Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

Kłopoty Gerwazka cz 2

Rozdział IV

ZACZYNAMY OD DZIESIĘCIU PRZYKAZAŃ

W piątek nie było gołoledzi i nawet śnieg trochę się stopił. Gerwazkowy bałwan przechylił się nieco i stracił sporo animuszu. Marchewkowy nos opuścił się brzydko, a niektóre guziki zrobione z węgla wypadły. Ale zimowe dni są krótkie i nie było czasu go poprawiać, za to trzeba było pójść na korepetycje z religii. Gerwazek z małym podpowiadaniem wyliczył Przykazania, ale niektórych w ogóle nie rozumiał.

-Powiedz jeszcze raz wstęp do Dekalogu, Gerwazku.- poprosił Proboszcz.

-Jam jest Pan Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli.

-Pięknie. A powiedz mi, co znaczą słowa „ którym cię wywiódł z ziemi egipskiej”? 

-Nie wiem, na moje to tam jest błąd.

- Błąd? – zdziwił się Proboszcz.- dlaczego?

-Bo powinno być wywiózł.

-Wywiózł?- Jak to?

-A tak to. Bo jak Dziadek coś wywozi gdzieś….-

A co wywozi?- zdziwił się Proboszcz.

- No na przykłaaad… Na przykład obornik na pole!- wykrzyknął triumfalnie.-To nie mówi, że wywodzi, tylko, że wywozi.

-A czy może słyszałeś takie określenie, że kwoka wodzi kurczęta?-Spytał Ksiądz.

-Wodzi? Nie słyszałem. A co to jest „wodzi”?

-No właśnie. Spodziewałem się, że nie znasz tego słowa. Wodzi to znaczy, że je prowadza.

-Prowadza? A jak?

-Jeśli chodzi o kwokę, albo o matkę małych gąsiąt, to gdzie ona idzie, one pilnują się jej i idą za nią. Jak ona rusza przed siebie, kwoknie raz i drugi, a one na jej głos ruszają za nią. Ona idzie, a cała czeredka kurczaczków za nią. Przypomnij sobie, jak czasem wiosną przyjeżdżałeś do Babci, to widziałeś, że czasem kaczka idzie pierwsza do stawu, a ze czternaście malutkich żółciutkich piskląt idzie za nią. Żadne jej nie wyprzedzi. Takie malutkie, a wiedzą, że pierwszeństwo należy się jej- matce. –

Dlaczego?

- Bo ona zna drogę, wie dokąd może je zaprowadzić. Maluchy drogi nie znają i ufają jej całkowicie. Ona je prowadzi, czyli wiedzie. Nie wiezie, bo nie ma wózka na kołach, tylko wiedzie. Między wiedzie, a wiezie jest różnica. Rozumiesz?

-No, tak. ale co to ma do ziemi egipskiej?

-Słuszne pytanie. -Pochwalił Proboszcz.- Kiedy Pan Bóg postanowił Żydów wyprowadzić czyli wywieść z ziemi egipskiej, było z tym dużo kłopotów, bo faraon, czyli król egipski za żadne skarby nie chciał Żydów puścić, ponieważ pracowali niewolniczo, czyli zupełnie za darmo przy wyrobie cegieł z gliny i słomy, wykonywali wiele innych ciężkich prac za też darmo, albo tylko za jedzenie. Pan Bóg widział ciężki los potomków Jakuba i postanowił ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, którą inaczej nazwał domem niewoli, bo Żydzi byli w Egipcie niewolnikami faraona. Rozumiesz?

-Niewolnikami? A co to jest ten niewolnik?

-Wyobraź sobie, że przyszedłby tu ktoś w tej chwili  i powiedziałby do mnie, że spodobałeś mu się na tyle, że chce cię ode mnie kupić. A ja chciałbym zarobić na tobie i sprzedałbym mu ciebie. On by mi zapłacił, ale od chwili  gdy wziąłbym do ręki pieniądze, nie mogę już podjąć żadnej decyzji co do ciebie. Już jesteś sprzedany. Tamten człowiek bierze cię za rękę i czy chcesz czy nie chcesz wyprowadza cię z kancelarii, wpycha do samochodu i wiezie do swojego domu, a tam co ci każe, zrobić to musisz czy chcesz czy nie. Jak ci będzie kazał pracować to musisz czy umiesz czy nie i czy jesteś zmęczony czy nie.

-A jak nie umiem?

-To jego nie obchodzi. Bierze bat i bije cię aż skórę pokaleczy.

-I co potem?

- Nie obchodzi go, że ciebie to boli. Bije cię nadal i goni do pracy, a ty wiesz, że gdy pracujesz, on wtedy nie bije i pracujesz jak umiesz nawet jeśli mdlejesz ze zmęczenia, ale wypłaty nie dostajesz, bo niewolnik pracuje za darmo. Najwyżej jeść dostaniesz, ale to, co ten twój pan  (bo ten, kto cię kupił jest twoim panem) da i tylko takie jedzenie jakie sam dla ciebie wymyśli- najczęściej jest go za mało i byle jak przyrządzone, niesmaczne.

