Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

KARY CZY DZIWY

                   
KARY CZY DZIWY
Dziwny świat i dziwne dzieje,
Gdzie zło dziwnie dziś szaleje,
Gdzie jak nigdy nie bywało,
Coś nam wściekle zaszalało.

I naprawdę w imię czego,
Nikt nie umie pojąc tego,
Skąd przybyło, skąd się wzięło,
I jak dawno się poczęło.

Dywagacji, ile ludzi,
Lecz pokuty nikt nie budzi,
Nikt pojawia się myśl hoża,
Że dopuszcza to Moc Boża.

Ludzie błądzą własną drogą,
Narzekają ile mogą,
A tymczasem prosta droga,
Bić się w piersi prosząc Boga.

Na Mszach coraz mniej bywało,
Bo się ludziom wstać nie chciało.
A dziś nagle uwierzyli,
Że się na Mszy zarazili.

Rząd korzysta z tej zarazy,
Bijąc prawie nas po twarzy,
Kary sypie ponad miare,
Za Mszę dając taką karę.

Ani spacer, ni w kościele,
I zakupów niezbyt wiele,
Puste szkoły, rękawice,
Maski na twarz na ulice.

W dwa tygodnie świat zmienili,
Boży kult ograniczyli,
A ludziska tak gadają,
"Wiedzą co jest, rację mają".

A tymczasem tu jest bieda,
Że zbawienia nikt nie sprzeda,
Ni za euro, ni dolary,
Dziś kolana, nie wagary.

Jeśli rządy zakazały,
To różańce nam zostały.
A kto nie ma zrobić może,
Bo już nam jest coraz gorzej.

Albo kupić sobie w sklepie,
Będzie prościej oraz lepiej.
Dać poświęcić, ksiądz dostępny,
Tak odejdą od nas sępy,

Które chcą z nas wyżreć Boga,
Idąc przez świat jak stonoga.
Każda łapa w innym kraju
Tak świat sobą okrywają.

Ale boją się Różańca,
Niczym niebiańskiego tańca.
Nie ma czegoś tak dobrego,
Bo się boją tylko tego.

A tu się Wielkanoc kroi,
Której sęp się dziś nie boi,
Bo różańców dzisiaj mało,
To kościoły zamykało.

Gdyby ludzie sie modlili,
Prędko zło by wygonili,
Gdyby pokutować chcieli,
I zarazy by nie mieli.

Ale każdy mądry sobie,
W grzechach własną rzepkę skrobie,
Każdy mądry, a więc czego
Kościół pcha się w życie jego?

A tymczasem jest zdziwienie,
Gdy Bóg karze pokolenie,
Ale ono zamiast kolan,
Rzecze hardo: moja wola!

Nie rozumie obrażony,
Że przez Boga jest stworzony,
Lecz Stworzyciel dał i brawo,
Dekalog i miał to prawo.

A gdy ludzie drwią z Przykazań,
Nie słuchają Bożych wskazań,
Które Pan Bóg słał przez wieki,
Litując się nad człowiekiem.

Ludzie też nie posłuchali,
Tylko swoich praw szukali.
Zło i dobro wymieszali,
I modlitwy zaprzestali.

Teraz gdy zaraza kosi,
Ten i ów o litość prosi,
Ale tylko dla spraw swoich,
Bowiem Boga się nie boi.

I już swoje roi w głowie,
Co na temat wiary powie.
I jak wydrwi Przykazania,
Żyjąc według swoego zdania.

A tu Pan Bóg rzekł STOP ! mili,
Bardzo rzeście przesadzili!
Teraz będzie Moje zdanie,
Kara za nieposłuchanie!

Kara? czyżby? Oj, przesada!
Bóg w skrajności nie popada!
Bóg rozpływa się z miłości,
Kara jest wyrazem złości.

I nie karze lecz poucza,
I nikomu nie dokucza.
A zaraza stąd się wzięła,
Że od zwierząt się poczęła.

Skąd? Nieważne moi mili,
Aleście świat rozstroili.
Gdy on chwieje sie w posadach,
Zostaje nam jedna rada.

W Święta czasu więcej bywa,
Więc niech modlitw sie używa.
Na Różaniec czas przybiega,
Bo zaraza nam dolega.

jeśli ludzie coś dziś czują,
Niech sie szybko opanują.
Niech się biorą do roboty,
Opanują czcze zaloty,

Przyjmą dzieci te niechciane,
Tulą matki zapłakane,
Ocałują ojca dłonie,
Bo gniew Boży bardzo płonie.

Gdy się ludzie nie poprawią,
Czego da się, nie naprawią,
Wirus zeżre nas do kości,
Przez te nasze wszystkie złości.

A Wielkanoc taka będzie,
Na jakiej kto siedzi grzędzie.
Kto przy Bogu, a kto a sobą,
Czas ten dziwny naszą dobą.

Ten zaś trafi do kościoła,
Kogo Pan Bóg sam zawoła.
A ten skubnie święconego,
Komu Pan Bóg da ze Swego.

Więc Wam życzę byście sobie,
Nie myśleli w ciężkiej dobie,
Że sie samo wykonało,
Bo ktoś dziś miał czegoś mało.

Bóg dopuścił, świat wykonał,
By się człowiek sam przekonał,
Że bez Króla na Niebiosach,
Świat zatopi się w zgliszcz stosach.

KWIECIEŃ 2020 WIELKI CZWARTEK