Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

MASKI NA TWARZ- WŁÓŻ !!!

MASKI NA TWARZ- WŁÓŻ !!!

( tytuł należy odczytać ostro w tonie rozkazu wojskowego)

 

Do was chrześcijanie wszystkich wyznań w świecie,

O ile mnie słuchać w ogóle zechcecie.

Do pogan gawędy tejże nie kieruję,

Bo mówienia do nich potrzeby nie czuję

 

Od czego tu zacząć? Pewnie z dwojga złego,

Od masek włożonych kwietnia szesnastego.

Nakaz nam przywlekli wraz z chińską zarazą

I naszą cierpliwość na swych szalach ważą.

 

Żebyś nie zaraził ni siebie samego,

Psikając czasami do łokcia własnego,

Żeby nie widzieli, że coś mówisz żywo,

Ani, że uśmiechasz się trochę za krzywo.

 

Mówią, że z powodu koronawirusa

I wielka zaraza ostrożność wymusza,

Wszyscy mają nosić, w sklepie i w kościele,

Gdziekolwiek sie ruszą co dzień czy w niedzielę.

 

Bo przez maskę wirus nie przejdzie w ogóle,

I skończą się przez to covidowe bóle,

Tymczasem podają że zmarłych przybywa

I rośnie wysoko zarażonych krzywa.

 

Na tyle obostrzeń średnio od lutego,

Powinien być spokój dawno już od tego,

"Siedź w domu", nie wychodź, zaraz zachorujesz,

W ogóle toś chory choć się zdrowo czujesz.

 

Jak umrzesz na zawał, rzekną, że na covid,

Bo pijorytet dano temu wirusowi,

Ciekawe, czy łanię, co w Potasze żyła,

A z wilczej napaści życie utraciła,

 

Także zdiagnozują, że na Covid zmarła,

Chociaż ją wataha na drodze zażarła,

Jak szaleć to szaleć, zawsze jedna więcej,

I wilkowi wymaz z pyska dla pieniędzy.

 

Gadać czy nie gadać, lecz doszło do tego,

Wymyślili maski na twarz dla każdego.

Dla wielu atrakcja, bo to fajne przecież,

Polska dorównuje do innych na  świecie.

 

Japończycy w maskach po Polsce chodzili,

Żeby polskim smogiem sobie nie szkodzili.

Więc gdy teraz maski w Polsce nakazano,

To na wierzchu wzory różne namazano.

 

Żeby było fajnie oraz atrakcyjnie,

Wszyscy się zabawią teraz okazyjnie.

Już się prześcigają w kształtach i we wzorach,

Polska na brak wrażeń już od lat jest chora.

 

Dopiero gdy nosić na twarzy to mamy,

Po kilku dniach wstecz się wreszcie oglądamy.

W maseczkach jest duszno i wszyscy się męczą,

Przez niedotlenienie bóle głowy dręczą.

 

Miało być tak fajnie, a tu jest inaczej

Dziecko idzie ciężko, jak zwykle nie skacze,

W pracy bardziej duszno, maski zdjąć nie wolno,

Bo policjant mandat wlepi ręką zdolną.

 

Ulica, do sklepu, do kościoła w masce,

W pracy osiem godzin w tej wątpliwej łasce,

I wszyscy się nagle lękają drugiego,

Choć przy sobie, z sobą żyli dnia każdego.

 

Z jednej miski wszyscy truskawki jadali,

I jeden drugiemu kawę podawali,

Nikt się nie zaraził, wszystkim dobrze było,

Póki się Covidem ludzi nie straszyło.

 

A teraz maseczki i bez nich ni kroku,

Ledwo idzie babcia w masce przy twym boku,

Ledwo lezie dziadek i anemik znany,

Ma jakiś tam szalik na twarz zawiązany.

 

Lecz wreszcie się ludziom z domu ruszyć dają,

Chociaż na językach "zostań w domu" mają,

Wyjść-lecz tylko w masce, bo zarazek  czyha,

Wszystko ginie w słońcu, ale on nie zdycha.

 

I chodzą chrześcijanie zamknięci w pancerze,

Duszące choć piękne, jak błędni rycerze,

Nikt nie protestuje, bo jak jest zaraza,

Nikt się niewygodą masek nie przeraża.

