Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

PLON NIESIEMY PLON -INSCENIZACJA DOŻYNKOWA NA DOŻYNKI PARAFIALNE

                                PLON NIESIEMY PLON

                              INSCENIZACJA DOŻYNKOWA
autor: Janina Snopek- Stefaniak

Inscenizacja napisana jest łatwym do wyuczenia na pamięć stylem, żeby dzieciom było łatwo nauczyć się, a również aby starsze osoby nie miały z kłopotu z przyswojeniem roli.

OSOBY:
-Matka,
-Ojciec
-Babcia
-Pan Kościelny
-Organista
(Kościelnego i Organistę może ktoś odgrywać, bo raczej mając swoje zajęcia organizacyjne nie podejmą się tej roli.)

Gromadka dzieci- według ilości dzieci, jaką można uzyskać- można ich role podzielić bardziej, żeby każde coś mówiło, ale można też skomasować dla mniejszej ich ilości, jeśli jest kłopot z liczbą dzieciaków.

Na scenie, którą może być kruchta kościoła lub plac przed nim, albo przy złej pogodzie, gdy całość musi odbyć się wewnątrz kościoła, jedna z kaplic kościelnych, stoi stół, a na nim wieniec dożynkowy. Obok na stoliku lub krześle leżą ułożone czepce gospodyń. Dzieci ubrane odświętnie lub na ludowo, mogą być w białych stojach, bo poniosą bochen chleba- najlepiej na czymś w rodzaju feretronu, który ma cztery uchwyty, żeby mogło uczestniczyć wiecej dzieci. Chleb jest już uszykowany, feretron pokryty białą serwetą. Jeśli dzieci są wieksze, mogą nieść na tacy.  Na serwecie leży bochen chleba.  Jeśli dzieci jest dużo, pozostałe mogą otoczyć chleb girlandą i w ten uroczysty sposób go wnosić. Obok wieńca stoją Matka i Babcia. Coś poprawiają przy wieńcu, przyglądają mu się, tu dotkną, tam dotkną... dzieci stoją obok bardzo zainteresowane.  Tocząc rozmowy wszyscy wpatrzeni są w mówiącego, są zwróceni do siebie. Ich dialogi mają świadczyć o wzajemnym zainteresowaniu tematem.

MATKA i BABCIA  (poprawiając przy wieńcu przyśpiewują):
"Plon niesiemy plon,
Gospodarzom w dom,
Aby dobrze plonowało,
Po sto korcy z mendla dało,
Plon niesiemy plon,
Gospodarzom w dom"...

Dziecko I
Co tak śpiewasz mamo?
Matka:
Piosnkę dożynkową.
Dziecko I
Co to jest plon, Mamo?
Skąd znasz takie słowo?

Matka:
Plon, to jest, kochanie  Wszystko co urosło,
Co żeśmy sadzili  I zasiali wiosną.

Dziecko I
Co urosło w polu?  Zboże? Czy buraki?
A co z warzywami?  Czy plon to ziemniaki?

Matka
Wszyściutko mój skarbie,  Co mówisz, jest plonem,
I nawet jabłuszka z jabłonki za domem.

Dziecko I
A tytoń? Chmiel? Kwiatki? A siano na lące?
Pokrzywy pod płotem potwornie parzące?

Matka
Nie tyle, słoneczko!  Nie o wszystkim powiem.
Lecz co uprawiamy  żyjącym na zdrowie.

Babcia
Pokrzywy też ważne bo leczą choroby,
Choć lekarze mają dziś inne sposoby.

Gdybyś siał pokrzywy, brał według potrzeby,
Też byłyby plonem, uzyskanym z gleby.

A jeżeli dziko  rosną koło płotu,
Sprawiają nam czasem  niemało kłopotu.

Lecz są i pokarmem, jeśli ktoś je jada.
Mama wiosną troszkę i do zupy wkłada.

