Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

ZAPRZALSTWO

ZAPRZALSTWO
Nieważne jaki zakład i kto mu przewodzi,
Nieważne jaka szkoła i kto do niej chodzi,
Bo tu i tam jest Polska, a w niej chrześcijanie,
Bo kraj to katolicki i niech tak zostanie.

Cztery piąte narodu to są katolicy,
Nieważne gdzie mieszkają, w jakiej okolicy,
Ale jeśli katolik, bardzo źle się dzieje,
Gdy płaszcz ma na dwu barkach, bo świat wiarą chwieje.

Rzekł, że Boga ma w sercu i lepiej mieć w domu,
I wierzyć można w Niego, ale po kryjomu,
Bo wiara to prywatne zwykłe przekonanie,
A w pracy oraz w domu przeszkodą się stanie.

Krzyż w pracy lub obrazek to obraza tego,
Kto z różnych przyczyn wszedłby do zakładu jego.
Bo jeśli ten nie wierzy, wszak uczcić go trzeba
A Boga z tejże firmy wygonić do Nieba.

 Bo może wejść protestant, albo wschodniej wiary,
Choć każdy z nich wyznaje chrześcijan znak stary,
A małe są różnice i nic się nie stanie,
Chociaż bez pasyjki mają luteranie,

Z pasyjką i poprzeczką prawosławni mają,
Może tylko jehowy krzyża nie uznają,
Lecz się okazuje, że więksi liczebnie
Konfrontacji ze złem boją się haniebnie,

Jeśli Pismo Święte sobie przerobili
I krzyż na słup zwykły sami zamienili,
To ich jest problemem, że krzyż za zło mają,
Więc do katolików niech się przyzwyczają,

Jeśli wschodnie ludy po coś tu przychodzą,
To przykre, że chrześcijan już za nosy wodzą,
I jeszcze nie weszli do nas oficjalnie,
A już wszyscy w strachu mają się fatalnie

Nagle wielki przestrach bo może zobaczą,
W firmie krzyż na ścianie no i nie przebaczą,
Wezmą wszystkich i łby wnet poukręcają,
Bo na chrześcijanach chętnie się znęcają.

Więc myślą ci, którzy zakłady prowadzą,
Że krzyże w zakładach chrześcijanom wadzą,
Więc nie ma być wcale, by nie kusić losu,
Katolicy w firmach nie mają więc głosu.

Chociaż dziewięćdziesiąt jest ludzi tej wiary,
To drażni ich samych znak wiary ten stary.
Kto bardziej drażliwy, kto bardziej lękliwy,
Choć niby odważny, lecz widać strachliwy.

Na inne tematy będzie gadał wiele,
Składa deklaracje, że bywa w kościele,
Ale ma go w sercu, nie w firmie i w pracy,
A błogosławieństwo? Tego nie tłumaczy.

Bóg sobie, on sobie, to dwie różne sprawy,
O firm powodzenie nie ma nikt obawy,
Bo gdy zapracuje, co Bogu do tego?
Gdy ten zakład pracy to interes jego?

I można by w kółko snuć te dywagacje,
Czy ten szef z szefową mają w sumie rację,
Gdyby patrzeć na to z punktu niewierzących,
Ludzi nieochrzczonych, Boga nieznających.

Lecz chrzczeni najczęściej u Komunii byli,
I się katechizmu wcześniej nauczyli.
Jeśli jako mówią, do kościoła chodzą,
To będąc wiernymi w niewierności brodzą.

Jeśli deklarujesz chrześcijaństwo w sobie,
Czemu w twojej firmie krzyż przeszkadza tobie?
Jeśli cię ochrzczono, toteż w Imię Tego,
Który na cię patrzy z krzyżyka owego.

Zgoda, widać coś tam nie pasuje tobie
Coś nie gra w sumieniu przy firmowym żłobie.
Krzyż ściąga jak gdyby w stronę uczciwości,
Więc nie zganiaj proszę na niewiernych gości,

Tylko przejrzyj na wskroś firmowe sumienie,
Pewnie znajdziesz wzloty, lecz pewnie i cienie,
Dlatego Pan Jezus w zakładzie przeszkadza,
Bo On się na żadne odstępstwa nie zgadza.

Kto zna Prawdy Wiary, a znać je powinien,
Jest Bogu uczciwość czystą jak łza winien.
A jeśli krzyż w pracy szefostwu nie sprzyja,
Widać, że się z prawdą ten człowiek rozmija.

Lecz życie przemija, bogactwo zostanie
I dusza przed Bogiem każda jedna stanie,
Wierzy czy nie wierzy, na co dzień, od święta,
Stanie na sąd boży od ciała odjeta.

Stanie w nagiej prawdzie, bez zbędnych retuszy
A Bóg jako Sędzia uczynków tej duszy.
Wszystko mu odkryje, myśli i oddechy,
Słowa i uczynki, smutki i uciechy.

I zdziwi się dusza, bo co wykonane,
W księdze jego życia wszystko zapisane
Z myśleniem, obawą czy wstydem fałszywym,
Jasno rozświetlone, nie w zwierciadle krzywym.

Przypomni Pan Jezus Sędzia sprawiedliwy,
Werset z Ewangelii  co jest Słowem Żywym,
Że kto wyzna Jego przed ludźmi, to także,
On wyzna przed Ojcem człowieka, a jakże!

Więc gdy się człowieku do Boga przyznajesz,
Jeśli wiarę w Niego na co dzień wyznajesz,
Jeżeli nie wstydzisz się krzyża na ścianie,
Bóg ci błogosławiąc z tobą pozostanie.

I nawet jeżeli przyjdzie wróg Chrystusa
I z jego przyczyny odfrunie twa dusza,
To pójdzie do Boga na wieczne Zbawienie,
Kto si Boga zaprze, weźmie potępienie.

Ale weź pod lupę, że wróg nie zapyta,
Czyś dobry katolik, czy twa wiara zgrzyta.
Zdziwiony zobaczysz „N” na twojej ścianie
Tak wyrok na ciebie wydany zostanie.

Listy nas chrześcijan wezmą bez sprawdzania,
I życie zależy od twojego zdania,
Jeśli się opowiesz, że wytrwasz w swej wierze,
Złożysz i tak życie Bogu ku ofierze.

A jeżeli lękasz się już dziś o siebie,
Już dziś się zapierasz, nie znajdziesz się w Niebie.
Kto zaprzalstwa wiary w spowiedzi nie zmaże,
Bóg drogę do piekła, nie Niebo pokaże.