Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

Kłopoty Gerwazka cz 5

Rozdział XV

 

PIĘĆ PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH

 

Nowy tekst

 

W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

 

Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

 

Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

 

Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.

 

Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

 

Dawniejszy tekst

 

Ustanowione przez kościół dni święte święcić.

 

W niedzielę i święta we Mszy Świętej nabożnie uczestniczyć.

 

Posty nakazane zachowywać.

 

2.przynajmniej raz w roku spowiadać się, a w czasie wielkanocnym Komunię Świętą przyjmować.

 

      5.W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.

 

Gerwazek już właściwie dorównał do poziomu dzieci z wiejskiej szkoły, ale ponieważ Ania i Kasia potrzebowały dużo pomocy, Ksiądz pozwolił mu również przychodzić. Adwent ma się ku końcowi. I Anulka i Gerwazek starają się teraz ile mogą w ćwiczeniu dobrych uczynków z miłości, a dla serduszka mają nawet po kilka uczynków. Anulka pomaga Kasi w tłumaczeniu jak co zapamiętać, a Gerwazek Anulce, bo dwa miesiące spędzone w szpitalu to nie bagatela. A kto pomaga jemu? On na razie radzi sobie całkiem dobrze. Mama pomalowała już mieszkanie i ciocia wróciła na Święta do domu. Chodzi na razie o kulach, więc trzeba jej pomagać w wielu czynnościach. Za to ciocia, której Gerwazek opowiedział o Anulce,  chce jej pomagać w nadgonieniu zaległości szkolnych. Pani dyrektor nie wierzy, że coś z tego wyjdzie, bo przez dwa miesiące nazbierało się, ale ciocia Franusia jest pełna nadziei. Mama Anulki jest bardzo wdzięczna, a tato obiecuje podwozić ciocię do lekarza, bo ciocia sama pomocy potrzebuje. Schudła w szpitalu i lżej jej się chodzi, ale  i tak potrzeba jej jeszcze pomocy i ćwiczeń. Nadeszły ostatnie Roraty. Dzieci poszły na nie bez wielkich oczekiwań, bo skoro przez cały miesiąc ani raz, to w tym ostatnim dniu? A tu jedno i drugie- i Anulka i Gerwazek wylosowali figurki. Aż nie wierzyli własnym uszom, gdy ministrant wyciągnął po kolei ich serduszka. W domu nie wiedzieli z radości, gdzie mają dla swoich figurek miejsce przygotować, żeby im było dobrze. Kasia dostała nagrodę za uczestnictwo. Gerwazek niestety nie i to przez wstrętną grypę żołądkową. Żal mu, ale Anulka zwróciła uwagę, żeby nie był chciwy, bo ma już figurkę. Na kolejną konferencję mogli pójść dopiero po Nowym Roku. Święta spędzili każdy w swoim domu. Do Gerwazka przyjechał Tata, a Dziadek z Babcią przyszli na Wigilię do nich, żeby Ciocia się nie męczyła. W drugie Święto pobiegł do Babci, żeby wreszcie nacieszyć się ich domem. Zaraz po Świętach zaczęła przychodzić Anulka na nadganianie zaległości szkolnych. Szło lepiej niż prorokowała pani dyrektor. I misiek przestawał być nieodzowny. Dziewczynka była otoczona serdecznością i zgodnie z nauką Księdza Proboszcza tym samym starała się odwdzięczać. Kolejne tematy jakie mieli omówić, to Pięć Przykazań Kościelnych. Niestety, kilka lat wcześniej zmieniono ich tekst i naprawdę trudno się go zapamiętywało, wobec tego rodzice prosili, żeby dzieci wykuły ma się rozumieć nowy tekst choć trudny, ale na egzaminie mogły recytować wiadomości ze starego tekstu, który był o wiele łatwiejszy i żeby według starego temat omówiono, a wtedy łatwiej będzie nauczyć się na pamięć nowej wersji, bo jak się coś rozumie, to i zapamiętać łatwiej. Ksiądz przystał na prośbę i rozpoczęli nowe punkty.

 

-Kochane moje smyki- rozpoczął Ksiądz Proboszcz. Nauczycie się na pamięć nowego tekstu, ale omówimy stary, żebyście go łatwiej zrozumieli i tak po nitce do kłębka pojmiecie nowy, ani się obejrzycie. Zgoda? Będzie wam łatwiej nauczyć się tak. Bo w końcu macie umieć korzystać z tego, co wam będzie w życiu potrzebne. Wolę, żebyście mi zrozumienie starego łatwiejszego wyśpiewali o dwunastej w nocy obudzeni jak zgłosicie się do mnie po latach na zapowiedzi dawać, niż byście mi ten nowy od początku mieli dukać nie wiedząc o co chodzi. W starym tekście jako pierwsze Przykazanie kościelne mamy „Ustanowione przez Kościół dni święte święcić”. A że przez lata zmienił się trochę język polski, to dzieci nie bardzo rozumiały co to znaczy „Dni święte święcić”. Bo jakoś święcenie im się kojarzyło raczej z użyciem kropidła i nieraz okazywało się, że proponowały, żeby każdy święty dzień traktować wodą święconą. Bo jak święcić to święcić. Wobec tego postanowiono troszkę zmienić po to, żeby dzieci odróżniały święcenie od świętowania. No i żeby bardziej zrozumiały, z dwóch punktów zrobiono jeden, ale długi. W ten sposób zrozumieć jest łatwiej, ale nauczyć się trudniej. Powtórzmy je więc.

 

Najpierw w starym tekście:

 

Ustanowione przez kościół dni święte święcić.

 

W niedzielę i święta we Mszy Świętej nabożnie uczestniczyć.

 

A teraz przeczytamy nowy tekst:

 

W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

 

-Przyjrzyjmy się kochani obydwom tekstom- Rzekł Proboszcz i napisał obydwa teksty na przyniesionej ze starej salki tablicy.

 

-Właściwie, jeśli święcić to znaczy świętować, to te teksty niewiele się różnią, prawie wcale, chociaż jak Ksiądz wyjaśnił różnicę między święceniem, a świętowaniem, wszystko dla mnie było zrozumiałe, a teraz w nowym nie, bo nic nie wiem na temat jakichś tam świąt nakazanych.-Stwierdził Gerwazek.

 

-Dla mnie ten nowy też gorszy.- Stwierdziła Anulka.

 

-A co ja mam powiedzieć? Ile łez wylałam i się nie mogę nauczyć.- Westchnęła Kasia.

 

-No, zgoda. Zmieniam decyzję, ale tylko dla waszej grupki. Nauczycie się starego pod warunkiem, że nowy będziecie rozumieli tak, jak wam wyjaśnię. Zatem zmieniamy zasadę dla Kasieńki. Zgoda?

 

-Ja się zgadzam. Ja wolę łatwiejszy, bo mam i tak dużo zaległości w szkole.

 

-Dla mnie wszystko jedno czy nowy czy stary, jakoś tam pokonam, ale solidarnie z koleżankami uczę się tego co ne, żeby było równo. Tylko te nakazane.

 

-To zaczynamy. Tekstu nauczycie się w domu, a tutaj wyjaśnimy o co chodzi. Kochani. Wracamy do Trzeciego Przykazania Bożego z Dekalogu.

 

„Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”.

 

I porównujemy z Pierwszym Przykazaniem kościelnym, które brzmi:

 

„Ustanowione przez Kościół dni święte święcił”.

 

Prawda, że brzmią obydwa bardzo podobnie? Co to są dni święte?  To są właśnie dni, które Ojciec Święty wraz z biskupami i kardynałami wybrali czyli ustanowili, żebyśmy w tych wybranych dniach mogli świętować, czyli szczególnie czcić jakieś ważne wydarzenie w Kościele Katolickim, albo jakiegoś szczególnego świętego. Wybrali poszczególne wydarzenia, jedne z Ewangelii, a inne te, które poprzez wieki wskazali sami święci, najczęściej Matka Boska. I te właśnie święta które oni wybrali nazwali nakazanymi, bo po prostu nakazali różne wydarzenia religijne świętować. Podstawowym obowiązkiem w tym dniu jest udział we Mszy Świętej. Od Mszy Świętej świątecznej i niedzielnej zwalnia nas tylko poważna choroba i inne bardzo poważne powody. Wszelkie inne powody nieobecności na Mszy Świętej są grzechem ciężkim.  A teraz żeby było wszystko wiadomo, wyliczymy i omówimy święta nakazane:

 

1. Nowy Rok czyli 1 Styczeń- Jest to pierwszy dzień roku.

 

Kościół nasz ustanowił w tym dniu święto Świętej Bożej Rodzicielki, czyli Matki Syna Bożego. W tym święcie oficjalnie uznajemy, że Matka Najświętsza jest Matką Jezusa Chrystusa.  Ilu nas przychodzi do kościoła śpiąc długo po nocy sylwestrowej? Zatem ile osób przez nieprzyjście do kościoła w dniu Nowego Roku traci łaskę uświęcającą?

 

Szósty styczeń- czcimy Święto Objawienia Pańskiego, a  inaczej nazywamy je świętem Trzech Króli. To święto będziemy obchodzili pojutrze. Od kilku lat w Polsce mamy w tym dniu wolne od pracy i od szkoły. Naszym obowiązkiem jest obecność w kościele na Mszy Świętej. Pamiętajcie, żeby przynieść kawałek kredy do poświęcenia, którą potem napiszecie na drzwiach waszych domów literki C+M+B lub K+M+B i datę roku. Co znaczą te literki?

 

-Kacper, Melchior, Baltazar. To są imiona Mędrców, którzy przyszli złożyć hołd Panu Jezuskowi.- Odpowiedziała Kasia.

