Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

KOCHANIE INACZEJ

KOCHANIE INACZEJ
Czy "kochać inaczej" znaczy kochać szczerze?
Czy wchodzić na seksu przedziwne rubieże?
Przez stulecia dziejów niczym konik polny
Skacząc gdzie przyjemniej jako wiatr swawolny?

"Kochanie inaczej" to nie seks niestety,
Jakiś wyłuzdany mężczyzn czy kobiety,
To miłość bezwzględna w całym świecie znana,
Lecz przez świat dzisiejszy raczej zapomniana.

"Kochanie inaczej" jest światełkiem w nocy,
Które omijają niewidzące oczy,
Czego nikt już dzisiaj nie zwie po imieniu,
Zostawiając blask ten w bardzo drżącym cieniu.

Myśląc o miłości widzę ją inaczej,
Bez kontynuacji nowoczesnych znaczeń.
Kocha matka dzieci, brat resztę rodzeństwa,
Tak płonącym sercem, czasem do szaleństwa.

Matka własną piersią dzieci swe zastawi,
W głodzie swoją porcję przed dziećmi postawi,
Jak pelikan krwią swą w głodzie je nakarmi,
Wiedząc, że należy do najlepszej armii.

Ile matek w lęku przed ojcem pijakiem,
Ratowało dzieci własnych sińców znakiem,
W koniecznych przypadkach sądem się wspierały,
Kiedy pokojowo rady nie dawały.

Matka pierze, sprząta, gotuje, prasuje,
Do i od przedszkola uparcie wędruje,
Jest jej bez znaczenia wdzięczność własnych dzieci,
Bezinteresowność matczyna jej świeci.

Spójrzmy na zwierzęta kotkę oraz suczkę,
Jaką podchodzącym umie dać nauczkę,
Gdy do dzieci podejść ktoś jej się odważy,
A dotknąć, wziąć w dłonie niech się nie poważy!

Instynkt? Nie! To miłość, lecz nie udawana,
To ta z mlekiem matki od wieków wyssana,
To mąż, który żonie w problemie pomoże,
Czasem własną niemoc jak umie przemoże.

To żona, co męża czeka późną nocą,
Choć pierwsze promienie wczesny ranek złocą,
To mała mróweczka co czerw swój ratuje,
Kiedy niegodziwiec dom jej rozkopuje.

Pszczółka malusieńka z główką jak łeb szpilki,
Larty młodych pszczółek ma za swe pupilki.
Lata, nektar nosi, czerw karmi, wychowa,
Tak służy bo kocha, bo to wierność zdrowa.

A wszystko to wzięte nie z seksu, lecz z Boga,
Bo miłość w bogactwie swym bywa uboga,
Bo nie trzeba dużo, starczy przywiązanie,
Bo ono w potrzebie przy miłości stanie.

A sanitariuszka, która pod ostrzałem,
Idzie do rannego z ogromnym zapałem,
Bo to Boża miłość wiedzie ją do niego,
Choć nie wie czy dojdzie, czy opatrzy jego.

To kochanie, miłość Bogiem naznaczona,
Bezinteresowna sercem roztańczona,
Bo jest najprawdziwszą, to nie pożądanie,
Które przy miłości na równi nie stanie.

Kochać znaczy służyć, chronić i wspomagać,
A i w imię dobra Bożego wymagać.
Od dziecka grzeczności, od męża trzeźwości,
Od żony godności dobra i skromności.

A walentynkowa z miłością nic nie ma,
Bo to jest handlowa wymyślona ściema.
Ta koło miłości nigdy nie leżała
I by przed miłością prawdziwą zadrżała.

Wpycha się do ludzi jak klin w lesie drwala,
Który uderzony młotem drwa rozwala.
Wślizguje się niczym ślimak na kapustę,
A potem zostanie po nim miejsce puste.

Jest jak bańka z mydła lśniąca, barwna lotna,
Niby do wszystkiego z początku ochotna,
A po chwili pęka i nic nie zostaje,
Była, nia ma, poszła jak dym na rozstaje.

"Kochanie inaczej" znaczy miłowanie,
Które koło seksu przenigdy nie stanie,
Nigdy nie pomyli, co jak się nazywa,
Bo miłość jest z serca, a nagość zakrywa.

Nagości nie zniesie, nieprawość odrzuci,
Z wszelkim wyuzdaniem słusznie się pokłóci,
Bo kocha, bo prawość stawia w pierwszym rzędzie,
Bo lubych kołysze na swoim urzędzie.

I nigdy nie spocznie, zawsze jest gotowa,
Wie, jakiego użyć w danej chwili słowa,
Miłość i kochanie to znaczy to samo,
Bo współnie jest ojcem i wspólnie jest mamą.

To nie jest chłop z chłopem ani babą z baba,
Których opisała już Królowa Sabba,
Że przyjdzie czas, kiedy odróżnić się nie da,
Bo baba kobiecość a chłop męskość sprzeda.

A odmienne stroje na ciałach płci w świecie,
Które w ramach mody świat objęły przecie,
To są tylko znaki, że coś tu się stało,
Gdy przeciwnym strojem ozdabiają ciało.

LUTY WALENTYNKI 2020