Dziecko II
A żyto? Pszenica?  Rzepak, len i owies?
Dlaczego powiadasz, że dają nam zdrowie?

Nigdy nie słyszymy,  aby na receptę
Doktor przepisała owies albo rzepkę.

Matka
Zboża są na pokarm  dla zwierząt i ludzi,
Bo głód się w nas kilka razy dziennie budzi.

A w każdym pokarmie są też witaminy,
I ważne pierwiastki dla całej rodziny.

Gdy Pan Bóg świat stwarzał, wpierw zbudował glebę,
Bo co żyje, jadła odczuwa potrzebę.

Gleba jest bogata i tak uczyniona,
By rosły w niej wszystkie  bulwy i nasiona.

Bóg wspiera rośliny słońca promieniami,
Deszczem, wiatrem, ciepłem, a nawet burzami.

Bo i burza ważna choć groźna czasami,
Grom wstrząsa, użyźnia, współpracuje z nami.

Bóg wie czego ile, a z tego wynika,
Że pierwszym zawodem był zawód rolnika.

Adam jako pierwszy Człowiek na tej ziemi,
Piękny Raj ozdabiał uprawami swymi.

Dziecko I - triumfalnie

Wiem! Gdy ich wygnano za grzech pierworodny,
Umiał siać pszenicę i jęczmień dorodny!

Dziecko II

To były ich plony? A oni żeńcami?
A czy dziękowali  Bogu dożynkami?

Babcia

Pierwsze dziękczynienie w Biblii opisano,
Przecież na ołtarzu Ofiarę składano.

Synowie Adama Ofiarę składali,
Z tego, co w swej cieżkiej Pracy uzyskali.

Kain był rolnikiem, a Abel pasterzem,
Lecz Kain za zbiory nie dziękował szczerze.

Odwrotnie niż Abel, co Bóg zauważył.
Kain pozazdrościł i o zbrodni marzył.

Dziecko III
A nie mógł poprawić  szybko zachowania?
Byłaby i radość w czasie dziękowania.

Dziecko IV
Ja bym podziękował Tak jak się należy,
Jak się kto zachowa, Tak mu Bóg odmierzy.

Kain nie z wdzięczności, Tylko tatko kazał...

Matka  (wchodzi mu w słowo)
To się nader często knąbrnym dzieciom zdarza!

Babcia

Lecz było jak było,  stało się, jak stało,
Lecz Bogu się zawsze za plon dziękowało.

Święto Plonów było już w zamierzchłych czasach.
Gdy wioski się kryły po borach i lasach.

Pola były małe, uprawy niewielkie,
Toteż szanoowano bardzo plony wszelkie.

Dzieci nie rzucały chleba bo wiedziały,
Że wkrótce go może znów nie będą miały.

Wystarczy, że piorun uderzył, stóg spalił,
Wtedy znów rok cały ludzie głodowali.

Chleb jest podstawowym Pokarmem na świecie,
Od początku dziejów...
                (Jedno z dzieci przedeptuje z nogi na nogę i    drapie się jakby znudzone)
Dalej słuchać chcecie?

Dzieci razem
Chcemy, chcemy! Mówcie o tym, bo ciekawe,
 
Dziecko III            Wykrzykuje
Z jęczmienia się robi ka kolację kawę!

Babcia
O, właśnie. Nie tylko...

Dziecko I
W chlebie jemy zboże!

Dziecko II
W bułkach i pierogach smakuje nie gorzej!

Matka
Wszystko, w czym jest mąka ze zboża pochodzi.
Zatem radośc wielka,  gdy dobrze obrodzi.

Babcia
Za plon dziękujemy najpierw Panu Bogu,
Bo gdy chcleb jest, to głód nie dotknie nam progu.

Matka  (wskazuje wieniec ręką)
I ten strojny wieniec z najpiękniejszych kłosów,
Wniesiemy z wdzięcznością w dożynkowy sposób.

Jako dar nasz, w śpiewie, przed ołtarz, z orszakiem
I ten bochen chleba posypany makiem.