 

-Pięknie. Właśnie dlatego piszemy K+M+B. Ale jest jeszcze drugie tłumaczenie tych liter. Piszemy wtedy C+M+B czyli : „Christus mansionem benedicat” czyli „Niech Chrystus błogosławi mieszkanie”. Między literkami wstawiamy krzyżyki, które upamiętniają śmierć krzyżową Jezusa Chrystusa. No i koniecznie dodajemy bieżący rok. Oprócz kredy święcimy złoto i kadzidło, ponieważ Mędrcy ze Wschodu przynieśli Dzieciątku Jezus mirrę, kadzidło i złoto. Złoto należy się władcy, kadzidło Najwyższemu  Kapłanowi, a mirra symbolizuje męczeństwo. W tych darach uznają w Dzieciątku Jezus Boga i Króla oraz  Kapłana i zapowiadają Jego męczeńską śmierć. Od kilku lat w Polsce urządza się piękne Orszaki Trzech Króli. Nasz tego roku będzie bardzo skromny, a na drugi rok jak ten nam się uda, zrobimy większy.     

 

Potem kolejnym świętem nakazanym, a jednocześnie największym świętem chrześcijańskim  jest Wielkanoc, lecz data tego święta jest zmienna. Wyznaczana jest na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca i jest związana z datą wyprowadzenia Żydów z Egiptu. Jest to zatem ta sama noc, ale tysiące lat później. Obliczają to astronomowie nawet na wiele lat do przodu. Najpierw obchodzimy czterdziestodniowy Wielki Post, na pamiątkę czterdziestoletniej wędrówki Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej i w tym czasie odprawiamy Drogę Krzyżową i Gorzkie Żale, potem świętujemy Palmową Niedzielę i przepiękne Triduum Paschalne, ażeby wreszcie świętować Zmartwychwstanie Pana Jezusa po okrutnej śmierci krzyżowej.  Rozumiecie?

 

-Nie bardzo.- Wypalił jak z procy Gerwazek.-Nie wiem, jak oni to robią.

 

-Mają na to sposoby i specjalne przyrządy. No i oczywiście ogromną wiedzę. Kto w przyszłości zechce zostać astronomem, dowie się.

 

-To może ja? Bardzo bym chciała się tego nauczyć.- Kasia ucieszyła się propozycją ciekawego zawodu. I dodała.- bardzo lubię wieczorami patrzeć w gwiazdy.

 

-Coś ty? Zastanów się. Jak oni obliczają, to znaczy, że tam jest matematyka, a tobie ona za łatwo nie idzie.-Ostrzegła Anulka.

 

-Może pójdzie. Przyłożę się do niej.-Obiecała Kasia bardzo poważnie.

 

-No, dobrze już dobrze. Wracamy do tematu, czyli do świąt nakazanych. Przypominam, że doszliśmy do wielkanocnych.  Najpierw mamy Wielki Post, który trwa czterdzieści dni. Te czterdzieści dni symbolizują czterdziestoletnią wędrówkę Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej. Wtedy odprawiamy Drogę Krzyżową i Gorzkie Żale, potem świętujemy Palmową Niedzielę czyli uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy na osiołku. Tutaj kończy się Wielki Post, a zaczyna się Wielki Tydzień i też go zaliczamy do postu, bo jest jakby jego przedłużeniem. Teraz uwaga, to są najważniejsze wydarzenia w Kościele. Wydarzenia Wielkiego Tygodnia. W Wielką Środę obchodzimy dzień uczty wydanej dla Pana Jezusa przez Jego przyjaciół w Betanii. A dalej przepiękne Triduum Paschalne czyli Wielki Czwartek-dzień Ostatniej Wieczerzy, o której już się uczyliśmy, Wielki Piątek jako dzień śmierci Pana Jezusa na krzyżu i Wielką Sobotę będącą dniem przebywania ciała Pana Jezusa w grobie, ażeby wreszcie świętować Jego Zmartwychwstanie w niedzielę wielkanocną po okrutnej śmierci krzyżowej.

 

Czterdzieści dni po Zmartwychwstaniu Pana Jezusa Kościół czci Wniebowstąpienie Jego, bo właśnie czterdziestego dnia od Niedzieli  Zmartwychwstania Pan Jezus wyprowadził Apostołów ku Betanii, takiej wsi niedaleko Jerozolimy i wstąpił do Nieba na ich oczach. A przedtem polecił im nie odchodzić z Jerozolimy, aż zostaną napełnieni Duchem Świętym. Czekali dziesięć dni, aż nastąpiło Jego Zesłanie. Dlatego też jeśli umiemy liczyć, prędko wyliczymy, że dzień ten nastąpił pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu i bywa nazywany także Pięćdziesiątnicą. A potem gdy już zostali napełnieni Duchem Świętym, nabrali wielkiej odwagi i poszli głosić Słowo Boże po całym świecie.

 

I właśnie Zesłanie Ducha Świętego, jest kolejnym świętem, a dziesięć dni po nim zawsze w czwartek następuje Boże Ciało z piękną procesją, z oktawą trwającą cały tydzień a konkretnie osiem dni. Bo słowo oktawa znaczy osiem. 

 

Wypada ono właśnie po Zielonych Świętach, czyli po Święcie Zesłania Ducha Świętego. O tym świecie troszkę później. Tu też nie ma konkretnej daty. Każdego roku kiedy indziej. Data obliczana jest według daty Wielkanocy.

 

A potem zaczynają się już święta o konkretnej dacie:

 

A więc są to:

 

15 sierpnia świętujemy Wniebowzięcie Matki Bożej po Jej zaśnięciu, bo o śmierci Matki Najświętszej mówimy jako o zaśnięciu. Jest to wielkie święto ku Jej czci. Dla nas Polaków jest ono szczególnie ważne, bo my dodatkowo czcimy kolejną rocznicę Cudu nad Wisłą, czyli zwycięstwa Polaków nad bolszewikami. To zwycięstwo Polska zawdzięcza wstawiennictwu Matki Bożej.

 

Kolejnym świętem nakazanym jest Wszystkich Świętych, które przypada 1 listopada. Różne nazwy tego święta usłyszycie. Jedni mówią, że jest to Święto Zmarłych, inni, że Zaduszki.

 

-A czemu każdy inaczej mówi? Nie można by równo, żeby się nie myliło?- Zbuntowała się Kasia.

 

-Moja Babcia mówiła mi, że zawsze to było Wszystkich Świętych.      

 

 -Ma rację, bo to jest Wszystkich Świętych. To święto zostało ustanowione przez Kościół dlatego, żeby ci święci, którzy mieszkają w Niebie, ale nie zostali kanonizowani też mieli swoje święto. Dlatego 1 Listopada jest ich świętem, w sumie wielkim radosnym świętem całego Nieba. Na drugi dzień czyli 2 listopada mamy Dzień Zaduszny. W ten dzień właśnie modlimy się szczególnie za dusze w Czyśćcu cierpiące. Zanosimy do kościoła kartki z wypisanymi imionami i nazwiskami naszych zmarłych i te imiona są wyczytywane w czasie tak zwanych Wymienianek w kościele i wszyscy obecni modlą się za te dusze. I właśnie  Wymienianki nazwano „zaduszkami”, bo modlimy się właśnie za dusze zmarłych, a z czasem ludzie bezmyślnie uogólnili  to wszystko i zrobili z tego jedną nazwę, w której już coraz mniej wiadomo o jakie święto chodzi. Musimy nazywać dzień 1Listopada Świętem Wszystkich Świętych, a 2 listopada Dniem Zadusznym. Określenie święta jako Dzień Zmarłych to nie jest nazwa katolicka. Tej nazwy używali i używają ci, którzy nie wierzą w Boga.

 

Kolejne i ostatnie święto nakazane w roku to Boże Narodzenie. Poprzedzone jest ono czterotygodniowym okresem oczekiwania czyli Adwentem na pamiątkę czterech tysięcy lat oczekiwania na zapowiedzianego przez Boga Mesjasza, a w Adwencie co dzień odprawiano i odprawia się  Roraty, czyli Mszę Świętą ku czci Matki Bożej. Wigilia, czyli dzień czuwania poprzedza sam Dzień Narodzenia Pana Jezusa i w wigilijny wieczór ku Jego czci i ku czci Matki Najświętszej spożywamy tą wspaniałą, ale postną  wieczerzę o dwunastu potrawach ku upamiętnieniu dwunastu Apostołów. Bo dzień wigilijny jako dzień modlitewnego czuwania jest dniem postnym. I źle jest, że dzieci zamiast się modlić i czuwać z Matką Bożą przed narodzeniem się Syna Bożego, rozmawiają tylko o Gwiazdorze nie mogąc doczekać się wieczoru, kiedy już będzie po Wieczerzy, żeby wreszcie Gwiazdorzysko przyszło i przyniosło prezenty. Mamy cieszyć się nie z prezentów, których może wcale nie być i nic się nie stanie, ale z narodzenia Pana Jezusa i śpiewać kolędy ku Jego czci. Właśnie te święta niedawno przeżywaliśmy. Serduszka, dobre uczynki i losowanie figurek Matki Boskiej wprowadziliśmy niedawno po to, żeby dzieci chętnie chodziły na Mszę Świętą Roratnią.

 

-Oj, proszę księdza!- Zbuntował się Gerwazek.- Jak to może nie być żeby na Gwiazdora i na prezenty nie czekać? Zawsze przychodzi z workiem i tak musi być! Jakże to tak bez czekania na Gwiazdora!?