-To ja bym nie jadł.- Proboszcz uśmiechnął się.

-Raz, drugi możesz nie zjeść, ale w końcu głód weźmie górę nad tobą i żeby nie umrzeć z głodu zjesz wszystko, co ci da. I nie masz prawa protestować. Nie będzie go interesowało gdy zachorujesz.

-A jakbym umarł?

-Kupi nowego niewolnika. A zmarłego zakopie byle gdzie. Tak wygląda niewolnictwo. Rozumiesz?

-Rozumiem. To straszne. Lepiej nie być niewolnikiem.

-A dom niewoli dla Izraelitów to po prostu Egipt, w którym oni żyli ponad czterysta lat.

-To też już rozumiem. A co z tym „wywiódł”?

- Czyli wyprowadził. Bóg posłużył się Mojżeszem, który na Jego życzenie chodził do faraona prosić, żeby ten władca wypuścił Naród izraelski, czyli Żydów. Ale faraon nie chciał i okłamywał Mojżesza, że puści i za chwilę zmieniał zdanie. Bóg zastosował wobec faraona aż dziesięć ciężkich kar, żeby go zmusić do wypuszczenia umęczonego  Narodu, który był w niewoli u niego. A potem gdy dokonała się najstraszniejsza kara i Żydzi mogli już wyjść, a raczej przez samego faraona zostali wypędzeni, szli oni wielką grupą razem z całymi swoimi rodzinami, owcami, wołami, jagniętami, kotami i psami, a Pan Bóg szedł przed nimi ukryty w ogromnym słupie obłoku i prowadził ich, czyli wiódł. Pokazywał im drogę, bo oni jej nie znali. A potem przeprowadził ich suchą nogą przez Morze Czerwone…

-To wiem, bo mi Babcia mówiła jak Mojżesz uderzył laską i wody się rozstąpiły, ale potem zalały Egipcjan.

-Świetnie. I wyobraź sobie, że płetwonurkowie znaleźli kilkanaście lat temu na dnie Morza Czerwonego koła od wozów egipskich. A Naród Wybrany czyli Żydzi poszli dalej wiedzeni czyli prowadzeni przez Obłok ku Ziemi Obiecanej. Jasne?

Teraz rozumiem. – Ucieszył się Gerwazek. Już będę wiedział.

 

Rozdział V

NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ

Gerwazku, powiedz mi, czy rozumiesz czego to przykazanie zabrania?

-Żebym nie miał cudzych bogów przede mną.

-Przede mną? To znaczy przed kim?

-Przede mną, bo tak jest napisane.

-No, jasne. W takim razie rozumiem, że to Przykazanie ułożyłeś ty. Gerwazku, ale jeszcze powiedz mi dla kogo?

-Ja? A czemu ja?-Zdziwił się Gerwazek.

-Bo mówisz „przede mną”.

-Ale tak jest napisane…

-Ale kto to napisał? Ty?

-Nie, nie ja.

-To kto? Gdzie i dla kogo?

-Dla Żydów, którzy szli z Egiptu.

-No, dobrze, ale kto napisał i gdzie?

-Pan Bóg, gdzieś po drodze podobno jak szli.

-A co? Przyszedł list od Pana Boga i listonosz im może po drodze dostarczył? Czy tam może była poczta na pustyni?

-No, nie. Na pustyni nie.

-A czemu?

-Bo tam nie było poczty.

-Nie było, ale już ci powiem. Nie sądzę, żeby wam o tym nie mówili, ale pewnie rozrabialiście na lekcji zamiast uważać. Przykazania dał sam Pan Bóg Izraelitom na ogromnej górze. Mojżesz, o którym już mówiliśmy wszedł na rozkaz Pana Boga na górę i tam przez czterdzieści dni z Nim rozmawiał i wrócił z ogromnymi kamiennymi tablicami w dłoniach, a na tablicach Pan Bóg swoim palcem wypisał te Przykazania. Więc jeśli napisał przede Mną, to nie znaczy, że przed tym, kto czyta, tylko przed Nim- Bogiem. Jasne? – Gerwazek milczał, tylko oczami niespokojnie wodził to po suficie, to po ogromnym  dębowym kredensie, aż zapatrzył się w fajansową figurkę Matki Boskiej jakby od Niej czekał podpowiedzi. Ksiądz poskubał chwilę jakąś wystającą nitkę przy sutannie. Wreszcie zebrał myśli.

- Słuchaj, smyku. Zaczęliśmy od sformułowania „przede Mną”. Tak?- Gerwazek kiwnął głową.

-Jeśli Pan Bóg mówi: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną, to znaczy, że nie wolno czcić żadnego innego boga, bo tak naprawdę, to tylko Pan Bóg jest Bogiem, a ta cała reszta nie.

