Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

DZWON KOŚCIELNY MU PRZESZKADZA

 DZWON KOŚCIELNY MU PRZESZKADZA
Dzwon kościelny przeszkadza,
Bo powiedział, że przesadza,
Nie wiem, z kim wszedł w jaką zmowę,
A teorie ma gotowe.

Dzwon kościelny Boga głosi,
Na modlitwę ludzi prosi,
Kto sznur ciągnie, ten się trudzi,
Przy czym rano ze snu budzi.

Calą noc biedactwo spało,
Ale się nie wyleżało,
A tymczasem drą się dzwony,
Kiedy on nie wypierzony.

Ranne bim-bam ze snu budzi,
I z ułudy nocnej budzi.
W nocy siedzą nad kartami,
Piją wódkę godzinami,

Spać się kładli koło rana,
A tu dzwony dana-dana!
Więc na księdza, że nieludzki,
Co dnia robi im pobudki.

I do gminy ze skargami,
I do księdza z pretensjami,
Bo spokojniej by się żyło,
Gdyby dzwonów już nie było.

Ni głośnika kościelnego,
Bo mu mąci marazm jego,
Bo go zmusi do myślenia,
Więc wyrzutów doda cienia.

Ani dzwonu, ni głośnika,
Okna zasnuł, drzwi zamyka,
By nie widział nawet ludzi,
Bo się w nim niepokój budzi.

Wstaje i ze złości sapie,
Półśpiąc za telefon łapie,
Klnie, bo ksiądz znów nie odbiera,
Bowiem jest w kościele teraz.

Na policji w złości dyszy,
Lecz już jest po nocnej ciszy,
Tamci ręce opuścili,
Bo robić w takiej chwili?

Do służb miejskich z kłótnią idzie,
Nie pomyśli ni o wstydzie,
Tylko w egoizmie wrzeszczy,
Że aż posterunek trzeszczy.

Dzwony? Co to za porządki?
Nie obchodzą ich obrządki!
Ale gdy dom kupowali,
Też już w braku wiary trwali.

Nie widzieli wtedy zgoła,
Że dom jest koło kościoła?
Ale gdy się wprowadzili,
Dopiero zauważyli.

Dom stał zawsze przy kościele,
A tam bywa Msza w niedzielę.
Ludzie idą, bo dzwon woła,
Do kościoła i z kościoła.

Zatem wiedział co kupuje,
Lecz się obrażony czuje.
Więc jak opętany woła,
Żeby kościół wziąć na koła

I przeciągnąć gdzieś na pola,
Bo taka jest jego wola,
Czyli, że kupując spałeś,
Gdy chałupę kupowałeś?

I dom Boży ci przeszkadza,
Ksiadz w dzwon bijąc też przesadza?
Hej, ty na głos Boży głuchy,
W piekle brzękną ci łańcuchy.

Będą dzwonić jak najęte,
Lecz złośliwe a nie święte,
Teraz słuchałbyś z radością,
Dzwonów, któreś klął ze złością.

Ale gdy on na zawsze uśnie,
Choć mu w grobie będzie gnuśnie,
W piekle będzie mu wesoło,
Gdy mu będą brzęczeć w koło.

Łańcuchami i widłami,
I różnymi żelastwami,
Teraz dzwon by przyjął wdzięcznie,
Choćby stale dzwonił dźwięcznie.

Lecz za późno drogi panie,
Piekła dało ci zadanie,
Gdyś wypełnił, o co chodzi?
Teraz ci brzęk wideł szkodzi?

Maj 2020