 

Chociaż nie wiem czemu, wszyscy w szkole byli

O bitwie grunwaldzkiej wszyscy się uczyli,

I wszyscy strategię Jagiełłową znają,

Jeżeli z historii chociaż dobry mają.

 

Król Polski krzyżaków trzymał w skwarze słońca,

Aby się w pancerzach zmęczyli do końca,

W przyłbicach i hełmach, dopiero do boju,

No i bój przegrali poczynając w znoju.

 

Zatem katolicy otwierajcie oczy,

Niech was senność ducha niczym rak nie toczy,

Jeżeli widzicie, że maski nie służą,

Traktujcie tą łaskę jak ciszę przed burzą.

 

Już nie chodzą ludzie dumni niczym pawie,

Z wyglądu jak ZORRO lub Batmany prawie,

Serca przyspieszają i w głowach się kręci,

A przy tym  do życia coraz mniej jest chęci.

 

Przez niedotlenienie, które serca niszczy,

I wszystkie narządy, problem mózgom wiści,

Ale póki rozum choć trochę morowy,

Jakoś nikt nie idzie po rozum do głowy.

 

Nikt nie myśli o tym, że to z Bożej Łaski,

Choć to Wydział Zdrowia kazał nosić maski,

Zadacie pytanie: O rany! A czemu?

A podobno maski zapobiegną złemu.

 

Złemu? E, na pewno? Nie wierzcie w te baśnie.

To z Bożej wyroczni mamy ten cyrk właśnie.

Zamknęli nam usta, byśmy nie mówili,

Nawet po ulicy we dwóch nie chodzili.

 

W masce nie poszepczesz, nikt cię nie usłyszy,

Chociaż będziesz mówił w idealnej ciszy.

Musisz wrzasnąć, żeby inni usłyszeli,

Co będą dwa metry do twej maski mieli.

 

To z wyroku Boga za grzechy twe ludu,

Coś jasnogórskiego nie dostrzegał cudu,

Gdy się na Obrazie rysy przedłużyły,

Wtedy się niektóre osoby modliły.

 

A reszta do dzisiaj o tym nie wiedziała,

I ręka bluźniercy farbą Obraz zlała.

A kto pokutował za czyn niegodziwy?

Ile bluźnierstw w Polsce wzniecił nieuczciwy?

 

Kto wyśmiał Sokółkę, nie dostrzegł Legnicy?

Jak szydzą z Kościoła różni ochotnicy

Na forach społecznych, tam gdzie ich nie znają,

Ile to na księży złego nagadają?

 

Przeto-ś dostał karę Narodzie za grzechy,

Za bluźnierstwa, złości, z Matki Boskiej śmiechy,

Niegodne Komunie,  brak świętej Spowiedzi,

Bo co na języku to i w sercu siedzi.

 

Za Obraz zhańbiony, zbluzgane kościoły,

Zasłonięto maską wasz uśmiech wesoły.

I trzeba powiedzieć to jasno bez cienia,

To Kara bo w Polsce brak wynagrodzenia.

 

A klątwy codzienne, pyskówki i kłótnie?

Duszność trochę słowa obraźliwe utnie.

Bo każdy się zajmie własnym oddychaniem,

I trochę mniej przekleństw powietrze dostanie.

 

Za słownik kagańce jak Burkom nam dano,

Żeby "panienkami" wokół nie rzucano.

Pan Bóg się przychylił ucinając butę,

Maska chrześcijanom dana za pokutę.

 

Gdyż w co drugie słowo bluźnierstwa wplecione,

Na pociechę diabłom śmiechem okraszone,

Prawie w każdą mowę świńskie słowa wchodzą,

Bezeceństwa w ustach jak oset się rodzą.

 

Polski język piękne czyste ma słownictwo,

Lecz wlęgło się w niego speluńskie ohydztwo,

Klną, świntuszą oraz radują się z tego,

Że mogą znieważać księdza niejednego.

 

Drżyjcie chrześcijanie, egipska to kara,

Niechże was odejdzie prędko ta przywara,

Bo w sercach plugawych i myśli plugawe,

Zostawcież języka plugawą zabawę.

 

Covid tenże honor od Boga spotyka,

Że nakłada karę za grzechy języka.

I za głupie miny, plucie naokoło,

Ucałuj maseczkę  mówiąc "Witaj szkoło!"

 

Maj 2020