 

-Moi kochani.-Westchnął ksiądz. Otóż tak jest, że nazwę  „Gwiazdor” wymyślili ludzie bo jest związana ze Świętami Bożego Narodzenia. A to już chyba na pamiątkę tego, że Dzieciątku Jezus prezenty przynieśli pasterze. W różnych krajach różnie on się nazywa. U nas w Europie mówimy o Gwiazdorze, bo wiążemy jego nazwę z pierwszą gwiazdką na niebie, w Rosji jest to Dziadek Mróz i przychodzi niekoniecznie w Wigilię, ale na Nowy Rok, bo tam przez wiele lat nie obchodzono żadnych świąt religijnych, więc uroczystość Bożego Narodzenia zstąpiono Nowym Rokiem, ale tam prezenty dzieciom daje też Gwiazdeczka, w niektórych stronach Aniołek i Święty Mikołaj też. Różne są zwyczaje w różnych krajach. Początkowo obdarowywanie dzieci dotyczyło tylko dnia Świętego Mikołaja, który był znany z dobroczynności, a potem jakoś przenieśli go i na dzień Wigilii Bożego Narodzenia. I jeśli już, to powinien być to właśnie po raz drugi Święty Mikołaj, a nie Gwiazdor z Laponii i na saniach zaprzężonych w renifery. Jeśli chcemy mieć kogoś, kto nam zrobi przyjemność, niech to będzie znów Święty Mikołaj na pamiątkę jego dobroczynności. Wtedy właśnie przypomnimy sobie o jego dobru dla biednych i skłoni nas to do robienia drobnych upominków dla tych, których kochamy tak, jak pastuszkowi pokochali i obdarowali malutkiego Pana Jezusa spoczywającego w żłóbku. W biednych krajach afrykańskich nie przychodzi żaden Gwiazdor, ani Dziad Mróz ani nic i dzieci żadnych prezentów nie dostają… I żyją. A co do dnia Świętego Mikołaja, to należy wrócić prędko do starej chrześcijańskiej nazwy właśnie tej, a nie zastępować nowoczesną nazwą „mikołajki”, która nam nic nie mówi. My chrześcijanie wszystkie święta i wspomnienia Świętych Pańskich wiążemy z Nauką Kościoła, a nie z świeckością. W dniu Świętego Mikołaja nie musimy tylko czekać, żeby nam coś przyniósł i ukrył nocą, ale możemy również obdarować nawet nasze koleżanki i kolegów jakimiś przyjemnymi drobiazgami, ale zawsze na cześć Świętego Mikołaja, który przez swoją dobroć dla biednych i dobroczynność zasłużył sobie na chwałę Nieba. O tym musimy pamiętać i sprawiać drobne upominki nawet tym, których nie lubimy. I pamiętasz Gerwazku nasze hasło? Na czyją chwałę to wszystko?

 

-Bogu!- Wykrzyknął niemal chłopaczek szczęśliwy, że ksiądz zwrócił się do niego.-

 

Oczywiście. Rozumiemy to wszystko? Rozumiemy?

 

-Taaak!- zawołali dość niepewnie zdziwieni, że nie wszędzie Gwiazdor dociera z worem prezentów.

 

-No to dalej. Odeszliśmy od tematu i prędko do niego wracamy. Ale musieliśmy sobie pewne sprawy wyjaśnić przy okazji. Mówimy o świętach nakazanych. Boże Narodzenie jak już wiemy, jest ostatnim. I to są wszystkie święta nakazane w ciągu roku, czyli ustanowione przez papieża. Mamy jeszcze w Polsce inne święta, jak Święto Matki Boskiej Gromnicznej, Uroczystość Św. Józefa, drugie Święto Wielkanocy, Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, Uroczystość Piotra i Pawła, Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej i Drugi Dzień Bożego Narodzenia. Są to także ważne święta w Kościele Katolickim, przypadają one zwykle w inny dzień tygodnia niż niedziela. Bywa, że ludzie mają problem z przyjściem do kościoła w tym dniu. A czy ktoś z was mi powie, jak się zachowujemy w święta i w niedzielę.

 

-Idziemy do kościoła.- Domyśliła się Anulka.

 

-Dobrze. Jak jeszcze.

 

-Jemy obiad a po południu placek.- Dodał Gerwazek.

 

-I jak się jeszcze zachowujemy?- Spytał ksiądz, ale dzieci milczały. 

 

-No to wam powiem. Przede wszystkim to jest Dzień Pański, który świętujemy obojętnie czy to jakieś wielkie święto czy też niedziela, bo niedziela jest pamiątką Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wiele osób jeśli może, stara się świętować te święta, które przypadają w dni pracy, jak na przykład Niepokalane Poczęcie 8 grudnia. W dni święte nie pracujemy. Odpoczywamy, bo i Bóg Ojciec odpoczął dnia siódmego po stworzeniu świata, więcej się modlimy, bo to jest dzień poświęcony właśnie Panu Bogu. On Sam go ustanowił. Ale jest jeszcze jeden punkt w tym Przykazaniu. Należy powstrzymać się od prac niekoniecznych. Jakie to są prace?

 

-Nie wiem. Dziadek, święto nie święto daje zwierzętom jedzenie, doi krowy, Babcia odciąga mleko, gotuje obiad i w ogóle robi wiele innych prac. To jest zupełnie inaczej jak w Poznaniu. Gdy wracamy z kościoła, to po obiedzie idziemy sobie na spacer, jedziemy do lasu, do ZOO albo na inną imprezę, a jak już nie ma co robić, bo na przykład pada, mama i tata oglądają telewizję, czasem mama coś czyta, a ja się bawię.

 

-Dobrze. A ja na przykład widziałem, że ludzie w niedzielę budują domy, malują płoty, ścinają trawkę na działce, a panie piorą, prasują i wykonują na przykład wielkie zakupy w markecie? Czasem wykonują wiele innych prac. To jak? Mogą?- Drążył temat Ksiądz Proboszcz.

 

-Chyba nie.- Niepewnie odpowiedziały dziewczynki prawie razem.

 

-Chyba czy na pewno?

 

-Chyba, na pewno.- Niezbyt pewnie odpowiedziała Kasia, która nieraz widziała wielkie zakupy w Dzień Pański, a wujek z Warszawy w niedzielę ma zwykle najwięcej pracy.

 

-Otóż kochani. Trzeba wam powiedzieć, że w niedzielę robimy tylko to, co musimy zrobić. Mama gotuje obiad, a jeszcze lepiej, jeśli podgotuje go już w sobotę, żeby miała trochę czasu i dla Boga i dla odpoczynku. Zwierzętom jeść dajemy, krowy doimy, bo jakże zwierzęciu nie dać jeść i pić? Jeśli krów nie wydoimy, będą cierpiały. A są prace w niektórych fabrykach i zakładach, gdzie do pracy iść musimy, bo produkcja trwa cały czas- dzień i noc, niedziele i święta, jak na przykład produkcja prądu, albo praca w elektrociepłowni. Wyobraźmy sobie teraz, że zapali nam się dom albo stodoła. Dzwonimy po straż pożarną, a tu elektroniczna sekretarka mówi nam, że dziś straż nie pracuje, bo jest niedziela i proszę dzwonić od poniedziałku do piątku. Sobota i niedziela są wolne od pracy. Można tak?

 

-Nie, bo do poniedziałku dom się spali.

 

-Właśnie i dlatego straż ogniowa pracuje stale. A na przykład policja, pogotowie, pogotowie energetyczne, gazowe, praca w szpitalu?

 

-To wszystko musi być.-Odpowiedział Gerwazek. Bo w szpitalu leżą ludzie chorzy, którym trzeba dawać leki i opiekować się nimi, a jak jest wypadek w niedzielę, to musi przyjechać karetka i policja, albo jak chuligani źle się zachowują, to nie można czekać do poniedziałku, bo na przykład kogoś zabiją albo okradną. Albo jak jest burza i piorun zerwie linię elektryczną tak jak zeszłego roku w tamtej wsi za rzeką Lutynią, to pogotowie energetyczne jeździło całą noc.

 

-No, dobrze. A jest niedzielny poranek, Kasia szykuje sukienkę do kościoła, a tu się sukienka zagniotła, to ma iść w takiej pogniecionej? Albo guziczek się urwał, to idzie bez guzika?

 

-Ja wiem?-Odpowiedziała niepewnie.

 

-To guziczek przyszyjesz, a sukienkę wyprasujesz. Chodzi o to, żeby nie wykonywać prac niekoniecznych. Robimy to co konieczne i idziemy do kościoła, gdzie nabożnie albo inaczej mówiąc pobożnie uczestniczymy we Mszy Świętej pamiętając, że Msza Święta to jest bezkrwawa ofiara Pana Jezusa taka jak na krzyżu, tyle że Pan Jezus nie umiera, ale ponownie ofiarowuje się za nas Ojcu Niebieskiemu. I dlatego w kościele zachowujemy się grzecznie, ręce trzymamy złożone i pięknie się modlimy. A teraz wstajemy i pięknie składamy rączki. Zmówmy Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo.

 

-Ojcze nasz, któryś jest w Niebie..- Modliły się dzieci. Po chwili pobłogosławione kapłańską dłonią wesoło biegły do samochodów.

 

 

 

Rozdział XVI

 

POSTY NAKAZANE ZACHOWYWAĆ

 

Dziś ksiądz Proboszcz musiał pójść na kolędę i o zastępstwo poprosił księdza kleryka, który przyjechał na kilka dni wolnych do rodziców. Mieszkają na drugim końcu wsi i jest to daleka rodzina Gerwazka. Kleryk zdziwił się dość mocno widząc go na lekcji, którą miał przeprowadzić. Wiedział wprawdzie, że rodzina wróciła na stare pielesze, ale nie spodziewał się zobaczyć kuzynka, którego nie nazywał inaczej niż „młodym”  wśród podganiających program nauczania. Dlatego zobaczywszy Gerwazka we drzwiach cofnął się nieco i aż zachłysnął. Przez chwilę nic nie mówił, a potem spytał speszony:

 

-Młody, a ty tu co?