-Nieprawda, bo pani katechetka nam mówiła, że jest ich aż trzech.

-No to wymień ich.

- Bo jest Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.

-To dobrze wam mówiła, tylko że ty pewnie znów myślałeś o niebieskich migdałach i tylko kawałek lekcji ci utkwił w głowie. Słuchaj, smyku. Czy może słyszałeś, że mamy jednego Boga ale w trzech Osobach?

-Acha…

-No widzisz. Popatrz. Mama, tata i ty to jedna rodzina. Prawda? Jest was akurat troje. Tata jako głowa rodziny jest najważniejszy, potem mama, która prowadzi cały dom i o wszystko dba i ty- ich syn. Rozumiesz?

-No, to akurat tak.

-To podobnie, ale troszkę inaczej jest tam. Bóg Ojciec, Który stworzył cały świat i nas- ludzi. Drugą osobą jest Syn Boży, czyli Syn Boga Ojca. Rozumiesz- Tata i Syn. I Trzecia Osoba to Duch Święty, Który jest przeogromną Mądrością. Ale tak jak twoja rodzina to rodzina Nowackich i koniec, to Trzy Osoby Boskie nazywamy Trójcą Przenajświętszą. Ale w twojej rodzinie jest tak: Tata jest teraz w Poznaniu, ty u mnie, a mama w waszym nowym mieszkaniu maluje ściany.  Każdy z was gdzie indziej, ale wasza rodzina jest cała choć każdy co innego robi. A Osoby Trójcy Świętej nigdy się ze Sobą nie rozstają, zawsze działają w idealnej zgodzie i chociaż Syn Boży mieszkał na ziemi przez trzydzieści trzy lata, to i tak cała Trójca Święta była razem, bo jest nierozdzielna. Są ze sobą tak silnie połączone, że choć by każda Osoba gdzie indziej poszła, to i tak będą zawsze razem.

-A gdzie by mogła pójść?

-No, słyszałeś przecie, że Pan Jezus urodził się w Betlejem, a Jego Matką była Najświętsza Maryja Panna. Prawda?

-Słyszałem.

-Czyli, że Ciało Jego jako Dzieciątka mówiło o człowieczeństwie, a dusza na stałe złączona z Ojcem i Duchem Świętym była i jest ciągle drugą Osobą Trójcy jako Syn Boży. Całą Trójca rozdzielić się nie może, ale Druga Osoba czyli Pan Jezus otrzymał ludzkie ciało, choć dusza Jego była nierozdzielnie złączona z Bogiem Ojcem , ale nazwijmy to po naszemu, że została przez Boga Ojca jak gdyby oddelegowana na Ziemię i przyjęła ciało od Najświętszej Maryi Panny poprzez rozwój Bożego Dzieciątka w Jej łonie. Jasne, teraz?

-Jakoś to rozumiem.- Westchnął Gerwazek. 

- No, dobrze, teraz wracajmy do tych bogów. Skoro już wiemy Kim jest Trójca Święta i dlaczego to nam się nie pomyli. Pomyśl, jakich bogów jeszcze czczą niektórzy na świecie?

-Fetysza.

-Powiedzmy. Taki sobie bożek. A kto jeszcze?

-Mzimu.

-Był w Afryce taki- podobno dobry i zły. Jeszcze o jakimś słyszałeś?

-Budda, a w Indiach mają święte krowy. I jeszcze o sfinksie słyszałem i o bożkach indiańskich, bo pisało w Tomku na wojennej ścieżce…

-Jeszcze Baal i różni bogowie i boginie egipskie i greckie. Jest tego całe mnóstwo. Żaden bożek zrobiony z czegoś tam albo wyobrażony sobie, nie jest żadnym Bogiem tylko bożkiem, który nie ma nic z naszego Boga. Bóg jest jeden.

-Pan Bóg powiedział proszę księdza, że nie wolno czcić żadnych bogów przed Nim. A za Nim? Za nim, to nie będzie widział i ujdzie.

-Pan Bóg widzi wszystko i przed Sobą i za Sobą. Jest wszechwidzącym i wszechwiedzącym Bogiem, bo jest Duchem, więc nigdy nie wiesz na co patrzy, a patrzy na wszystko. Nic przed Nim nie ukryjesz. Skoro nie wolno czcić żadnych cudzych bogów, to czy rozumiesz, że naszym Bogiem jest Ten w Trójcy Jedyny, a tamci nie są bogami chrześcijan, więc są bogami cudzymi? Cudzymi, czyli nie naszymi.

- Rozumiem.

-No to przechodzimy do Drugiego Przykazania. Jak ono brzmi?

- Wspaniale. Zaczynamy.

 

Rozdział VI

NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NADAREMNO        

- Rozumiesz, o co tutaj chodzi?

-A bo ja wiem?

