Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

HEJ, POLAKU ! - Pięciowiersz

HEJ, POLAKU ! - Pięciowiersz

ODGNUŚNIJMY
Hej, Polacy, do roboty,
Mamy szansę tak jak nikt,
Chodzi tu o nasze zdrowie,
Dach nad głową oraz wikt.

Owszem, wszystko jeszcze mamy,
Lecz w panice cały świat,
Tu nie chodzi, by w dostatku,
Każdy czuł sie jako chwat.

Problem zjawi się niedługo,
Bóg wstrzymuje deszcze nam,
Widmo głodu już dziś grozi
I zacieni czoła nam.

Jest zaraza w całym świecie,
Nie ma rady na ten ból,
Ale my możemy dużo,
Tylko wróćmy do swych ról.

Polak to pobożny człowiek,
W to uwierzyć trzeba ci,
Idzie maj, a jest figura
Matki Boskiej w każdej wsi.

Niech się zbiorą wioski całe,
Na Litanię i na pieśń,
Na Różaniec, a Bóg ześle,
Na twą wieś ożywczy deszcz.

Niech się modlą na kolanach,
Młodzi, starzy, miasto, wieś,
Żeby Bóg odbierał wreszcie,
Zapomnianą przez nas cześć.

A zobaczysz Polsko droga,
Kiedy Bogu oddasz hołd,
Ulituje się, da tobie,
Jak wojakom dobry żołd.

Nie wojskowy mundur naszym,
Strojem narodowym jest,
Lecz ten regionalny oraz
Czystość jako dobry gest.

W słowie w czynie i w praktyce,
Małżeństw krocie, dziatek kwiat,
Zgoda między sąsiadami,
Zgodnie żyje z bratem brat.

Panny niech kwiatuszki sieją,
Rozśpiewane niczym ptak,
Matki niech pieluszki suszą
A na polach len i mak.

Pójdzie w siną dal zaraza,
Z nią przepisy nie wiem skąd,
Nie zostanie po tej trwodze,
Ni wspomnienie ani swąd.

Cały świat to prędko ujrzy,
Dziw zachwytu dotknie nas,
Lecz wstań z tej opieszałości,
Bo na Ciebie Polsko czas.


POWSTAŃ DUMNIE
Hej, Ty Polsko powstań dumnie,
Masz odepchnąć z granic zło,
Świat się wije, drży w posadach,
Ciężkie kary toczą go.

To za grzechy od pokoleń,
Bóg wzniósł już karzącą dłoń,
Lecz ty z grzechu otrzyj czoło
I do Boga podnieś skroń.

Weź swe dzieci do rodziny,
Które w domach dziecka są,
Ojca, matkę z DPS-u,
I daj im miłości toń.

Obsiej pola nieobsiane,
Niech krowami kwitnie kraj,
Zdrowe mleko piją dzieci,
Od kur własnych daj im jaj.

Może działkę masz, poletko,
Możeś trawkę tylko wsiał,
Bo bez pracy chcesz kołacze,
Żeby ogród sam coś dał.

Ucz się prędko, nie ma czasu,
Każdy dzień brylantem jest,
To twój czas, Polaku drogi,
I w trudnościach trzeci chrzest.

Msz wyjść z niego odnowiony,
Masz otrząsnąć miraż łez,
Bo to czas Twój, droga Polsko,
To Twój róg Wojskiego jest.

Róg jest złoty, róg ostatni,
Patrz, by się nie ostał sznur,
Pierś Twa polska wyprężona,
Dumnie to potęgi mur.

Prędko książka i praktyka,
Nie ma czasu, dosyć snu,
Bieg do przodu niczym łania,
Dumny ariel albo gnu.

Niech odejdzie brud dni naszych,
Tylko serce na dłoń weź,
I pamiętaj, że masz honor,
Własną flagę Hymn i cześć.


"OTRZYJCIE JUŻ  ŁZY PŁACZĄCY..."
Hej, powstańcie co płaczecie,
Których nerwy targa ból,
Czas otrząsnąć się, powrócić,
Do utartych polskich ról.

Nie ma zdrowia ni doktora,
Zamknięte przychodni drzwi,
To nie doktor winien, ale
Władza, która z chorych drwi.

A my właśnie jej pokażmy,
Że nie z nami taki żart,
Bo od zawsze każdy Polak,
Zdrowia i honoru wart.

Wznieście głowy, suszcie oczy,
Niech nie płyną gorzkie łzy,
Nie bój się tego wirusa,
Panem jego będziesz ty.

Nie ma leków ni doktora,
Nie opuszczaj w trwodze rąk,
Bo on sam jest pogrążony
I za ciebie w wiechciach mąk.

Chciałby leczyć, lecz nie dają,
Chciałby kochać, nie ma sił,
Może by się przeciwstawiał,
Gdyby tak Goliatem był.

Wyjdź nie w złudnej nerwów trwodze,
Czas do dzieła, powstań już,
Spójrz od rana jak się pali,
Wschodnie niebo różem zórz.

Idź do lasu idź na pola,
Z książką w ręku zioła zbierz,
Ucz się sam dziedziny owej,
I wśród swoich wiedzę szerz.

Marii Treben czy Korżawskiej,
Czy Tombaka książkę kup,
Zrób co piszą o chorobie
Ich leczeniem zad jej złup.

W proso pójdzie lub w konopie,
Zakopie się niczym kret,
Zdrowie wróci wsparte dietą,
Dolegliwość pójdzie het.

