Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

GWIAZDORY MIKOŁAJE

GWIAZDORY MIKOŁAJE

Zabrano mi  z dzieciństwa
Mojego Mikołaja,
Zabrano i Gwiazdora,
Co psoty me rozbrajał.

Od ilu lat pamiętam,
Był sam w jednej osobie,
Nabiegał się biedaczek,
Lecz zdążył w jednej dobie.

Do wszystkich na czas zdążył,
Wszystkim przyniósł co trzeba,
Przychodził nie z Laponii,
Lecz  po drabinie z nieba.

O wszystkich psotach wiedział,
Listów nie potrzebował,
Lecz zawsze trafił w gusta,
Dar pod choinką schował.

Zakrył się doskonale,
Nie wiem, jak on to robił,
Prezenty były skromne,
Wstążkami ich nie zdobił.

Lecz dawał upragnione,
To, czego było trzeba,
Pragnienia serc dziecięcych
Najlepiej czytać z nieba.

Czasami się pokazał
I przyszedł osobiście,
Do tych, których miał czemuś
Na bardzo długiej liście.

Zbyt dużo z worka nie dał,
Bo starczyć mu musiało,
I dla tych co na listę
Imię się nie dostało.

Zawsze miał sporą rózgę,
Niegrzecznych nieco trzepnął,
Grzecznym rzekł coś miłego,
Rodzicom sekret szepnął.

Pacierza dzieci pytał,
Chciał zeszyt od religii,
Dał prezent i odchodził
Wędrowiec niedościgły.

A dzisiaj listy pisać,
Zamawiać co mi trzeba,
Dać adres bo nie trafi,
Widać już nie jest z Nieba.

Dziś są już ich tysiące,
Skaczą i wywijają,
Posłuchu wobec dzieci,
Żadnego już nie mają.

Głupawe miny robią,
Powagi w nich nijakiej,
Prawie od Wszystkich Świętych
Świat bywa pod ich znakiem.

Nim przyjdzie do Wigilii,
Wszyscy ich dosyć mają,
Bo się ich w telewizji
Do Świąt naoglądają.

Już żadnej tajemnicy
I żadnej z nich radości,
A wtedy szedł Mikołaj
Z powagą i w godności.

Witał nas: "Pochwalony'',
Przysiadł ciut zasapany,
A dziś przybywa nawet
Dosyć porządnie schlany.

Została mu formalność,
Że przybyć dziś wypada,
Z pacierza nie odpyta,
Tylko co niebądź gada.

Mówi, że jest z Laponii,
Leciał reniferami,
I musiał się posłużyć
Kilku GPS-ami.

Ot, wszystko zbaraniało,
Gwiazdor nam na psy schodzi,
Nie Gwiazdor ale krasnal
Pół świata za nos wodzi.

I nikt różnicy nie zna,
Kto Gwiazdor czy Mikołaj,
A kto w dawniejszych czasach
Ich nie rozróżnić zdołał?

Ten był witany rózgą,
Bo widać był nieukiem,
Taki nie dostał daru,
I gość szedł z butów stukiem.

Dar był za pracowitość,
Za grzeczność, przyzwoitość,
Prezencik był nagrodą,
A nie świąteczna litość.

Dziś prezent od Gwiazdora,
Nic nie ma z przyjemności,
Lecz bywa też przyczyną
Niesnasek oraz złości.

Dary są zamówione,
Gwiazdor już nie jest dawcą,
A tylko różnych pragnień
Darmowym wykonawcą.

GRUDZIEŃ 2019