- Zobacz, zanim zastanowimy się nad nim, powiedz trzecie Przykazanie.

-Trzecie? A czemu tyle naraz?

- Coś ci w tym pokażę.

-A co?

-Zobaczysz. Wymień trzecie.- Gerwazek pomyślał chwilkę i znów wymienił wszystkie od początku, dopiero doszedł do trzeciego:

-Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

-O, właśnie. Świetnie. I zobacz. Powtórzmy od początku.

1.  Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.

2.  Nie  będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno.

3.  Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Widzisz? I pierwsze i drugie i trzecie Przykazanie Pan Bóg odnosi do naszego szacunku wobec Jego Boskiej Osoby.

-Ale mówiliśmy, że Pan Bóg jest w trzech osobach.-Zauważył Gerwazek.

-Świetnie!- Zawołał Proboszcz. Piątka za uważanie. Masz rację. Ale wtedy, gdy Pan Bóg dawał Przykazania, nie narodził się jeszcze Pan Jezus, ani nie objawił się Duch Święty, więc wtedy chodziło o Boga w ogóle. Dlatego Pan Bóg nie wspominał wtedy jeszcze o Panu Jezusie ani o Duchu Świętym. Więc Izraelczycy tego nie wiedzieli i dopiero poznawali Boga. A że mieli zatwardziałe serca, trudno im szło poznawanie Go. W każdym razie Pan Bóg upomina się o szacunek dla samego Siebie, o to, że On jest jedynym Bogiem i nie mogą z Nim ani współistnieć ani konkurować żadne inne bożki…

-Ale Ksiądz mówił o bożku Baalu, to znaczy, że mogły istnieć!

-Znowu piątka. Baal był tylko wymyślony, tak samo Ozyrys i inni bogowie. To były postacie zrobione przez ludzi, a Pan Bóg jest Bogiem osobowym, czyli żywym i prawdziwie istniejącym. Pan Bóg powiedział wyraźnie: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną, to znaczy, że żadne inne nie istnieją. A tamte cudze, to mówiliśmy, że wystrugane z drewna lub kamienia. Drugie Przykazanie też Pan Bóg odnosi do Siebie i mówi nam- Nie będziesz brał Imienia Pana Boga swego nadaremno, a w trzecim; Pamiętaj, abyś dzień święty święcił- więc pomalutku dojdziemy do tego, że trzy pierwsze Przykazania odnoszą się do naszego szacunku względem Pana Boga. I zobacz- na Dziesięć Przykazań tylko trzy odnoszą się do Niego, a siedem do ludzi. Ale w tych trzech jest powiedziane wszystko, co w tamtym czasie należało wykonać, żeby szanować Pana Boga. Jak myślisz? Dużo?

-Nie wiem.

-Zobaczymy za chwilkę. Drugie- pamiętamy, brzmi: Nie będziesz brał Imienia Pana Boga swego nadaremno. To znaczy? A może ty umiesz mi powiedzieć?

-To znaczy- Odpowiedział Gerwazek bez zająknięcia- Że nie wolno wymawiać imienia Pana Boga tak sobie dla żartów ani dla zabawy.

-Świetnie! Cudownie! A kiedy wolno i czy wolno.

-Wolno wtedy kiedy się modlimy, albo wtedy, kiedy na katechezie rozmawiamy o Panu Bogu, albo może ksiądz jak mówi kazanie.

-Doskonale. A kiedy jeszcze?

-Jeszcze? Nie wiem.

-No, a jak idziesz sobie drogą i biegnie do ciebie ogromny pies z ujadaniem? Lada chwila dobiegnie i cię ugryzie. Co wtedy wolno?

-Wołać ratunku.

-Prawda. Ale wolno i należy wzywać też na ratunek Imienia Boga albo Matki Najświętszej. Wielu osobom wzywanie takiej pomocy uratowało życie i zdrowie, bo Bóg nagle dokonał cudu.

-Ojej. Nie wiedziałem. A na przykład co będzie, jak mnie ten pies będzie chciał już ugryźć, ja zawołam Pana Boga, a tu wcale Bóg nie przyjdzie, tylko właściciel psa usłyszy i zacznie go wołać, albo dobiegnie i odciągnie za skórę na karku?

-Ale nigdy nie wiesz, czy to nie Pan Bóg zwrócił uwagę właściciela na zachowanie psa? Bóg najczęściej posługuje się ludźmi i ich posyła do pomocy drugiemu człowiekowi, dopiero wtedy gdy taka pomoc jest niemożliwa, a ktoś bardzo się modli o ratunek, wtedy interweniuje Sam, albo kogoś z ludzi cudownie przyśle.

-A na przykład jak?

