Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

NASZ PRZEKLĘTY ŚWIAT

 NASZ PRZEKLĘTY ŚWIAT
Nieważne, czy kogoś
Tytuł zbulwersuje,
Bo moze inaczej
Świat dzisiejszy czuje.

Tymczasem sam człowiek
Przestrzeń swą przeklina,
I tu niepowodzeń
Życiowych przyczyna.

Rodzice nie uczą
Nie kląć, bo klną sami,
I szerzą się klątwy
Wszystkimi drogami.

Klnie ojciec, syn, córka,
Matka i dziadkowie,
Klątwa to przerywnik
Lub jak pogotowie.

Klną na ruch uliczny,
Na słońce i gwiazdy,
Na chmury i upał,
W marszu i czas jazdy.

Gdzie się da, na kogo,
W jakiejkolwiek sprawie,
Jeden klnie ze złości
A drugi w zabawie.

Myśląc, że mu ładnie,
Bo kląć wszak przystoi,
I nikt się nikogo
I nijak nie boi.

Klnie kopiący studnię
Wędliniarz i piekarz,
Klnie rolnik, ogrodnik
Pilot oraz dekarz.

Klnie murarz, artysta,
Stolarz i fabrykant,
A klątwa nadawcę
Z odbiorcą dotyka.

Dosięgnie każdego,
Na kogo rzucona,
Nawet gdy nie była
Uchem uchwycona.

Trafiła pod adres,
Gości się jak pożar
Trawiący przed żniwem
Życiodajne zboża.

Tak żywność przeklęta,
Bo klął jej producent,
Przeklęte ubrania
I klątwa tkwi w bucie.

Przeklęte są domy
I umeblowanie,
Przeklęte są sprzęty
Przez ust klnące zdanie.

Sklęte dzieci, młodzież,
Może od poczęcia,
Klnie synowa świekrę,
I teściowa zięcia.

Klną nauczyciele
I wzajemnie dzieci,
A klątwa ponurym
Ogniem z piekła świeci.

A potem się dziwią,
Wszyscy naokoło,
Co się stało z dziećmi
Z przedszkolem i szkołą?

Szerzą się choroby,
Królują wypadki,
Wybuchają wojny
I topią się statki.

Przestępstwa jak kwiaty
Na trującym krzewie,
Cieszą się sędziowie,
Gdy naród tkwi w gniewie.

Wszystkich, których klątwa
Czyjaś tam dotknęła,
Paczka niepowodzeń
W swoje macki wzięła.

Studnia ma złą wodę,
W pracy się nie wiedzie,
Co być miało z tyłu,
Nagle jest na przedzie.

I mąci, wspomina
Wywracana ręby,
I złość coraz sroższe
Pokazuje zęby.

A gdyby się ludzie
Zamiast kląć, modlili,
Też by dali radę
I w zgodzie żyliby.

Zamiast zakląć, wezwać
Boga do pomocy,
O każdej godzinie
Czy rankiem czy w nocy,

Bo przeklęty człowiek
Bardzo złym się staje,
I szerzy obrzydłe
w domu obyczaje.

Biorąc rzecz oklętą,
Jedząc co przeklęte,
Sam wchodzi nie wiedząc,
W to, co z piekła wzięte.

Zamiast kląć, to ludzi
I świat błogosławcie,
Przeżegnajcie jadło
I bez szkody trawcie.

BŁogosławcie siebie
I wszystko wokoło,
Stawiajcie krzyżyki,
Na pierś i na czoło.

Trzeba przeciąć klątwy,
Zerwać ich złe sznury,
By świat był słoneczny,
A nie szarobury.

Grudzień 2019