Słuchaj, co zielarze każą,
Dieta, podstawowa rzecz,
Choć nie mówił może doktor,
Lecz tak męka pójdzie precz.

Masz internet, tam też uczą,
Pokazują co i jak,
A dzisiejsza rozpacz twoja,
To pogardy dla nas znak.

Nie, najmilszy mój Rodaku,
Słysz, jak bije serca dzwon,
Przestań słuchać ilu zmarło,
Bo to twój powolny skon.

Zamknij wreszcie telewizor,
Weź Trylogię, czytaj to,
Jak powolnie i mozolnie,
Ród nasz zgromił wszelkie zło.

Jako oni gnali wroga,
Ty choroby z domu goń,
Ty wiesz, ale zapomniałeś,
Po co ci robotna dłoń.

Tylko trzeba się wysilić,
Rzec chorobie "ty lub ja",
Spojrzyj w lustrze w swoje oczy,
Niech już wzrok chorobę gna.

Dieta, dieta, zioła, zioła,
Masaż, okład, maści swe,
Tak jak zielarz każe robić,
Rób, bo to nie bywa złe.

Staroświeckie? Ach kochani,
To kierunek naszych dni,
To co lepiej? Drżeć jak listek,
Czy nie szkoda życia ci?

Pójdzie wirus a z nim maski,
"Zostań w domu" scichnie wnet,
Bo świat z wiatrem leczą rany,
Złe wspomnienia wezmą het.

Oczy spojrzą zdrowym blaskiem,
Słonko liźnie twoją twarz,
Niech nie mówią, żeś nic nie wart,
Ty Polaku honor masz!

Tyś nie wypadł spod ogona,
Żadnej sroce, to twój kraj,
Zatem ucz się, jak poradzić
I swą wartość Polsko znaj.


NA PRZYRODĘ- PATRZ!
A gdy będziesz w parku, w lesie,
Na przyrody dziwo patrz,
Dojrzyj zieleń świeżych liści,
Bo ty szarość ulic znasz.

Siądź pod dębem, bo mocarne
Drzewo to jak mało co,
Spójrz na pracę leśnych mrówek,
Jak ciężary dźwigać chcą.

Patrz jak budzi się przyroda,
Kwitną pierwsze kwiaty łąk,
To dla ciebie, byś się wyzbył,
Wśród nadzieji własnych mąk.

Patrz jak rzeka jest uparta,
Płynie już od wieków nam,
Zawsze tylko w jedną stronę,
Nurt ku morzu tylko znam.

Popatrz jak pracuje ziemia,
Jako dźwiga skały swe,
Nawet kiedy trzęsie światem,
To użyźnia gleby swe.

Dostrzeż jaki grom uparty,
Bije w ziemię aż świat drży,
Hucząc aż ramiona kulisz,
Blaskiem błyskawicy skrzy.

A gdy wiosna, ptaki lecą
Do nas z obcych krain znów,
I na nowo gniazda wiją,
Pośród tarnin, drzew i bzów.

Pożar to jest straszna sprawa,
Lecz jaki uparty jest,
Jeśli już coś palić zacznie,
Skończy, bo ten to ma gest!

I to słońce od zarania,
Wschód i zachód, noc i dzień,
Tu ogrzeje, tu opali,
A tu drzewo rzuci cień.

Wszystko w normie, wszystko żyje,
Wszystko walczy o swój los,
A ty stoisz w bezradności
Patrząc na swój pusty trzos?

Pytaj lipy, pytaj buka,
Pytaj chmury jak żyć dziś,
Zobacz, co uczyni wiosną
Wygłodniały bury miś.

Gdzie wiewiórka ma orzeszki
Ta gosposia skrzętna jest,
I nie zginie z głodu, bo się
Zaopatrzy na czas fest.

Bóg nam daje jako ptakom,
I włosy policzył nam,
Ale nie śpij, daj Mu Chwałę,
To odejdzie biedy kram.


DO KOŚCIOŁA
Hej, Polaku, tobie trzeba,
Do kościoła wracać już,
Upleść wieniec dożynkowy,
Z najpiękniejszych kłosów zbóż.

Tobie trzeba na Majowe,
Jak to ojciec i dziad znał,
Z gromką pieśnią w Boże Ciało,
Na ogromnej trąbie grał.

Swoje Polsko dziewcząteczka,
Ubierz w biel, kosz kwiatów daj,
Niechże sypią na procesji,
Czy to czerwiec czy to maj.

Zobacz, kwiaty się nie rodzą,
Nie ma co w koszyczki wziąć,
Zatem tobie nawrócenie,
Po drabinie tej się piąć.

Pytasz, skoro nie ma kwiatów,
Skąd je brać, rwać nie ma gdzie,
Ale skoro nie ma dziewcząt,
Po co kwiaty, pytam się?

Tak zgnuśniałeś mój Polaku,
Tylko w swej komórce tkwisz,
Zaniedbałeś mądrość dziadów
A teraz przed wszystkim drżysz.

Mięśnie słabe, nędzna wola,
Niejedną wycisną łzę,
Lecz rzec sobie- do kościoła
Już i do Spowiedzi chcę!

Trzecie klasy do Komunii,
Ile tylko w szkołach jest,
A te jeszcze nie ochrzczone,
Niechże wreszcie przyjmą chrzest.

Pełen kościół, już czas wielki,
Gromka pieśń i Ojcze nasz,
To jest właśnie Nowa Polska,
I to nasz rycerski płaszcz.

KWIECIEŃ 2020- CZAS NARODOWEGO NIEPOKOJU W PANDEMII KORONAWIRUSA