-Dobre pytanie. Ponad sto lat temu jeden człowiek o nazwisku Tomasz Kłossowski był żołnierzem i walczył pod obcym dowódcą, bo wtedy Polski nie było na mapie. Został ranny i leżał w jakichś krzakach. Rannych pozbierano, a jego nikt nie zauważył. Groziła mu śmierć, bo od ran ruszyć się nie mógł. Nie chciał umierać na obcej ziemi z dala od rodziny. Wyciągnął spod munduru medalik, pocałował go i modlił się gorąco o ratunek. Naraz stanęła przed nim piękna Pani z polskim Orłem na piersi i powiedziała mu, że ma dobrze się Jej przyjrzeć, bo jak wróci do domu, ma znaleźć obraz, na którym Ona będzie taka sama jak teraz Ją widzi…

-Wiem, wiem!- Zawołał Gerwazek.- To Matka Boska Licheńska. Uratowała go. Potem ludzie go znaleźli i wyleczyli. I wrócił i długo szukał i znalazł obraz po wielu latach koło Częstochowy. Teraz tam jest taka kapliczka na pamiątkę. W Lgocie!

-A skąd wiesz?- Zdziwił się ksiądz.

-Bo jak ciocia Małgosia poszła kiedyś na pielgrzymkę, to myśmy pojechali zobaczyć jak będą wchodzili na Jasną Górę i widzieliśmy, jak oni koło tej kapliczki odpoczywali. I myśmy się zatrzymali i ciocia mi o tym opowiedziała.

-I poszła ci pokazać tą kapliczkę?

-Nie, bo była mocno zmęczona i tatuś mi pokazał. A potem ciocia mnie wzięła za rękę i poszedłem z nią.

-Ojej !I co było dalej?

-Szedłem, szedłem, nogi mnie bolały, ale ciocia powiedziała, że mam nie narzekać, bo idę dopiero kawałek, a ona idzie od samego Poznania i też nogi ją bolą i nie narzeka. No to poszedłem. I myśmy śpiewali po drodze i nawet podskakiwali i klaskali kto głośniej.

-No, proszę!- Zdziwił się ksiądz.-A co śpiewałeś?

-Takie różne. „Jezus o poranku”, „Idzie Jezus, spójrz jak kroczy On po wodzie”, albo „Wyżej, wyżej Jezus coraz wyżej” i jeszcze jakieś tam pieśni, ale nie pamiętam.

-No dobrze, ale tak sobie szliście i śpiewaliście i tak sobie wzywaliście Imienia Pana Jezusa po drodze i klaskaliście i skakaliście, prawda? A pomyśl, wolno tak było iść i śpiewać na całą okolicę?

-Chyba tak.- Nieco speszył się Gerwazek.

-Nie chyba, tylko na pewno. Szliście modląc się pieśniami, a ci, którzy was widzieli i słyszeli mieli okazję zatęsknić do pójścia z wami do Matki Bożej, mogli sobie w ten sposób przypomnieć, że może rano pacierza nie zmówili i zmówić go tam, gdzie byli, zastanowić się, czy w ostatnią i inne niedziele poszli do kościoła, bo jak brzmi Trzecie Przykazanie?

 

Rozdział VII

PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ

-Świetnie. Czyli wyście szli głosząc Imię Pana Jezusa po drodze i tak na przykładzie pielgrzymki doszliśmy do dnia świętego. Jak myślisz, co Pan Bóg nam mówi w tym Przykazaniu?

-Mówi, że w niedzielę i święta koniecznie musimy pójść do kościoła na Mszę Świętą i uczestniczyć w niej bardzo pobożnie, bo jak nie pójdziemy, to będzie grzech ciężki.

-Doskonale. Ale ja słyszałem nieraz, że ktoś nie poszedł do kościoła bo w telewizji był ładny film właśnie w niedzielę rano, więc oglądał film i do kościoła nie poszedł? To co wtedy? Mógł?

Nie mógł, proszę księdza.

-Dlaczego? Przecież film był tylko rano i tylko w niedzielę.

-Bo Pan Bóg jest ważniejszy niż film i musimy się przemóc i wybrać Pana  Boga zamiast filmu. Bo jak byśmy wybrali film, to obrazimy Pana Jezusa  bałwochwalstwem.

-Jak to?  Ale przecież bałwochwalstwo dotyczy bożka, a nie filmu.- zawołał zaskoczony ksiądz.

- Ale my wtedy z filmu zrobimy sobie bożka i będzie on dla nas ważniejszy niż Pan Bóg, a na dodatek obrazimy Pana  grzechem lenistwa. 

-Cudownie. Kto ci powiedział o tym?

-Babcia jak mi się nie chciało iść w wakacje do kościoła bo akurat nadawali fajny program dla dzieci.

- I co? Pewnie ci żal było?

-No tak, ale poszedłem bo Babcia by mnie wyzywała.

-To dla kogo poszedłeś do kościoła? Dla Babci? 

-No, tak, bo bym spokoju nie miał całą niedzielę, że jestem leniuch.