 

-O, cześć Witek. Miło cię widzieć. A ty nie wiesz, że się przeprowadziliśmy?

 

-Już do końca? No, dobrze, ale co ty robisz tu i dziś?

 

-Nadganiam różnicę programową. Tutaj w Sośnicy jesteśmy dalej posunięci w lekcjach, tak mi Proboszcz powiedział,  niż byliśmy w Poznaniu, bo u nas jest dużo uczniów w klasie, poza tym panie katechetki mówiły, że im się źle z nami pracowało, bo wszyscy ciągle gadali, a tutaj wszyscy słuchają i jest cicho na lekcjach jak makiem zasiał.

 

-Chyba, że tak. Ale na przyszłość to sobie zapamiętaj, że nie mówi się Proboszcz, tylko Ksiądz Proboszcz.

 

-Ty się znowu musisz czepiać.-Powiedział z przekąsem Gerwazek.

 

-Wchodź dalej, bo zimno wpuszczamy. Piątka?

 

-Piątka!- Odpowiedział Gerwazek wyciągając zmarzniętą dłoń do kuzyna, który w sutannie wydawał się być jeszcze wyższym niż zwykle.  Dziewczynki już były i piły herbatę z cytryną osłodzoną sporą łyżeczką miodu lipowego. Gospodyni przyniosła herbatę i dla Gerwazka. Na stole stał spory talerz z pierniczkami świątecznymi.

 

-Mam z wami omówić dziś punkt o postach. Ale Ksiądz już  mi powiedział, że tytułujemy punkt według starej wersji, bo się nie możecie nauczyć, a omawiacie nową wersję. Niech i tak będzie. To jak my to w starej wersji mamy? Otóż w starej wersji brzmi to:

 

 „Posty nakazane zachowywać

 

I jest to zapisane w trzecim punkcie zaraz po świętowaniu dni świętych. A w nowej jest to wpisane w czwartym punkcie i brzmi:

 

 „Zachowywać nakazane posty i  wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach”.

 

 Niby to samo, prawda? Bo w jednej wersji jest „posty nakazane zachowywać” a w drugiej „zachowywać nakazane posty”, czyli odwrócenie wyrazów, ale druga wersja uzupełniona jest i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych…” itd. Najpierw omówimy ten kawałek Przykazania.

 

 Post. Kto z was mi powie, co to w ogóle jest post?

 

-Post? No, to chyba znaczy, że mamy czegoś tam nie jeść.- Powoli z namysłem dmuchając w szklankę z ciągle za gorącą herbatą powiedziała Anulka.

 

-A dlaczego?

 

-Bo na przykład coś komuś może zaszkodzić.

 

-Nie. To jest dieta i nie ma nic wspólnego z postem. A post? Pomyślcie.

 

No to pewnie Wielki Post? Albo piątek, bo w piątek mama mówi, że jest post i nie daje nam kiełbasy.

 

-No, mniej więcej, ale uzupełnij.

 

-Nie wiem.

 

-A ty, młody co na ten temat byś powiedział. Pomóż Anulce.

 

-Ona ma rację. Tylko jeszcze Wielki Piątek, albo Popielec.

 

-Tylko tyle? A co ci Dziadek opowiadał w Wigilię o Poście w tym dniu? Pamiętasz? Dał ci cukierki jak chciałeś, czy coś powiedział?

 

-Ale tata powiedział mu, że cukierki to nie mięso, a poza tym jestem za mały na post.

 

-A co Dziadek na to?

 

-Powiedział, że nie mam dwóch latek i czas na naukę wstrzemięźliwości.

 

-A ja dodałem, że Dziadek ma rację i cukierków nie dostałeś. Poszedłeś naburmuszony i beczałeś kotu prosto do ucha, że ci krzywdę robimy, czy tak?

 

-Nooo…

 

-I na bazie tej historyjki rozpoczniemy wykład. Post, moi drodzy to jest okres jakiegoś wyrzeczenia i najczęściej nam katolikom kojarzy się z rybą na obiad. Prawda? Ale post to nie tylko ryba. Rozróżniamy post jakościowy, w którym nie jemy mięsa nie tylko na obiad, ale przez cały dzień. Tak pościmy we wszystkie piątki całego roku dlatego, że w piątki czcimy śmierć Pana Jezusa na krzyżu. A że dniem śmierci Pana Jezusa był piątek, dlatego dzień naszego postu wypada właśnie w ten dzień. A gdyby wam ktoś powiedział, on może sobie pościć kiedy chce, bo piątek ktoś wymyślił i tyle, to mu powiecie, że Sam Pan Jezus powiedział, kiedy należy pościć. Było to tak: Gdy chodził po Ziemi i nauczał, ówcześni Żydzi mieli dość dużo postów i skrupulatnie ich przestrzegali. A uczniowie Pana Jezusa nie pościli, bo to On decydował co i kiedy będą jeść, chyba, że byli na uczcie. Zresztą bywało, że często nie bardzo mieli co jeść, ale faryzeusze podpatrzyli, że Apostołowie nie poszczą i przyszli z pretensjami do Pana Jezusa o to, dlaczego Jego uczniowie nie poszczą, jeżeli poszczą wszyscy Żydzi. A On odpowiedział im takim pytaniem:

 

Czy mogą pościć goście weselni, dopóki Pan Młody jest z nimi? Nie mogą. Ale w dniu, w którym zabiorą im Pana Młodego, w ten dzień będą pość.”

 

 Oczywiście Pan Jezus dał faryzeuszom przykład wesela żydowskiego, które było zwykle bogate i podawano do stołu dużo mięsa. Wesele zaczynało się wtedy, gdy przyszedł we wspaniałym orszaku Pan Młody. Uroczyście wyprowadzał Pannę Młodą z jej domu i orszak wracał do jego domu na wesele. Po drodze czekały go panny z lampami, bo tylko z lampą wchodziło się do domu weselnego. Z tego, co czytamy w Piśmie Świętym, wynika, że właśnie Pan Młody, a nie Młoda Panna był ozdobą wesela. I wtedy wszyscy jedli i pili, bawili się, bo jak był Pan Młody, to było wesele. Dlatego Pan Jezus zadał pytanie- czy goście weselni mogą pościć, gdy Pan Młody jest z nimi. Nie mogli, bo była radość, trwało wesele. Jedli różne pyszne potrawy, pili i tańczyli przy muzyce. W Piśmie Świętym Pan Jezus nazywa Siebie Młodym Panem, bo skoro przyszedł odkupić świat od grzechu, wnosił sobą radość, ponieważ przynosił nadzieję z Nieba na szczęśliwą Wieczność i wieczne wesele w Niebie. Dlatego był Panem Młodym. Apostołowie jako pierwsi odbierali Jego nauki, aby potem zostać kapłanami i biskupami Nowego Testamentu. Dlatego ucząc się od Niego nie pościli, bo Pan Jezus troszkę inaczej ułoży dni postów. Kiedy w Wielki Piątek umarł na krzyżu, był to pierwszy post dla Jego uczniów, bo przerażeni aresztowaniem ich ukochanego Mistrza siedzieli skupieni w Wieczerniku, bali się i płakali, a ze strachu i zmartwienia nawet o jedzeniu nie myśleli. Nie jedli też przez kolejne dni, bo siedzieli i płakali, martwili się, nie wiedzieli, co będzie z nimi dalej, no i bali się, że zaraz przyjdą Żydzi i też ich zaprowadzą na sąd i ukrzyżują. Dlatego nawet nie chciało im się jeść. Nawet gdyby zgłodnieli, to byli oni biednymi ludźmi, a kasę trzymał Judasz, który zniknął razem z ich wspólnymi pieniędzmi. Kupić też nie mieli gdzie, bo trwały święta i sklepy były zamknięte. Więc pościli i był to bardzo ostry post- dosłownie długa głodówka. Potem ten post stał się podstawą do ustalenia innych postów chrześcijańskich. Ustalanie trwało długo, bo aż trzysta lat były pierwsze ale bardzo ciężkie prześladowanie chrześcijan. Dziś posty chrześcijańskie wyglądają tak: Najpierw powiem o dzieciach, bo nimi jesteście. Zaczynają pościć te dzieci, które ukończyły 14 lat. A kiedy skończą 18 lat, to w Wielki Piątek i w Popielec obowiązuje ich post ścisły, co znaczy, że nie dość, iż te dwa dni wolno im raz dziennie najeść się do syta, to dwa razy czyli na śniadanie i kolację wolno tylko trochę pojeść. Natomiast we wszystkie piątki całego roku tego, kto skończył 14 lat obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Mamy w ten dzień nie gotują zupy na mięsie i na kościach, a kanapki do szkoły szykują dzieciom z serem lub czymś tam, byle nie z kiełbasą. W piątki wolno jeść ryby. Kilkadziesiąt lat wcześniej posty były o wiele ostrzejsze. Dzieci zaczynały pościć mając 7 lat, a w czasie Wielkiego Postu ludzie nie jadali mięsa w ogóle, nie pili mleka ani śmietany, nie jedli masła ani jajek. Wolno im było jeść ryby, chleb, kasze, kartofle z olejem i maczali pieczywo w oleju lnianym albo rzepakowym. Jadłem na rekolekcjach takie danie. Smakowało mi. Jadali marmolady i miody o ile je mieli. Tęsknili za mięsem i masłem, a że na śniadania i kolacje gospodynie chętnie gotowali żur postny, wszyscy mieli już dość tej zupy i pod koniec postu urządzali taki żartobliwy dzień, w którym ze śpiewem i ze śmiechem wynosili gdzieś tam pełen garnek żuru i zakopywali go, a na drzewie wieszali za ogon śledzia. Oznaczało to, że żegnają się z postnym jedzeniem. Ale to nie był koniec postnych dni. Mięsa nie jadano też w czasie Adwentu i ścisłe posty obowiązywały w czasie tak zwanych Suchych Dni, które przypadały cztery razy do roku. Kiedy zaś przychodziła upragniona Wielkanoc po takim Wielkim Poście, ludziom wygłodzonym zaszkodziłyby tłuste mięsa i duża ilość jaj, dodawano wtedy do jedzenia dużo chrzanu, żeby nie zachorować. Dlatego dziś do święconki dodajemy chrzan. Zresztą jest i drugi powód dodawania chrzanu. Kiedy Żydzi mieli wychodzić z Egiptu, Pan Bóg kazał im spożyć w Noc Paschalną pieczonego w ogniu baranka i jeść go z gorzkimi ziołami prawdopodobnie dlatego, żeby mięso było łatwiej strawne. Dziś chrzan, sól i pieprz symbolizują gorzkie zioła. Wracajmy do tematu.

