Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

HALO! CZY TO PAN DOKTOR?

HALO! CZY TO PAN DOKTOR?

TYLE WSTĘPU
Tu opiszę mą przygodę,
Czyli cenę za wygodę,
Nie wiem, kto gra skrzypce pierwsze,
Które opisuję wierszem.

Dla świętego zaś spokoju,
Chociaż to są lata znoju,
By mi RODO spokój dało,
Zwę go krótko ...Jasiem Bałą.
.........................................
 A TERAZ O CO CHODZI?
W imię dobra dla wygody,
Czy to stary czy to młody,
Czy golony łysej głowy,
Ma telefon komórkowy.

Taka moda, takie czasy,
Jadą w góry, pola, lasy,
Statkiem, łódką czy pontonem,
A każdy pod telefonem.

W autobusach i w tramwajach,
Na spacerach, na rozstajach,
Dzwoni on do jakiejś Zosi,
I telefon swój miętosi.

Damy także rozmawiają,
Brzdące też telefon mają,
Komórkowa kołomyja,
Rozwojowi sieci sprzyja.

Pozdrowienia, esmemy,
Czułe słówka, emmesy,
I tu dzwoni i tam dzwoni,
Każdy z telefonem w dłoni.

Skoro moda i wygoda,
Skoro świata ta uroda,
Takie nowych prądów mowy,
To kupiłam komórkowy.

Noszę wszędzie, gdzie potrzeba,
Czasem też tam, gdzie nie trzeba.
Zwykle w torbie, nigdy w dłoni,
Do mnie niby nikt nie dzwoni.

Czasem "Era" mnie pocieszy,
Przyśle ze dwa esemesy,
Czasem tylko ja wydzwaniam,
Do domu lub do Poznania.

I może by dobrze było,
Ale tak mi się trafiło,
Że mi "Era" numer dała
Ten, który miał ...Jasiu Bała.

Już tak drugi rok przebiega,
Jeśli komuś coś dolega,
Dzwoni do mnie pani śmiała:
Czy to doktor ...Jasiu Bała???

-To pomyłka. Więc przeprasza,
Wtem się inna pani zgłasza,
Ja im mówię, że rok cały
Numer mój, nie... Jasia Bały!

Zadziwienie, przeprosiny,
Myślę, że skrzywione miny,
Wizytówki...Jasia Bały
Aktualne być przestały.

Tak już jest w biznesu kręgach,
Że tam bieda częściej sięga,
W obowiązkach i przeszkodach,
Na głupoty czasu szkoda.

I pieniędzy także szkoda,
Chociaż płyną tam jak woda.
Wizytówek nie poprawił,
I nie wiem, czy nowe sprawił.

Czy to ranek czy już sennie,
Dzwonią kilka razy dziennie,
Zwykły dzień czy wekendowy,
Ileś telefonów nowych.

Może dobry doktor z niego?
Zresztą... Co mi tam do tego?
Ja mam problem z nim niemały,
Gdy dzwonią do...Jasia Bały!

Czy to w domu czy w tramwaju,
Jakieś panie wydzwaniają,
Mnie cierpliwość się skończyła
Mówić, że sie pomyliła.

Już przychodzi mi do głowy
Mówić "zakład pogrzebowy",
Albo inna firma z gestem?
Może? Klubem nocnym jestem?

Doktorowi zaś dwa słowa,
Niech te wizytówki schowa!
I ogłosi paniom owym
Nowy numer komórkowy.

Rok około 2006
.......................................
A PO SZESNASTU LATACH...

Doktor Bała wciąż przyjmuje,
Zatem zdrów jak rydz się czuje,
Gratulacje, lecz z pamięcią
Bywa jak i z dobrą chęcią.

Wizytówek dodrukował,
Albo wielki zapas schował,
Ale tych z numerem starym,
Choć tam kurz go pokrył szary.

Zdało się, że zapomnieli,
Albo nowy numer mieli.
Czasem dzwonił ktoś do ...Bały
Gdy go losy życia gnaly.

Aż lat kilka po dekadzie,
Niczym spadłych gruszek w sadzie,
Niczym w lipcu papierówek,
Wylęgłych się nagle mrówek,

Przybyło mi telefonów,
Z jakichś mi nieznanych domów,
Zatroskany poczet cały
Do doktora...Jasia Bały.

I pytają i nurtują,
Bo są chorzy, źle się czują,
A gdzie doktor ten przyjmuje,
A godzina jak pasuje?

I na domiar tego złego,
Mowy, że ja nie znam jego,
Nie wiem skąd jest i tak dalej,
Zdają sie nie słyszeć wcale.

Już mnie pusty śmiech przejmuje,
Już się sekretarką czuję,
Ale przecież nie znam jego,
Jak kierować mam do niego?

Nie znam miasta, gdzie pracuje,
Ani kiedy, gdzie przyjmuje,
Słowem, mnie on nie obchodzi,
Czy w Szczecinie jest czy w Łodzi.

A tu roku ubiegłego,
Dzwoni raz pacjentka jego,
I aż krzyczy oburzona,
Myśląc, że ja jego żona,

Zła jak osa, wrzeszczy na mnie,
Numer dobry, więc ja kłamię,
Wizytówkę dobrą miała,
Dwa dni temu ją dostała,

Sam jej dawał, więc jak mogę
Do lekarza łamać drogę?
I była aż tak niemiła,
Aż ją z nerwów rozłączyłam.

I tak po szesnastu latach,
Jego los się z moim splata
W sensie, że szukając jego,
Dzwonią do mnie chcąc do niego.
2020