Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

KWARANTANNOWO

KWARANTANNOWO

Hi,hi cha, cha, żartobliwie
Plotą niczym sroki,
By na duchu podtrzymywać,
A śmiech zrywał boki.
 
Kwarantanny z tym wirusem
Istny cyrk leniwy,
No bo siedzą bykiem w domu
I prosty i krzywy.
 
Powychodzi coś na testach
Niby to dodatni,
Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt-
Procent wszystkim bratni.
 
Zdrowy, chory ma wirusa,
"Istnie wednie w nocy",
Bo ten wirus to pchła pewnie
I gdzie chce tam wskoczy.
 
Wtedy komuś zafundują
W domu dwa tygodnie,
Zatem siedzi chce czy nie chce
Na tyłku wygodnie.
 
Jak pies w budzie na łańcuchu,
I troszkę przy budzie,
Żyją niczym myszy w klatce,
Zwykli zdrowi ludzie.
 
Jeśli chory jest w szpitalu,
Zwykle źle sie czuje,
A tu zdrowy jak rydz, toteż
Ciało się buntuje.
 
Klaustrofobia, bo za wyście
Nosa wytknąć nie śmie
Parę metrów od drzwi do drzwi,
Niby to tak świetnie?
 
Test dodatni, wiec zarazi
Pół świata przy sobie,
Musi siedzieć w chałupinie,
Za życia pół w grobie.
 
Po zakupy wyjść nie wolno,
Ni po chleb ni mleko,
Obojętnie czy ma blisko,
Czy dosyć daleko.
 
Do kościoła? A Broń Boże,
Bo zarazi ludzi,
Kościół pusty i zamknięty
Więc protest się budzi.
 
A tu trzeba to i tamto,
Chleb, ser i wędlinę,
Gnat do zupy i śmietanę,
Mąkę i jarzynę.
 
Może wszystko mieć w piwnicy,
Lecz skoro zarazi,
Wyjść nie może nawet tutaj,
Bo się wpadka zdarzy.
 
Przyjdą sprawdzić, nie zastaną,
Mandat taki wielki,
Że przekreśli kupno domu
Na wypadek wszelki.
 
Ni z chorobą do lekarza,
Ni do weta z kotem,
Ani na Mszę, chociaż Święta,
Może kiedyś, potem...
 
Nawet ksiądz nie przyjdzie bo mu
Przecież zakazano,
Jak ktoś umrze bez Olejów,
Widać tak mu dano :(
 
Do kontaktu? Zakazano!
Nawet i w szpitalu.
I nie wolno mieć pretensji
Ani cząstki żalu.
 
A jak umarł taki pogrzeb
Zafundować mogą,
Że rodzina na cmentarzu
Nie postanie nogą.
 
Jak psa w dziurę i po sprawie,
Tak grzebią człowieka,
Bo ten wirus jak zła farsa
I przy grobie czeka.
 
Państwo bardzo miłosierne
Dla "koronowanych",
Pod przymusem jak przestępcy
W domu osadzanych.
 
I tych, którym ruch potrzeby
Siedzieć się przymusza,
Bez kontaktu, dla spraw pilnych
Masz wolontariusza.
 
Wolontariusz przyjdzie, kupi
Co tylko potrzeba,
A czy pójdzie w ulubionym
Sklepie kupić chleba,
 
Raczej wejdzie, gdzie pasuje,
Mu właśnie po drodze,
Nim obskoczy osadzonych,
Już zmęczony srodze.
 
A zapłata? Jak z pieniędzmi?
Wszyscy konta mają?
Czy niektórzy listonosza
Na czas wyglądają?
 
Mają karty kredytowe?
Potrzebny bankomat.
Lecz dostępnosć tu zerowa
Lub prawie znikoma.
 
Czym zapłacić za zakupy
Z łaski przyniesione?
A czy wolontariusz zechce
Pójść  w wybraną stronę?
 
Najładniej jest na obrazku
Lecz życie jest inne,
Ludzie mają różne diety
A targi nieczynne.
 
Ludziom po lekarstwa trzeba,
Lecz teleporada,
Kod na leki, a apteka?
I kolejna zdrada.
 
Bo zapłata, jak to zrobić
Grosz na koncie leży.
Jak tu dać wolontaiuszom
Ile się należy?
 
Gdyby klient sam stał w sklepie,
Wie, czego mu trzeba,
Jeśłi zdrowy jest, w czym problem
Pójść po bochen chleba?
 
Trzeba mąki, ale przy tym,
Powietrza, spaceru,
Chce pomidorowej to mu,
Trzeba i przecieru.
 