 

-A dzieciom rodzice osobno gotowali, jeśli maluchom w czasie postu wolno jeść mięso?- zdziwiła się Kasia.- Ja bym nie gotowała, bo by mi się nie chciało.

 

-Prawdę mówiąc gospodynie też nie gotowały dzieciom osobno. Wszystkie dzieci jadły to samo co i dorośli. W ten sposób uczyły się szacunku do postu i do Boga.

 

-A dziś nie możemy się uczyć szacunku do postu?-Zbuntował się Gerwazek.

 

-Powiedz młody, czy mama w piątek tobie daje kiełbasę, a sama z tatą je ser?

 

-Nigdy o tym nie myślałem. Jadłem zawsze to, co mama dała i nie myślałem o tym.

 

-A nie prosiłeś kiedyś o kawałek kiełbaski, a mama odpowiadała, że dziś nie, bo jest piątek?

 

-No, czasem tak jest, a tata mówi, że w piątek lodówka sama się otwiera.

 

-Tak, ale to już jest pokusa. Zły duch kusi, żeby zjeść kawałek kiełbasy, nawet człowiekowi pachnie mięsko tak, że opędzić się nie można. Ale trzeba wytrzymać. Post musi być zachowany. I ten jakościowy- czyli wstrzemięźliwość od mięsa i ten ilościowy, czyli wolno nam zjeść trochę i ten zarówno jakościowy jak i ilościowy czyli taki jak w Popielec i Wielki Piątek.                    

 

-A my pościmy jeszcze w Wigilię Bożego Narodzenia w  Wielką Sobotę.- Przypomniało się Anulce.

 

-Dobrze, że przypomniałaś, bo bym o tych dniach zapomniał. Rzeczywiście, kiedyś Wigilię obchodziło się nie tylko przed świętami Bożego Narodzenia, ale też w sobotę przed Zielonymi Świętami, dzień przed Wszystkimi Świętymi, i przed uroczystością Piotra i Pawła też obchodzono wigilię, czyli dzień oczekiwania. W dni wigilijne obowiązywał post ścisły i w Wigilię Bożego Narodzenia do dziś w wielu domach taki post ludzie zachowują. To tyle o jedzeniu. Przechodzimy do drugiej części Przykazania. Bo post to nie tylko jedzenie. W tym czasie panuje powaga. Ludzie nie wyśpiewują piosenek, nie grają, nie tańczą, nie powinno być dyskotek oraz wesel. A kto tego nie przestrzega znaczy, że nie szanuje Pana Jezusa.

 

-A jeśli dyskotekę w piątek ktoś urządza?-Spytał Gerwazek.

 

-To nikt tobie młody nie każe na nią iść. Jeśli urządza dyrekcja szkoły, mówisz, że jesteś katolikiem i w piątek nie tańczysz. W ten sposób dajesz świadectwo o wierze w Boga i o twoim szacunku do Niego. Czasem trzeba nawet tak wysoko postawionych ludzi jak nauczyciele sprowadzić na ziemię i przypomnieć im o tym, że także powinni przestrzegać piątku, trzeba odważnie odmówić uczestnictwa w weselu, jeśli ktoś organizuje je w piątek, albo w czasie Wielkiego Postu, w piątki nie tańczymy sobie w domu albo na przerwie w szkole, bo w piątek Pan Jezus zmarł na krzyżu za nasze grzechy. No i do tego pościmy.

 

No, ale my jeszcze nie mamy czternastu lat.

 

-Słuchaj, młody. Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś umarł z głodu dlatego, że w piątek nie zjadł kiełbasy tylko kawałek sera albo chleb z dżemem. Przynajmniej się nauczysz czcić Mękę Pańską. I nie targuj się o kawałek kiełbasy lub o kotleta. Ale powiem wam coś jeszcze. Wyobraźcie sobie, że przychodzi wiadomość, iż ktoś z rodziny umarł i pogrzeb wypada właśnie w piątek, oczywiście jedziemy na pogrzeb, bo musimy oddać ostatnią przysługę zmarłemu i pomodlić się za jego duszę. A po pogrzebie rodzina zaprosi nas na stypę. Oczywiście, idziemy, bo chcemy spotkać się z rodziną, porozmawiać i powspominać zmarłego. Czasem jedziemy daleko na pogrzeb i jesteśmy głodni. Rodzina zaprosi nas najczęściej do restauracji. A tam na obiadek podali nam rosołek, mięso z ziemniakami, jarzynkę a potem ciasteczka i kawkę. I co wtedy?

 

-Nie wiemy. Nie jeść? Niech nam ksiądz powie.- Poprosiła Anulka.

 

-Jest na to sposób. Rodzina zmarłego, która urządza pogrzeb, powinna poprosić swojego proboszcza o dyspensę dla siebie i gości pogrzebowych. Wtedy ksiądz udziela dyspensy, ale każe na przykład złożyć ofiarę do kościoła na jakiś szlachetny cel jako zadośćuczynienie. Rodzina zmarłego też może na obiad zamówić na przykład kotlety z ryby i wtedy wszystko będzie dobrze.  Powiem wam coś jeszcze o dyspensie. Czasem kapłani udzielają jej podróżującym, żeby łatwiej im było przygotować kanapki. Ale bywa tak, że ktoś mieszka w domu studenckim albo z innych powodów żywi się w stołówce i nie ma wyboru. Musi jeść to co podadzą na stół, albo będzie głodny. Dla takich ludzi ksiądz biskup ma prezent i udziela dyspensy raz na cały rok, a po Nowym Roku tą dyspensę ponawia.

 

-A wspomniał coś ksiądz o ciastkach. Przecież to nie mięso.

 

-Kasiu, prawdą jest, że ciastka nie są mięskiem, ale czasem robimy sobie takie wyrzeczenie dla Pana Jezusa. Ciastek też sobie w Wielkim Poście albo w Adwencie, a nawet w piątki całego roku odmawiamy dla powiększenia naszego postu z miłości dla Pana Boga. Ale są jeszcze inne posty. Są to bardzo twarde posty, lecz są one zupełnie dobrowolne. Są to posty o chlebie i wodzie w środy i w piątki. Wtedy poszczący ofiarowują je w jakiejś konkretnej intencji. Nie wiem, czy pamiętacie, ale kiedyś uczniowie próbowali wypędzić złego ducha i nie mogli. Pan Jezus wyrzucił go jednym słowem. Wtedy gdy już było po wszystkim, uczniowie zapytali Pana Jezusa, dlaczego nie mogli go wyrzucić. I wiecie co Pan Jezus odpowiedział? Powiedział, że

 

 ten rodzaj wypędza się tylko postem i modlitwą”.

 

 A Pan Jezus bardzo dużo pościł i zanim rozpoczął nauczanie, pościł aż czterdzieści dni. Nic nie jadł i nie pił. Pod koniec postu był już bardzo głodny. Zły duch przypuszczał, kim jest Pan Jezus, ale mimo wszystko postanowił Go kusić. Przyszedł więc do Niego i zaproponował Mu, żeby rozkazał kamieniowi, a kamień zamieni się w chleb. Wiecie co mu Pan Jezus odpowiedział? Powiedział mu, że:

 

 „nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Boga.

 

Czyli cenniejsze jest Słowo Boże, bo jest pokarmem dla duszy. Zły duch spróbował po raz drugi i znów go zganił Pan Jezus. A było to tak:

 

 Zły duch pochwycił Pana naszego i wyniósł Go na szczyt świątyni i powiedział: „Jeśli rzeczywiście jesteś Synem Bożym, skocz w dół – kusił. – Przecież Pismo mówi:

 

„Bóg rozkaże swoim aniołom,
aby chroniły Cię.
I będą Cię nosić na rękach,
abyś nie skaleczył nogi o kamień”.

 

Zły duch usłyszał taką odpowiedź.:

 

 „To samo Pismo uczy: „Nie będziesz wystawiał Boga na próbę”

 

Widzicie? Pan Jezus powiedział mu iż wie o tym, że zły duch domyśla się kim On jest i tym bardziej nie wolno szatanowi wtrącać się do spraw Bożych. Ale zły duch jeszcze raz ponowił próbę. Tym razem

 

„zabrał Jezusa na wysoką górę i pokazał Mu wszystkie królestwa świata, w całym ich przepychu.

 

 – Wszystko to będzie Twoje – powiedział – jeśli oddasz mi pokłon.

 

 – Odejdź, szatanie! – rozkazał Jezus. – Pismo uczy: „Pokłon i cześć oddawał będziesz Bogu, swemu Panu, i tylko Jemu będziesz posłuszny”.

