie zrozumiała i zaczęła się śmiać. Gość patrzył nic nie rozumiejąc, a Ala usiadła na piasku i śmiała się do rozpuku.

- No, co złego powiedziałem? Dlaczego śmiejesz się ze mnie?

-Nie z ciebie, ale z tego, że nie umiesz czytać skrótów.

-Skrótów? Jakich skrótów? Nic nie wiem o żadnych skrótach.

-A czytać umiesz przecież? Więc jakże nie znasz skrótów?

-Jak babcię kocham, nie znam. Co to są te skróty?

--Skróty… Nie bardzo umiem ci to wytłumaczyć, ale skrót to coś takiego, że napiszesz kawałek wyrazu i postawisz kropkę. A jak ktoś będzie czytał, to przeczyta tyle ile jest napisane, a reszty musi się domyślić.

-A po co się ma domyślać?

- No tak jak tu jest napisane ul i kropka. To znaczy, że nie chodzi O ŻADEN UL ! Tu chodzi o ulicę ! Napisali ul i zrobili kropkę, żeby nie pisać całego słowa ulica.

-A dlaczego nie mogli pisać całego słowa?

-Mogli, ale po co? Tu by musieli pisać „Ulica Lisa Witalisa”, gdzie indziej „Ulica Smoka Wawelskiego”, „Pana Twardowskiego”, „Sierotki Marysi” i tak dalej.. Po co za każdym razem pisać Ulica, Ulica… Wiesz, ile farby by na to pisanie im wyszło? Jak wszędzie napiszą tylko „ul”, to im mniej farby wyjdzie. Tu nie chodzi o ul, bo w ulu pszczoły mieszkają, a nie lisy. Lisy mieszkają w norach w lesie, a nie w ulach.

-A do ula w ogóle nie zaglądają?- Zmartwił się wielgolaśny jaszczur, że ten Lis Witalis nie mieszka w ulu, chociaż tak jest napisane.

-A po co? – Roześmiała się znów Ala – Przecież ci powiedziałam, że tam pszczoły mieszkają. Jakby on tam zaglądał, to by go pokąsały i by go nos bolał.

-A nie mogły by go nie pokąsać? – Dopytywał.

- Tego nie jestem pewna, ale jak by on się z nimi dogadał? Lisy gadają po lisiemu, a pszczoły brzęczą, a poza tym jak się wchodzi do czyjegoś domu bez zaproszenia, to gospodarz może się pogniewać. Więc pszczoły się gniewają gdy im ktoś do domu zagłada.

-To gdzie ten Lis mieszka?

-Witalis? On mieszka w bajce.

-To znaczy na Osiedlu Bajkowym, czy tak?

Niezupełnie. W bajce, czyli w książce. W takim razie będę ci musiała przeczytać bajkę o Lisie Witalisie i pokazać obrazki. Tam jest wszystko napisane i narysowane. Chcesz?

- Pewno, że chcę. Słuchaj no, a powiedziałaś przed chwilą, że tu jest ulica Smoka Wawelskiego. Czy tak?

-O, tak. To jest kawałek dalej. A to ktoś bliski dla ciebie?

-Podobno nas, dinozaury tak przed laty nazwali.

-To ładny mi praprzodek ! Który ludzi krzywdził! Masz się kim chwalić! Też mam o nim bajkę. Chcesz, to ci przeczytam.

-Nie chcę. Znam o nim krakowską legendę. A poza tym, gdy myśmy chodzili po ziemi, to was, ludzi jeszcze wtedy nie było. A ja zwiedzałem nawet niedawno tą jamę koło Wawelu. Zwiedzałem ją, ale mi się tam nie podobało.

- Dlaczego? – Pytała Ala ciekawie bo nigdy w owej jamie nie bywała i myślała, że tam jest ciekawie jak w przedszkolu, które niedawno ukończyła.

-A, tak wiesz? Woda kapie z sufitu, wiec mokro. Jeszcze bym reumatyzmu dostał.

-A tu gdzie mieszkasz?

-Jeszcze nigdzie. Dziś przyleciałem. Mówiłem ci, że przyleciałem na wycieczkę. Poza tym moja chatka pod górą w Dalmacji jest w remoncie, wiec nie mogę się kręcić i przeszkadzać.

-A kto ją remontuje i co tam robi?

-Zakładają mi centralne ogrzewanie, bo zimą jest chłodno i zażyczyłem sobie parkietu na podłodze.

-W Dalmacji jest ciepło. Nie gadaj.

-Zimą w górach jest też zimno, a lubię się grzać i wygrzewać. A ty masz centralne ogrzewanie?

-No pewnie.

-To mogę zamieszkać u ciebie?

-Nie wiem. Muszę spytać rodziców.