Nasz radosny orszak jak wiatr roztańczony,
Głosi Bożą Chwałę na wsi cztery strony

Wchodzi ojciec, podchodzi do gromadki

Ojciec
No jak tam? gotowe? Zaraz wyruszamy.

Dzieci (razem)
Lecz my o Dożynkach jeszcze rozmawiamy!

Dziecko III
A czemu tatusiu mówi się "Dożynki"?
Kombajn zboże ścina, więc mówmy "Dościnki"!


Ojciec
Oj, smyku mój, smyku.  Nie szukaj słów nowych.
Gdy zapas ich mamy od wieków gotowy.

Zboże rżniemy wtedy, gdy już jest dojrzałe,
Źdźbła słomy są jakby rzec, nieco zdrewniałe.

Ścinało się sierpem,  sierp rżnie, nie ścina.
I tutaj jest nazwy Dożynek przyczyna.

Od sierpa powstała i nazwa miesiąca
Bo sierp jeszcze w sierpniu z rżyska zboże strącał.

Wchodzi kościelny w komży

Pan Kościelny
No dalej! Czas biegnie! Czy wszystko gotowe?
Gosposie! Wkładajcie już czepce na głowę!

Gospodynie biorą czepce, nakładają i wywiązują kokardy pod brodami. Jeśli trzeba poprawiają sobie wzajemnie. Dzieci przyglądają się.

Dziecko IV
Oj, Panie Kościelny! Dajcie jeszcze chwilę!
Tato spraw ciekawych opowiada tyle...

Pan Kościelny
A o czym? Czy można pomóc, byle prędzej?

 Dziecko II
A czemu ze zboża trzeba robić wieńce?

Pan Kościelny

To na Bożą Chwałę Ma być coś pięknego,
Bo Bóg karmi chlebem  Człowieka każdego.

(Zwraca się do rodziców)

A czy żeście o tym dzieciom powiedzieli,
Z czegośmy opłatki na Wigilię mieli?

A z czego jest Hostia święta upieczona?
Co jest w Ciało Pańskie we Mszy przemieniona?

Czym jest Hostia? Chlebem! Zaś chleb jest z pszenicy.
Tu najlepsza mąka, najbielsza się liczy.

Z najlepszego zboża, Dokładnie przesiana,
Z takiej mąki Hostia ma być wypiekana.

Skoro ją Pan Jezus w Ciało Swe przemienia,
To specjalny jeszcze jest sposób pieczenia.

(Wchodzi Organista z nutami w ręku)

Organista
Ej! Długo będziecie przy wieńcu gwarzyli?
Nie mieliście innej do dyskusji chwili?

Dzieci (razem)
Panie Organisto! Na chwilę prosimy,
Bo my tu o ważnych sprawach dziś mówimy!

Organista
A o czym? A szybko! Ludzie już śpiewają!
I wszyscy orszaku z wieńcem wyglądają!

Dzieci (razem)
A jak to jest wreszcie z tymi Dożynkami?
Dlaczego związuje się je ze żniwami?

Organista
(dość uroczyście jakby oznajmiał co najmniej werdykt królewski i z przekonaniem w głosie, że oznajmia ważną sprawę)

Jak się zastanowić, już od końca lata,
Żniwo z przyszłym żniwem w jeden krąg się splata.

W Matki Boskiej Siewnej ksiądz ziarno pokropi,
I  to zboże wkrórce wrzucą w ziemię chłopi.

Na Siewną obsiany rolnik łan przeżegna,
Bóg pobłogosławi i zły los odegna.

Do mrozów się zboże w polu zazieleni,
A wzrośnie, gdy zima w wiosnę się przemieni.

W Palmową Niedzielę bazie poświęcone,
W nowy zasiew grochu muszą być włożone,

W pobłogosławionym jest odporu siła,
Żeby błyskawica kwiatu nie spaliła.