 

 Widzicie? Przy okazji opowiedziałem wam wszystkie trzy podstępy jakich użył zły duch wobec bardzo głodnego Pana Jezusa. Pan Jezus pokonał go, bo diabeł wie doskonale o tym, że bardzo wiele łask można wyprosić postem i robi wszystko, żeby post człowiekowi przerwać. Gdyby Pan Jezus postu nie dokończył, Bóg Ojciec nie mógłby dać wszystkich łask o które prosił Go Syn Boży dla świata. Zły duch był niesamowicie wściekły na to, że przez te łaski dużo, oj, bardzo dużo ludzi osiągnie zbawienie. Posty są bardzo ważne. Dlatego dziś też wiele ludzi podejmuje je zupełnie dobrowolnie w jakiejś tam intencji.

 

-Jak ludzie, którzy modlą się w Medjugorie?- Spytała Anulka.

 

-Na przykład. A skąd o tym wiesz?

 

-Bo byłam z wujkiem i ciocią już dwa razy.

 

-I pościłaś?

 

-Pewnie, że tak. Dużo ludzi pościło. Ja gorsza?

 

-Ale nie osiągnęłaś wieku do postu. Nie skończyłaś czternastu lat. Mała jesteś, powinnaś wcinać, a nie pościć, bo rośniesz.

 

-A, tam! Dziadek Gerwazka opowiadał mi kiedyś przy sklepie, że jak był mały, to była wojna i dzieci bardzo głodowały. I skończyła się wojna, urosły i żyją. To ja pomyślałam, że mnie się też nic nie stanie jak trochę będę głodna. Dla Matki Boskiej pościłam, żeby Ona mogła uprosić odpuszczenie grzechów wielu grzesznikom.

 

-Anulko. Nie mam nic do dodania. Gratuluję ci odwagi i mądrości Bożej. Powiem wam jeszcze tylko, że w ramach postu możemy sobie też odmówić jakiejś małej przyjemności. Na przykład nie obejrzymy ulubionego filmu, nie pogramy w jakąś grę albo odmówimy sobie czegoś innego co nas cieszy.-

 

Wtem otwarły się drzwi i wszedł Ksiądz Proboszcz z kolędy.

 

-A wy jeszcze tu? I to wszyscy? Czemu nie śpicie już w domu?

 

-Dobrze nam się rozmawia.

 

-A sio do domu. Przyjmijcie błogosławieństwo… 

 

 

 

Rozdział XVII

 

SPOWIEDŹ I KOMUNIA ŚWIĘTA PRZYNAJMNIEJ RAZ DO ROKU

 

Kasia jest zachwycona lekcjami w kancelarii. Na pierwszą lekcję przyszła pod przymusem przyprowadzona przez ojca, który i tak zawsze czeka w pokoju gościnnym i popija pyszną kawkę w towarzystwie Pani Gospodyni i Anusinej mamy. Zwykle jest tam wesoło i choć katechezy trwają dość długo, ani się całe towarzystwo obejrzy, jak trzeba dzieciaki zabierać do domu. Gerwazek wraca teraz samochodem wraz z Anusią, a ostatnio zabrał się z nimi kleryk Witek- daleki kuzyn Gerwazka. Czas kolędy jest nieubłagany. Ksiądz musi obejść parafię, a dzieci nie można zostawić bez pomocy, bo powiększą się zaległości. Dobrze, że jest kleryk. Przyjaźń zawarli na pierwszej lekcji pewnie dlatego, że pomogło kuzynostwo Gerwazka z nim. W kancelarii stoi stara tablica przyniesiona przez Księdza Proboszcza i choć lakier jest starty, a tablica po wymyciu i tak siwa, zawsze coś da się napisać i odczytać. Dziś postanowili zainteresować się Przykazaniem, które w starym i nowym tekście znów ma inną kolejność. W starym jest na czwartym miejscu, a w nowym rozbito na dwa punkty i zajmują one drugą i trzecią pozycję. Tak więc napisali na tablicy w ten sposób:

 

            Dawniejszy tekst

 

4.przynajmniej raz w roku spowiadać się, a w czasie wielkanocnym Komunię Świętą przyjmować.

 

Nowy tekst

 

2.Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty.

 

3.Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

 

-Jak wam się podoba takie rozbicie nakazu Kościoła względem naszego szacunku do Sakramentów Świętych?- Spytał dość przekornie ksiądz Kleryk.

 

- Absolutnie nie wiem po co to rozbili. Znaczy to samo, ale męczyć się trzeba z dwoma punktami.-Wzruszyła ramionami Anusia.

 

-Kto z was mi powie, przecież wyraźnie pisze w starym tekście, że spowiadać się, a w nowym przystąpić do Sakramentu Pokuty. Jest różnica, prawda?

 

-Stary, nie podpuszczaj!- Zawołał Gerwazek.-Odpowiedział mu dźwięczny śmiech dziewczynek.- Chyba każdy wie, że Spowiedź i Sakrament Pokuty to jest to samo!

 

-Jesteś pewien?- Nie ustępował Kleryk.

 

-A twoim zdaniem jest różnica?

 

-No, nie wiem.-Udawał niewiedzę Witek, chcąc dowiedzieć się, czy Gerwazek na pewno wie, co mówi.

 

-To poczytaj przed egzaminem, żebyś nie wpadł jak śliwka w kompot.

 

-No, cwaniaku. Nie popuścisz. Niech ci będzie. Tak, to jest to samo, tylko Spowiedź to jest skrócona nazwa Sakramentu Pokuty. Tej nazwy używamy na co dzień. O Sakramentach będzie osobna lekcja, A dziś chyba dość szybko uporamy się z tematem, bo już mnie częściowo wyręczyliście.

 

-Nieee! Zawołały dzieci.

 

-Nie? – Zawołał wesoło Kleryk. No, spróbujemy. Ale ten temat jest wam dość znany. To może jak wróci Ksiądz z kolędy, od razu zaprowadzę was pod konfesjonał? Wprawdzie to jest okres jeszcze prawie Bożego Narodzenia, ale akurat panują przeziębienia, więc Ksiądz Proboszcz kratkę zakleił folią, żeby go ludzie wirusami nie częstowali.

 

-A co to za różnica? Mniej słychać przez folię?- Zdziwiła się Kasia.

 

-Nie, no słychać tyle samo, ale folia nie pozwala szczególnych psotników za ucho pociągnąć.

 

-Jak znam ciebie, to pewnie za każdym razem cię ciągnie.- Roześmiał się Gerwazek, ale Anulka lekko zwątpiła.

 

-Naprawdę ciągnie za ucho? To ja nie idę do Spowiedzi.

 

-Wierz jego bajerom! Jakby tak było, to on by miał oba uszy jak królik, bo mój kuzyn tylko patrzy gdzie co komu spsocić. W ostatni lany poniedziałek zrobił Azorkowi taki dyngus, że go potem Babcia suszarką do włosów suszyła, bo akurat była brzydka pogoda i piesek trząsł się z zimna.

 

-A mam ci przypomnieć, żeś ty wodę pompował na Azora, a mnie go kazałeś trzymać? Tylko że ja się już z tego wyspowiadałem, a nad tobą to jeszcze wisi.

 

-Chyba obydwaj nie macie się czym chwalić. Myślę, żeście się rozochocili i biedny pies przez to ucierpiał. Ja bym nigdy mojego pieska nie polała zimną wodą, bo by mi go było żal. Czekaj, Anulka. Już my im sprawimy dyngus tego roku za Azora. Co się odwlecze…

 

-A gdzie ich złapiemy?

 

-Dopilnujemy pod kościołem.

 

-Świetnie. Macie to jak w banku.- Wycedziła Anulka.- Prawda, Dyziu?- Pluszowy miś wprawiony w ruch dłonią Anulki pokiwał kosmatą głową.

 

-Ja odkleję folię przy konfesjonale, jak się będą mieli chłopcy spowiadać.-Zobowiązała się Kasia.

 

-A ja mu ukradkiem linijką zmierzę ucho, czy wyciągnięte będzie.

 

-Widzisz, młody? I tak wszystko na ciebie. Lepiej wracajmy do lekcji, bo jak nas Ksiądz Proboszcz zastanie na wesołych rozmówkach bez omówienia tematu, to nam wszystkim uszy poobrywa.

 

-Tobie też?- Spytał Gerwazek.

 

-Lepiej, żeby tylko wam, ale będziemy czas tracić na próżno?

 

-Niech oberwie, to będę wiedział do kogo kiedyś do Spowiedzi warto iść.

 

-I tu was mam, psotniki!- Wykrzyknął triumfalnie Ksiądz Kleryk.-A ładnie to tak szukać takiego księdza do Spowiedzi, który nie dosłyszy?

 

-Czy ładnie stary, to nie wiem, ale pewnie warto, bo pokuta mniejsza.

 

-Otóż, kochani- Spoważniał nagle kleryk- Skorośmy temat wywołali, to go omówimy. Nigdy nie wolno wybierać głuchego księdza specjalnie, żeby nie słyszał waszych grzechów. Z doświadczenia wam powiem, że czasem słyszę jak się spowiadają przygłuchawi ludzie, albo spowiada przygłuchawy ksiądz. Taka Spowiedź powinna odbywać się nie w konfesjonale tylko w zakrystii albo w biurze parafialnym. Spowiedź jest okryta tajemnicą, a czasem jakaś starsza nobliwa pani albo pan klęknie przy konfesjonale i gada tak głośno, aż słychać na drugim końcu kościoła. Ksiądz prosi- mów ciszej, a ta nic, bo nawet nie słyszy, że ksiądz coś do niej mówi. Albo jak ksiądz niedosłyszy, prosi- mów głośniej i znów ludzie mogą podsłuchiwać, więc powiem wam, że trzeba szukać dobrze słyszącego księdza, bo inaczej bierze w łeb tajemnica Spowiedzi. Tak nie wolno. Jak wiemy, że ksiądz niedosłyszy, umawiamy się z nim w zakrystii, jeśli sami nie dosłyszymy, to także. Nie może być tak, żeby twoje grzechy pół ludzi w kościele słyszało.  Tajemnica spowiedzi musi być bezwzględnie zachowana. Nawet gdybyś ukradł wszystkie bogactwa z całej wsi i policja szukałaby złodzieja, jeśli ksiądz by twój grzech już usłyszał w Sakramencie Spowiedzi, nie musisz się obawiać. Nie pójdzie na policję i nie wyda cię.