A tu ktoś dowcipny kreśli
W gazecie rysunek,
Jaki dano kwarantannie
Ogromny szacunek.
 
Tak o kogoś bardzo dbali,
Przez te dwa tygodnie,
Że nie wchodzą, ona w suknię,
On we własne spodnie.
 
Tak przytyli z dobrobytu
Że już w drzwi nie wejdą,
Obojętnie przodem, tyłem
Ni bokiem nie przejdą.
 
Czy wyciągać ich traktorem,
Czy wrota poszerzać,
A czy mogą z nową wagą
Po ulicy zmierzać?
 
Zarwą schody oraz chodnik,
W sklepie też nie kupią,
Bo nie wejdą, chyba śmietnik
Koło sklepu złupią.
 
Szybko schudną po tej fali
Życia w dobrobycie,
Chodnik zarwą będzie kara
Za szybkie zużycie.
 
Za dziurawy zrób im nowy
Za własną rencinę,
Boś za ciężki, twojej winy
Dostrzegą przyczynę.
 
Ale był na kwarantannie!
Tak mu dobrze było,
Tak znosili i karmili,
Że mu się przytyło.
 
Niczym Jasia Baba Jaga,
By był bardzo tłusty,
Czym jest zatem kwarantanna?
Okresem rozpusty?
 
Tak naprawdę to głupota
Ten paszkwil malować,
Lecz w rysunku słowa prawdy,
Mądrej trzeba schować,
 
Że rysownik ma zarobki
Pewnie jak dyrektor,
I maluje dobrobytu
Sobie znany wektor.
 
A tymczasem kwarantanna
To czas wyrzeczenia,
Bo naprawdę w domu nie ma
Też nic do zjedzenia.
 
Co w nim było, już wyjedli,
Nim kto do nich zajrzy,
Pan kontroler? Czy są w domu
I słuchają, patrzy.
 
A czy głodni? A czy zdrowi?
A sąsiadów mają?
A może od iluś lat już
Z sobą nie gadają?
 
W blokach często się nie znają,
Każdy jak sam żyje,
I naprawdę nie obchodzi
Innych życie czyje.
 
Taki zdany jest na siebie,
I co ma z tym zrobić,
Gdy mu właśnie wymyślili,
Że miał kontakt z Covid?
 
W telefonie aplikację
Ma sobie wmontować,
Żeby można na odległość
Było kontrolować.
 
A ta babcia co telefon
Ma stary od syna,
I w odległym krańcu Polski
Mieszka jej rodzina.
 
Ludzie mają za granicą
Trzy czwarte potomstwa,
Mając w domu resztkę chleba,
Nie pękną z łakomstwa.
 
Aplikację dla kontroli
Wklepie sobie w tyłek.
Jeśli nie ma internetu,
Zbędny to wysiłek.
 
Ale co to jest internet?
Trzęsą mu się ręce.
Tłumacz i tak nie zrozumie,
I będzie żył w męce.
 
Nawet jak mu ktoś coś wklepie,
Również nie skorzysta,
I okazja do mandatu
Dla opornych czysta.
 
Teoria jest piękna może,
Ale nie praktyka,
Bo z zamknięcia nie dobrobyt,
Lecz problem wynika.
 
Uwolnieni wreszcie idą
Prosto do lekarza,
Bo nerwica niemożliwa
Często im się zdarza.
 
Jeden przytył, drugi wychudł,
Zbladł i jak cień stoi,
I rozgląda się wylękły,
Policji się boi.
 
Jeszcze na ten koszmar cały,
Maski wymyślili,
By się ludzie z braku tlenu
Pod maską dusili.
 
Więc do czego tu dochodzi?
Co my tutaj mamy?
A gdzie winnych za ten koszmar
Teraz poszukamy?
 
Za Wielkanoc bez święconki
I bez Mszy w kościele,
Bez Komunii ogół ludzi
W święta i w niedzielę.
 
Gdyby chociaż chciał Komunię
Ksiądz przynieść do domu,
A tu nawet wyspowiadać
Gdzie i nie ma komu.
 
Święta żeśmy jak barany
Bez Boga przeżyli,
Bo nam wejścia do kościoła
Na Mszę zabronili.
 
Telewizor, Msza z ekranu,
W TEVAŁ  jeden temat,
Ilu żyje, ilu zmarło,
A poprawy nie ma.
 
Sztrynk jak mało albo nigdy,
Więc w tej izolacji,
Dawno by to przejść musiało
W racjonalnej racji.
 
Patrzysz w koło, ludzie chodzą
I widać, że zdrowi,
Więc gdzie prawda z tym wirusem?
Niech ktoś wreszcie powie!!!
 
6 maj 2020 czas pandemii COVID -19