-Ale rozmawialiśmy przed chwilą, że jak nie pójdziesz do kościoła obrazisz Pana Boga, a nie Babcię,

- Wtedy tego nie wiedziałem. Później mi to wytłumaczyła, Teraz już wiem.

-No, dobrze. Dzień święty już mamy. Ale kiedy jeszcze oddajemy cześć Bogu?

-Rano i wieczór w pacierzu.

-Ale jak to jest na przykład w poniedziałek albo w czwartek i jest to zwykły dzień a nie dzień święty?

- Babcia mówiła i mamusia też, że z Panem Bogiem trzeba rozmawiać co dzień rano i wieczór i w ciągu dnia też. A Dziadek mówił, że jak się bawię, to też powinienem się pomodlić żebym się ładnie i bezpiecznie pobawił i że zabawę powinienem oddać Bogu na Chwałę i każdy pacierz też. A jak mi się nie chciało iść do kościoła, ale się przemogłem i pójdę to zwyciężyłem pokusę i to też trzeba oddać Bogu na Chwałę.- Gerwazek siedział na krześle, ale z chwili na chwilę zaczął gapić się w okno, za którym latały gołębie. Ksiądz zauważył, że chłopiec robi się zmęczony.

-Jeszcze tylko jedno pytanie, Gerwazku.

-A co będzie jak mama budzi cię do kościoła, a tobie nie chce się wstać, mama chce cię potarmosić za rękę, dotyka cię, a ty masz gorączkę?

-To wtedy mogę nie pójść, bo jestem chory, albo jak wymiotuję, ale jakbym miał tylko trochę kataru, to trzeba pójść, bo to tylko małe przeziębienie. Mała choroba nie zwalnia od kościoła tylko duża.- Powiedział chłopczyk.

-Brawo. Jesteś wolny. Tylko uważaj na ulicy jak pójdziesz, żeby cię coś nie najechało.

-Dobrze, proszę księdza. Niech Ksiądz zostanie z Bogiem.

-Idź z Bogiem.- Powiedział Proboszcz zadowolony z ucznia. Gerwazek zeskoczył ze schody i szczęśliwy, że wreszcie koniec pobiegł do domu.

 

Rozdział VIII

CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ

Mróz ścisnął w grudniu jak w lutym. Od tygodnia termometry wskazywały po minus kilkanaście stopni. Z kominów waliły kłęby dymu i nawet koty i psy pchały się do domów i obór, bo tam było im cieplej. Gerwazek przyprowadził do domu nie tylko psy babcine, ale i Burka w domu cioci Franusi, który był teraz i jego domem. Zbliżało się Boże Narodzenie. Dziadek skleił wnukowi naprędce lampion z latarki i niepotrzebnego słomianego abażuru leżącego na strychu, a zrobił to tak, że cała klasa popatrywała z zazdrością jak pod słomianym daszkiem pasły się na pastwisku owieczki uszyte z siana, a sianowy pastuszek grał sobie na fujarce. Z góry padało na łączkę światło latarenki, a przed pastuszkiem stał bielutki Anioł z waty i trzymał w rękach wstążeczkę z napisem GLORIA IN EXCELSIS DEO, co się tłumaczy CHWAŁA NA WYSOKOŚCI BOGU.  Gerwazek robił serduszka i wpisywał różne uczynki, ale jak dotąd nie mógł wylosować figurki. Nie bardzo umiał się z tym pogodzić, ale Mama tłumaczyła mu, że przecież Pan Jezus bardzo się ucieszy, jeśli chłopiec ofiaruje Mu na Chwałę kolejne niepowodzenie i troszkę cierpliwości, bo a nuż się uda. Na kolejną korepetycję poszedł z lampionem po Roratach, bo Księdzu na drugi dzień wypadł wyjazd do Kurii, więc by się katecheza opóźniła. Żeby wszystko było dobrze, obiecał Mamie, że odwiezie Gerwazka samochodem do domu bo ciemno, a przy ulicy właśnie popsuły się światła i ciemno było jak pod pierzyną. Ksiądz najpierw poprosił Panią Gospodynią, żeby podała chłopcu kubek cieplutkiego kakao i po krótkiej modlitwie rozpoczęli rozmowę.

Dziś zaczniemy omawiać Czwarte Przykazanie. Prawda?

-No, tak.

-Pamiętasz, co mówiłem, że pierwsze trzy Przykazania Pan Bóg odniósł do naszego stosunku względem Niego- czyli Boga. Pozostałe siedem odnosi się do naszego stosunku względem ludzi. Wymieńmy te pozostałe: Umiesz wymienić. Powtórzysz?

-Tak. To byłooo…

4. Czij ojca swego i matkę swoją.

5. Nie zabijaj

6. Nie cudzołóż

7. Nie kradnij

8.Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

-Świetnie. To po kolei zaczynamy od czwartego, czyli: Czcij ojca swego i matkę swoją.

-Dobrze.

-Kochasz mamę?- Zadał pytanie Ksiądz.