 

-A jakby księdza zamknęli do więzienia za to, że nie chce wydać?

 

-To będzie siedział i nie wyda. Bywało już w historii Kościoła, że księdza na karę śmierci skazali za to, że nie wydał czyjejś zbrodni, którą znał ze Spowiedzi, bo przypisali tą zbrodnię księdzu. Wyrok na księdzu wykonano, ale tajemnicy Spowiedzi nie zdradził. Byłby to bardzo ciężki grzech kapłana. I tak samo wy, jeśli świadomie szukacie głuchego księdza, żeby waszych grzechów nie usłyszał, jest to równe z zatajeniem grzechów na spowiedzi i równa się spowiedzi świętokradzkiej. A jak często idziemy do spowiedzi? Młody, ty jesteś dziś szczególnie doinformowany, to zapewne powiesz bez zająknięcia.

 

-My będziemy mieli przecież pierwszą spowiedź w kwietniu, a drugą na dzień Przed Pierwszą Komunią.

 

-Dodaj słowo „Świętą”. –Pouczył Kleryk- kuzyn Gerwazka.-Nie chodzi o to, kiedy macie pierwszą, a kiedy następną, tylko jak już będzie po uroczystości i będziesz chciał się wyspowiadać, jak często klękasz przed konfesjonałem?

 

-Ja wiem!- Wykrzyknęła Anulka.- Jak będę miała grzech śmiertelny!

 

-A jak go nie będziesz miała? Jeśli ktoś się dobrze zachowuje jak Dominik Savio, który został świętym, to grzechu śmiertelnego czyli ciężkiego nigdy nie popełnił.

 

-To mógł chodzić do Spowiedzi raz na rok tak, jak pisze w Przykazaniu?

 

-Pisze tak tylko po to, żeby określić dla niedbaluchów jakie jest niezbędne minimum. Raz na rok w okresie wielkanocnym. 

 

-A dlaczego właśnie w okresie wielkanocnym?- Zapytała Kasia.

 

-Właśnie. Aż mi się chce pociągnąć was za języki i zmusić do myślenia, ale raczej nie wpadniecie na to. Otóż musimy się cofnąć do pewnego wydarzenia z życia Pana Jezusa. Czy pamiętacie może co działo się Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy?

 

-Pan Jezus ustanowił Najświętszy Sakrament.-Pochwaliła się Anulka, że wie.

 

-A wcześniej?- Dzieci zamilkły.

 

-Zanim ustanowił Komunię Świętą właśnie tego wieczoru, wstał od wieczerzy i przepasał się prześcieradłem, a potem nalał wody do miski i zaczął Apostołom myć nogi. Oni bardzo się speszyli, bo mycie nóg biesiadnikom należało do sługi, a Pan Jezus nim nie był, tylko gospodarzem wieczerzy. Piotr nawet się zbuntował i wykrzyknął; „Nie! Nigdy mi nie będziesz nóg umywał!” Pan Jezus spojrzał dobrotliwie i powiedział:

 

 „Tego co Ja czynię ty teraz nie rozumiesz, lecz później będziesz wiedział. Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną.”

 

Piotr prędko dostrzegł swoją gafę i zawołał:

 

 Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę! Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto go wyda”.

 

Zacytowałem wam częściowo scenę z umycia nóg Apostołom w Wieczerniku. Właśnie ten akt był pierwszym znakiem odpuszczenia grzechów. A potem gdy już było po Zmartwychwstaniu, posłuchajcie co jeszcze Pan Jezus powiedział o odpuszczeniu grzechów, ale musicie poczekać chwilę, bo wyrecytuję wam cały kawałek ze spotkania Pana Jezusa z Apostołami po Jego Zmartwychwstaniu:

 

"Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane".

 

Ostatnie zdanie kleryk wyrecytował uroczyście.

 

-I ty to wszystko umiesz na pamięć?-Zdziwił się niezmiernie Gerwazek.

 

-A dlaczegożby nie? Widzicie? Sam Pan Jezus ustanowił Sakrament Spowiedzi. Ale żeby odpuścić lub zatrzymać grzechy to znaczy nie odpuścić ich, trzeba je poznać. Dlatego ustalono, że przychodzący po rozgrzeszenie musi swoje grzechy wypowiedzieć. Kiedy już zakończyły się najgorsze prześladowania chrześcijan i Kościół mógł wyjść z katakumb, zaczęto budować świątynie i zaczęto budować małe ustronne domki, w których zasiadający kapłani mogli wysłuchiwać spowiadających się ludzi. Z czasem nazwano je konfesjonałami, z wieku na wiek powstawały coraz większe i ładniejsze, ale wszystkie miały coś wspólnego- mianowicie kratkę, która oddzielała spowiadającego się od spowiednika. W niektórych kościołach widziałem na kracie założoną czarną tkaninę. W ten sposób kapłan nie wie, kto się spowiada i grzesznik też nie wie u kogo się spowiada. Jest to zupełna tajemnica, ponieważ bardzo ważnym elementem spowiedzi świętej jest to, że pod postacią kapłana zasiada w konfesjonale sam Pan Jezus, to przed Nim wyznajemy grzechy i On Sam nas rozgrzesza. Dlatego obojętnie jaki ksiądz zasiada do konfesjonału, to przez sam fakt, że posiada święcenia kapłańskie, które ustanowił w wielki Czwartek Pan Jezus w Wieczerniku, to jest on tylko zastępcą Pana Jezusa. Opowiem wam coś. Jakiś czas temu przysłano mi internetem zdjęcie na którym widać spowiadającego się młodego człowieka. Ksiądz z penitentem siedzą na kamieniach na górze Podbrdo w Medjugorie. Trwa Spowiedź, ale kapłan właśnie udziela rozgrzeszenia. Wtedy sylwetka kapłana w miejscu gdzie ma on serce rozjaśniła się, a z Nieba padł na niego przez konary drzew jasny promień. Ktoś prędko chwycił aparat fotograficzny i zrobił zdjęcie.   

 

 

 

To zdjęcie, kochani, które sobie teraz obejrzyjcie to jest właśnie ta spowiedź. Ten kapłan na moment rozgrzeszenie położył chłopakowi dłoń na głowie.

 

-To znaczy, że nie ciągnie go za ucho?- Szepnęła Anulka.

 

-A ty w te uszy jeszcze wierzysz?- Obruszył się Gerwazek. Przecież żartowaliśmy.

 

-To dlaczego Księże  Kleryku skoro tak jest ze Spowiedzią pozwoliłeś nam żartowałeś z niej i żartowałeś razem z nami?

 

-Pozwoliłem wam na to dlatego, żeby móc wam po chwili wyjaśnić w dalszym ciągu, że to wcale tak nie jest jak myśli wielu ludzi. Chciałem, żebyśmy porozmawiali też o tym, że wiele ludzi boi się spowiedzi myśląc, że czeka ich albo bura od księdza, albo rzeczywiście kara w postaci pociągnięcia za ucho jakiegoś tam łobuza. A naprzeciw temu żartowi pokazałem wam zdjęcie, na którym Pan Jezus jasno pokazuje, kto tak naprawdę spowiada. Zamiast ciągnięcia za ucho jest dobrotliwe położenie błogosławiącej dłoni na głowie. I pamiętajcie. Jeśli Spowiedź jest szczera, człowiek wstaje od konfesjonału lekki jak piórko i czuje się, jakby tam zostawił ze dwie wielkie torby pełne kamieni.

 

-To już wiem, co zrobię. Jak będę się szykowała do Spowiedzi, to jak nie będę mogła sobie przypomnieć grzechów, to będę sama siebie ciągnęła za ucho i mówiła sobie: No, dalej! Przypomnij sobie.-Orzekła Anulka.

 

-Nie musisz tego robić. Jest inna rada, lepsza. Przed Sakramentem Spowiedzi robimy sobie Rachunek Sumienia. Wiecie jak on wygląda? Otóż siadamy albo klękamy w swoim pokoju i naprzeciw siebie ustawiamy krzyż albo święty obrazek. Następnie szykujemy kartkę i długopis żeby sobie przypomniane grzechy zapisać. Potem modlimy się do Ducha Świętego, żeby nam poprowadził nasze myśli i oświecił pamięć, żebyśmy sobie przypomnieli wszystko, czym obraziliśmy dobrego Boga. Prosimy o pomoc Matkę Boską i naszego Anioła Stróża, który zawsze jest przy nas i wszystko widzi. Tak zabezpieczeni otwieramy nasz Rachunek Sumienia w książeczce do nabożeństwa i czytamy pytanie po pytaniu. Pomalutku i nad każdym się zastanawiamy, czyśmy kiedyś czegoś co tam napisane, nie zrobili. Jeśli tak, zapisujemy grzech na kartce i tak stopniowo przeglądamy wszystkie punkty. A potem zastanawiamy się, czy może mamy grzechy, które nie mieszczą się w Rachunku Sumienia. Jeśli tak, to też je zapisujemy.

 

-A jakie to mogą być?- Spytała dziś po raz pierwszy Kasia.