Dziecko I
Panie Organisto, pewnie pan przesadza,
Czy jak się zabłyśnie, czemuś to przeszkadza?
Dziś piorunochrony są już prawie wszędzie...

Organista ( nieco zniecierpliwiony )
Bez błogosławieństwa nic z tego nie będzie!

Młodym liściem żyta kraszanki malują,
Więc i z Wielkanocą nowy siew związują.

W Ostatnią Wieczerzę chleb Ciałem się stanie,
A kraszanki zdobią stół na Zmartwychwstanie.

Zaś gdy Boże Ciało płynie z kalendarza,
Bóg świat błogosławi z każdego ołtarza.

Przy czwartym ołtarzu najpiękniej zaś bywa,
Bo on jeszcze jedną tajemnicę skrywa.

Tu w złotej Monstrancji Hostią uniesioną,
Kapłan błogosławi czterem świata stronom.

Czterokroć zagrają jak w Niebie fanfary,
Gdy Bóg błogosławi zboża i szuwary,

Wszystek lud, zwierzęta, domy i stodoły,
Wioski oraz miasta, fabryki i szkoły.

Znak krzyża popłynie i na nasze pola,
Gdzie już nowe plony rodzi czarna rola.

Nowe żniwa będą tuż przed Wniebowziętą,
A to dla rolników jest niezwykłe święto.

Gospodynie robią z pierwszych zbóż i zioła
Wspaniałe bukiety i pachnące koła.

Niosą do kościoła w ramach dziękczynienia,
A kto z was wie po co?

Dziecko IV
Wiem! Do poświęcenia!

Pan Kościelny
Z ziól robi się napar, gdy ktoś zachoruje,
i nim gospodyni swych chorych kuruje.

Resztę się zatyka za świętym obrazem,
By piorun ominął dom za każdym razem.

Po święcie dożynki i znów dziękczynienie,
Bo nam i zwierzętom Bóg daje jedzenie.

Dziecko II
Panie Organisto, powiedz pan tą sprawę,
Bo dla mnie się robi to bardzo ciekawe,

Zboże, już rozumiem, ale powiedz szczerze,
Co z takim, kto z mięsa opróżnia talerze?

Tylko jaja, sery lecz zbóż nie jadają,
Bo im jacyś ludzie złe przykłady dają.

Są podobno tacy, którym zboże szkodzi.
Jakże to zrozumieć w wieści tych powodzi?

Jak tu zboże w mięsie, a kto je w nim widzi?
Jak opowiem w szkole, pół klasy wyszydzi.

Są takie zwierzęta, co mięso jadają,
Jakie powiązanie ze zbożami mają?

Organista
Pomóż mi Kościelny, bo dłużej nie zniosę.
Mają się ustawiać, już od chwili proszę,

A im się na lekcję z przyrody zebrało,
Jakby im nauki w szkole było mało.

Pan Kościelny
Łańcuch pokarmowy wszystkie dzieci znają,
Chyba, że leniuchy wykrętu szukają.

Panią od biologii zatem poprosimy,
O dobrą powtórkę aż do samej zimy.

Dzieci ( Krzyczą razem i głośno)
Nieeee!
Dorośli ( razem)
Oj, tak, tak...

Pan Kościelny (STAJE NA POCZĄTKU I USTAWIA SIĘ PRZODEM DO MARSZU)
A teraz niech orszak staje, bo dzwon woła.
Wieniec naprzód, bo czas wnieść go do kościoła.

Dzieci  (razem)
Pięknie dziękujemy, teraz wszystko wiemy.
Proszę nam pozwolić, my chleb poniesiemy.

Orszak się ustawia, dzieci z feretronem, na którym jest chleb stają zaraz za wieńcem.  Ojciec niesie wieniec, Mama i babcia stają z boków, Organista staje obok Kościelnego i rozpoczyna śpiew.

PLON NIESIEMY PLON... (Orszak rusza ku kościołowi)