-Kocham.

-A skąd wiesz?

-Nie wiem, skąd wiem, ale wiem, że kocham.

-A mama cię kocha?

-Kocha.

-A skąd wiesz?

-Bo mi to mówi jak mnie tuli na dobranoc. I robi mi krzyżyk na czole.

-A czy ty mamie mówisz, że ją kochasz?

-Czasami.

-Kiedy?

-No, jak się pyta, czy ją kocham.

-Tylko wtedy?

-No, bo ona kiedy indziej nie chce wiedzieć.

-Nie chce? A powiedz, jak jeszcze można pokazać albo powiedzieć komuś, że się go kocha?

Można mu w czymś pomóc.

-Dobrze, a jak?

-Pobiec po zakupy,

-Dobrze. Jak jeszcze?

-Ukochać i dać buzi, szczególnie gdy ten ktoś jest smutny.

-Hm, ale tylko wtedy, gdy to będzie Mama albo Tata albo Babcia lub Dziadek. No, jeszcze Ciocia Franusia. Nikt poza tym. Nikomu obcemu buzi nie dajemy. Zgoda?

-Zgoda.

-A czy jeszcze jakoś można okazać miłość? I nie tak po jednym słowie, bo trzeba cedzić od ciebie, a wiem, że umiesz ładnie mówić całymi zdaniami.

-To nie tak łatwo wymyśleć, ale pewnie można by i umyć mamie naczynia i zakupy porobić i kartofle z piwnicy przynieść i jak mamę i tatę kocham to dobrze się uczę, żeby im nie zrobić przykrości.

-O, właśnie! Zrobić coś miłego, oraz nie robić przykrości. A wiesz jak to Pan Bóg napisał na kamiennych tablicach?

-Czcij ojca twego i matkę twoją.

-Tak, ale rozwinął to Przykazanie jeszcze bardziej. My się uczymy w skrócie, żeby łatwiej było zapamiętać, Dodał jeszcze słowa: „Abyś długo żył na ziemi, którą Pan Bóg da tobie.”

-Da? Dlaczego da?

-Musimy pamiętać, że Izraelici otrzymali Dekalog w drodze do Ziemi Obiecanej, którą mieli dopiero dostać jak dojdą. Ale dla nas, ważne jest to, że Bóg za dobre traktowanie rodziców obiecuje nagrodę. Ale jak myślisz, dlaczego dobre traktowanie rodziców jest tak ważne?

-Bo nas urodzili.

-Wspaniale. To znaczy urodziła mama, a ty rozwinąłeś się w jej łonie z miłości obydwojga rodziców. Ale Panu Bogu chodzi o to, że to On Sam zbudował pierwszego człowieka –Adama z gliny i tchnął w niego duszę nieśmiertelną, która właśnie od Boga pochodzi. Bo tchnął to znaczy chuchnął Adamowi tą duszę prosto w nos i Adam się obudził stając się równocześnie żywą istotą. A potem  gdy Adamowi było smutno samemu, Bóg spuścił na niego głęboki sen i wyjął z jego prawego boku jedno żebro i z tego  żebra zbudował dla niego żonę, której Adam dał na imię Ewa. Tak to Bóg stworzył pierwszych ludzi i przez to Sam stał się ich Ojcem, a potem po wygnaniu z Raju Adam i Ewa żyjąc już na Ziemi mieli dzieci, czyli byli ich rodzicami, a te dzieci kolejnymi rodzicami i tak jest i będzie aż do skończenia świata, ale pierwszym Ojcem jest sam Pan Bóg przez to, że stworzył pierwszych rodziców. Ale gdy ich stworzył dał im przykazanie, żeby się rozmnażali i czynili sobie Ziemię poddaną. A powiedz mi, czy gdy się malutkie dziecko urodzi, to ono dużo umie?

-Nie, podobno nic. Jak się u cioci urodziła Lidka, to ona nic nie umiała, tylko ryczała bez przerwy i sikała w pieluchy. A ciocia mi tłumaczyła, że Lidzia jest jeszcze malutka i dopiero musi się wszystkiego nauczyć  i że malutkie dziecko nie umie nic, ani się nie ubierze i nawet się nie poprawi w becie jak je coś ciśnie bo nie umie, tylko beczy.