 

-Jest ich dużo. Może być na przykład przebieganie dla żartów przed samochodami, żeby musiały hamować, bo narażamy siebie i kierowcę na wypadek, umyślne niszczenie roślin, ławek w parku, tu na wsi, gdy latem pasiecie krowy i nie chce wam się ich pilnować, a one gdzieś pójdą i trzeba ich długo szukać, albo wydepczą zasiewy, marnowanie jedzenia bo to przecież dar Boży, skarżenie na kolegów i koleżanki bez podstawy, psocenie komuś i dokuczanie, a nawet zbyt intensywny śmigus-dyngus może przerodzić się w grzech gdy pozwolimy sobie na za dużo, albo zrobimy tym komuś krzywdę. Grzechem jest chwalenie się zbytnie. A lepiej jest w ogóle się nie chwalić. Przyjemniej jest, gdy pochwalą cię inni.

 

-A na plaży sypanie piaskiem? To takie fajne, a ludzie wyzywają.

 

-Fajne jest dla tego, kto sypie, bo tylko jemu sprawia przyjemność. Unoszący się piasek osiada na ciałach wysmarowanych kremem do opalania i przykleja się do rozgrzanego w słońcu ciała. Trzeba wchodzić do wody żeby to spłukać, a przyklejony piasek odklejać się nie chce, trze się po opalonej skórze, a to boli. Czasem piasek wpadnie do otwartych ust i jest to bardzo niemiłe, a jak wpadnie do oczu, to często na plaży nie ma czym tego wypłukać i trzeba jechać do szpitala. Piasek choć drobniutki jest ostry i może uszkodzić oko, więc sypanie nim na plaży tak naprawdę może być przekroczeniem Piątego Przykazania, bo szkodzisz komuś na zdrowiu.

 

-A słuchaj. U nas w Poznaniu nieraz nie możesz przejść ulicą, bo co parę kroków kolejny żebrak siedzi lub chodzi. Wołają, zaczepiają, a dzieciaki opadają cię gromadami i nawet czasem gonią daleko, żeby im coś dać. Dasz jednemu, to reszta mało cię nie rozszarpie.

 

-Jest to problem. Tak. I rzeczywiście, dasz jednemu, to reszta nie da ci spokoju. Jak pójdziesz tamtędy i dasz każdemu grosik, uzbiera się sporo, a przez miesiąc to już jest spora suma czasem niemożliwa do ofiarowania zwłaszcza wtedy, gdy ktoś ma malutko pieniędzy na własne potrzeby. Lepiej jest wtedy wrzucić do skarbony pod figurą Św. Antoniego. Panie z Caritasu wiedzą kogo trzeba wspomóc. Kolejnymi grzechami jest zwykłe chuligaństwo na przykład ktoś idzie, a ty zamiast mu grzecznie powiedzieć „dzień dobry” i pójść sobie, zaczepiasz głupią uwagą, albo śmiechem ni z tego ni z owego tak, że ten człowiek widzi, że śmiejesz się z niego, a wyśmiewać się z nikogo nie wolno, na lekcji rozrzucasz papierki, albo strzelasz z procy różnymi niedozwolonymi przedmiotami, niszczysz ławki szkolne i krzesła, rysujesz komuś samochód, albo tłuczesz szyby, niszczysz książki z biblioteki, drzesz ubrania albo plamisz bo nie myślisz o tym, że pranie to ciężka praca i nie zawsze plamy schodzą, a na wsi jest jeszcze inna bardzo głupia i niebezpieczna zabawa. Jest nią wybieranie się z zapałkami wszędzie gdzie łatwo o pożar. Przy okazji powiem wam, że kiedyś na zapałkach był taki napis: dzieci + zapałki = pożar.-Kleryk napisał to hasło wielkimi literami na tablicy.- Wiele wielkich szkód spowodowały dzieci przez zabawę z ogniem.

 

-A mogę też coś powiedzieć?- Zaproponowała Kasia.

 

-Proszę bardzo.

 

-Kiedyś szłyśmy z mamusią do sąsiedniej wsi i musiałyśmy przejść przez tor kolejowy. Tam trzeba bardzo uważać, bo jest przejazd niestrzeżony, ale innego nie ma. Idziemy, patrzymy , a ze trzy dziewczyny układają na szynie kamienie, szkła, potłuczone talerze i co tam jeszcze miały. Ułożyły sporą kupkę. Mama zaczęła na nie krzyczeć, to one uciekły, a mama prędko rozkopała to nogą, bo gdyby pociąg najechał na to, mógłby się wykoleić.

 

-Piękny i dobry przykład. Bezmyślne chuligaństwo. Opatrzność Boża was tam wtedy posłała. Całe szczęście, że akurat pociąg nie nadjeżdżał, bo mama by mogła nie zdążyć rozrzucić tego i na czas odsunąć się w bezpieczne miejsce. Tak samo bardzo niebezpieczne i niedozwolone a nawet karalne jest rzucanie w pociągi samochody kamieniami. Za to są ogromne kary. Jak taki kamień przebije szybę, może kogoś zabić. I jeszcze jedno-palenie papierosów i narkotyki to są bardzo poważne grzechy.

 

-Słuchaj, a taki postępek to grzech? Kiedyś w Wielkim Tygodniu koło Poznania odbywały się piękne Drogi Krzyżowe w terenie. Ludzie nieśli krzyż i przy ostatniej stacji wkopywali go do ziemi. A na drugi dzień krzyż był zawsze połamany i wrzucony w krzaki. I tak było zawsze, co roku przez wiele lat, aż zmienili miejsce dróg krzyżowych, a potem przestali krzyż zakopywać, tylko przynosili z powrotem.

 

-Kto tak postępuje, występuje przeciwko Pierwszemu Przykazaniu „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Niszczenie krzyży, figur i innych świętych przedmiotów, wynoszenie świętych obrazów na śmietnik ma zawsze ten sam podkład. Kto nie szanuje i obraża Boga, przyjmuje za bożka złego ducha. To zły duch nienawidzi krzyży i obrazów i namawia do ich niszczenia i wyrzucania. A do wkroczenia złego ducha w czyjeś życie czasem pomaga wróżenie nawet takie andrzejkowe lanie wosku. Dlatego ksiądz prosił was przed andrzejkami, żebyście się we wróżby nie bawili.

 

-Było coś takiego.-Przypomniała Anulka.-Ale nie wiedziałam dlaczego nie pozwala się bawić. Teraz wiem. A obrywanie listków z akacji i wróżenie: kocha, lubi, szanuje…

 

-Niepotrzebne niszczenie przyrody, poza tym łatwo o przekroczenie granicy dokąd zabawa, odkąd zaczynasz się nad wynikiem zastanawiać poważniej. Pozwól listkom rosnąć i nie niszcz ich.

 

-A robienie wianków na głowę?

 

-Zawsze dziewczęta wiły wianuszki i kładły je na główki. To jest dziewczęce i piękne. Wianek świadczy o czystym serduszku dziewczynki. Warto wianuszek włożyć, jeśli można co jakiś czas do wody, żeby się kwiatki napiły, wtedy wianuszek dłużej jest ładny. Tylko zrywanie kwiatków, żeby je za chwilę wyrzucić jest złem. Ale zrywanie ich po to, żeby pięknym bukietem ozdobić dom, jest piękne i potrzebne. Człowiek potrzebuje piękna. Umyślne brudastwo też jest złem. Człowiek ma dbać o czystość i piękne otoczenie wokół siebie. I musi pamiętać, że po tych samych drogach chodzą ludzie, którzy też mają prawo do czystości, a nie jak czasem idziemy do jakiegoś kościoła posługiwać, musimy dobrze uważać na chodnik, bo ktoś szedł z psem i nie posprzątał po nim. To też bym zaliczył do grzechów. Niestety. Grzechem jest wybieranie telewizji albo gier zamiast udziału we Mszy Świętej. Zobaczcie, miało być krótko, a jak żeśmy się rozgadali. Będziecie się bali Sakramentu Spowiedzi? 

 

-Nie, ale ja chyba kupię czarny materiał i powieszę na kracie, żeby Ksiądz nie widział że to ja.

 

-A co? Masz tyle na sumieniu?

 

-Za tego Azora…I jeszcze parę spraw. Chodźcie, zbieramy się, bo jak Ksiądz wróci, znów nas pogoni.

 

-Ja bym chętnie do rana rozmawiała.- westchnęła Kasia.

 

-A do szkoły jutro kto pójdzie?

 

-Ale za parę dni będą ferie.

 

Chodźcie, pomodlimy się i do domu. Ja mam jutro egzamin.

 

-A z czego?

 

-I tak nie zrozumiesz. Z homiletyki.

 

-A co to jest?

 

-Taka nauka jak kazania mówić.

 

-To podskocz do mojej mamy, ona ci powie. Jak zacznie, godzina murowana, a przykładów ile!

 

-Jak nie zdam, przyjdę. Dobrze?

 

-Niech i tak będzie.- Ubrali się i wyszli wraz z rodzicami dzieci. Kleryk wsiadł do samochodu razem z Anulką i Gerwazkiem. Gdy już chłopiec miał wysiadać, Kleryk poprosił;

 

-Mam do ciebie prośbę młody.

 

-A jaką?

 

-Słuchaj. Jak będziemy we dwoje, mów do mnie jak chcesz. Możesz mówić „stary”, nie obrażę się. Ale na katechezie i w kościele gdy się do mnie zwracasz, proszę cię, mów do mnie : księże kleryku”. Dobrze?

 

-Dlaczego?

 

-Ze względu na szacunek dla stroju kapłańskiego.

 

-Dobrze. Niech ci będzie, ale nie wiem, stary, jak mi to przejdzie przez gardło.