-No, beczą to owce, a dzieci płaczą. A ryczą krowy, więc nie możemy w ten sposób wyrażać się o ludziach, bo wtedy obrażamy Boga, ponieważ On stworzył nas ludźmi, a my dajemy ludziom cechy zwierząt mówiąc, że ryczą. Człowieka uczymy się traktować tak, jak nas traktuje sam Ojciec Niebieski, czyli z miłością. On jest naszym Ojcem i dlatego rodzicielstwo pochodzi od Niego samego. Stąd tak wysoko postawił rodziców. Rodzicom należy się posłuszeństwo, dobre traktowanie za to, że są naszymi rodzicami danymi nam od Boga, więc gdy coś do nas mówią, odpowiadamy grzecznie, gdy każą coś zrobić, robimy zaraz a nie za chwilę, bo tym okazujemy im szacunek, a gdy szanujemy rodziców, Bóg widzi, że w ten sposób szanujemy i Jego. Ale rozszerzył to Przykazanie także na dziadków i babcie, bo są rodzicami naszych rodziców, także na ciocie i wujków ale i na nauczycieli w szkole bo przekazują nam wiedzę, a rodzice nas do szkoły posyłają po to, żebyśmy byli mądrzy i wiele się nauczyli od naszych nauczycieli. Popatrz, Pan Jezus gdy chodził po ziemi też nauczał, nawet Go nazywali Nauczycielem.

-To zawód nauczyciela też Pan Bóg ustanowił?

-Oczywiście. Gdy stworzył ludzi nie zostawił ich samych sobie tylko uczył ich wszystkiego. Dostali różne prawa i to wszystko jest zapisane w Starym i Nowym Testamencie. Dlatego zawód nauczyciela jest też bardzo ważny i nauczycielom okazujemy szacunek i posłuszeństwo. A gdyby się zastanowić, to komu jeszcze okazujemy posłuszeństwo?

-Księdzu?

-Oczywiście, a jak myślisz? Dlaczego?

-Bo zastępuje nam Pana Boga na ziemi. 

-Pięknie! A komu jeszcze?- Gerwazek myślał wlepiwszy wzrok w lampę na suficie. Ksiądz widział, że chyba chłopiec nic innego już nie wymyśli.

- Teraz już ci powiem. Jeszcze szanujemy Ojczyznę naszą, która nazywa się jak?

-Polska.

-Oczywiście. Dla nas Ojczyzną jest Polska, ale dla Włocha ojczyzną będą Włochy, dla Niemca Niemcy, dla Szweda Szwecja i tak dalej.

-   Każda narodowość ma swoją ojczyznę i szanuje ją. Ojczyznę należy kochać, dbać o jej dobro, dbać o dobro wspólne czyli takie, z którego korzystają wszyscy, czyli na przykład nie niszczymy przystanków ani ławek w szkole, nie wybijamy szyb obojętnie komu i gdzie, nie psujemy placów zabaw i nie rozrzucamy śmieci po ulicach parkach i skwerach, bo to jest dobro wspólne. Rozumiesz?

-Rozumiem. A ci, co tak robią?

-To są chuligani, wandale. Za takie czyny gdy zostaną schwytani, grozi im kara od policji, ale takie zachowania to także jest grzech. Rozumiesz?

-Tak. Ale opowiadał mi kolega w klasie jeszcze w Poznaniu, że jego babcia jest w domu starców.

-No, kochany. To już jest kolejna sprawa i są tutaj różne problemy. Nie wiesz, czemu ona mieszkała w domu starców?

-Bo, no tak jak Antek opowiadał, mama i tata chcieli, żeby on i jego siostra mieli oddzielne pokoje, a że nie mieli, to ich rodzice oddali babcię do domu starców, a jej pokój dostał Antek.

-No, to już jest bardzo brzydka sprawa, bo rodzicom nie wolno było wyrzucać babci z domu do domu starców, a dzieci niekoniecznie musiały mieć oddzielne pokoje. Kiedyś dzieci własnych pokoi nie miały. Mieszkały w jednym czasem nawet z rodzicami i wszyscy się szanowali i kochali. Ale czasem tak jest, że ktoś ma w domu bardzo chorego lub niedołężnego człowieka i nie da rady sam dobrze się nim opiekować. Wtedy musi prosić o pomoc zakłady na przykład dla przewlekle chorych, bo czasem choroba jest za ciężka, żeby można było sobie poradzić z nią w domu.

-No, wiem. Koleżanki tata był w hospicjum. I potem tam umarł.

- No, tak. to jest wytłumaczone. Tacy ciężko chorzy muszą mieć fachową opiekę, a rodzina nie zawsze umie im pomóc, dlatego lepiej, żeby przebywali w takim zakładzie. Ale wtedy rodzina powinna odwiedzać chorego, przywozić mu smaczne i odżywcze potrawy, świeżo uprane ręczniki i piżamy i pokazywać mu, że bardzo go kocha.

-A Antek babci prawie w domu starców nie odwiedzał.

-To źle. Znaczy, że nikt w domu nie kochał babci, a brak miłości jest grzechem.

-Ale ta babcia podobno miała Alzheimera i była głupia.

-A co to jest Alzheimer?

-Nie wiem, ale Antek mówił, że przez niego jest głupia. I zawsze się z niej śmiał.

-O, widzisz, nie wolno śmiać się z ludzi chorych, ale tu wchodzimy już także w piąte Przykazanie. Jak ono brzmi?

-Nie… nie…nieee…

-No, takie krótkie… nie za…?