Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

NIE TAK TO SIĘ ROBI

NIE TAK TO SIĘ ROBI

Coś się porobiło w tym dzisiejszym świecie,
Ktoś tu sieje ferment chcecie czy nie chcecie.
Nie wiem jaka lampa i z jakich stron świeci,
Tym, co bożkiem czynią ciężarną i dzieci.

Zgoda, że tej pani przy widocznej ciąży,
Miejsca ustępują, który grzeczny zdąży,
I z dzieckiem na ręku matce źle sie stoi,
Każda się szarpnięcia autobusu boi.

I słusznie, po drodze przygód jest niemało,
W nagłym hamowaniu już wiele się stało,
Trzymać się też trzeba i na rękach dzieciak,
Chyba, że podtrzyma ich osoba trzecia.

Dlatego w pojazdach miejskiej lokomocji,
Jest miejsce by mogły usiąść bez emocji.
Miejsce oznaczono ikonką kobiety,
Siedzącej z dzieciakiem na łonie, niestety.

Bo ma siedzieć ona tak jak na ikonie,
Przytrzymując dziecko siedzące na łonie,
A nie tak jak teraz, dziecko siedzi samo,
A ty stoisz obok nowoczesna mamo.

Takie wychowanie jest tragedią wieku,
Biednyś wychowany w tym duchu człowieku.
Będziesz egoistą, wina w matce leży,
Bo jej się to miejsce, nie tobie należy.

Nie zrozumiesz matki choćby i konała,
Zawsze bedziesz siedział, ona obok stała.
Czas płynie, podrośniesz, ona podstarzeje,
Ty siedzisz, a ona przy tobie się chwieje.

Lecz co wychowała, teraz zbierze kłosy,
Kiedyś odrzucała wszystkie mądre głosy.
Że powinna usiąść z dzieckiem na kolanach,
Bo tak jest ikona właśnie malowana.

Drugie bywa miejsce dla pań przy nadziei,
I dla inwalidów by stać nie musieli.
A ci, co siadają tamże przypadkowo,
Ustąpią tym ludziom, bo tak jest musowo.

Nie powinny prosić, by im z miejsca wstano,
Jeśli wcześniej krzesła te pozajmowano.
Jeśli zaś ustąpią, to usiąść z godnością,
Dziękując za grzeczność z uśmiechu wdzięcznością.

Te zaś co w kolejkach ten przywilej mają,
Co drugą osobę towar odbierają,
Nie tak, że ciężarne w boju z inwalidą,
Jeśli wspólnie czasem do kolejki przyjdą,

Lecz grzecznie co druga osoba bez krzyku,
Każda w swoim czasie wyniesie w koszyku,
Kłótnie o pierwszeństwo z normalną kolejką,
Są niestosownością naszych czasów wielką.

Jakże ekspedientka razem ma podawać?
Co drugą osobę-taka jest podstawa.
A ciąża widoczna dla oka być musi,
Wcześniej do ustępstwa ludzi nikt nie skusi.

Choć ciążę liczycie od kresek na teście,
Jeszcze uprawnione nigdzie nie jesteście.
Dziecko jest maleńkie, nigdzie wam nie ciąży,
A tu ciąża nagle jak terroryzm krąży.

Ledwie w ciążę zaszła, ale tak się mierzy,
Że świat jej pod nogi położyć należy.
A tu jest odwrotnie, trzeba wyciszenia,
By byc parasolem dla mini istnienia.

Bo rośnie aż człowiek w jego aż godności,
I nie ma praw słuchać matki zgryźliwości.
Bo choć jest embrionem, to duszę ma zdrową,
Niestety rozumie każdą myśl i słowo.


 Wszelką wrogość i złość tak weźmie do siebie,
Że może już nigdy nie poważać ciebie,
Zło utkwi jak kolec, na zawsze zostanie,
Więc mądrze emocją rządzić w pięknym stanie.

Także u lekarza zwykle rodzinnego,
Biorą raz ciężarną raz kogoś innego.
Tymcasem sie kłóci ciężarnych plejada,
Bo one są w ciąży, ukłon im przypada.

A jakże? Bo ciąża to jest zagrożenie!
Nieprawda! To zwykłe fizjologii tchnienie.
To stan naturalny, jeśli wyszła z domu,
Niech siedzi nie psując humoru nikomu.

I może poprosić, by ją przepuszczono,
I może się takżę mąż ująć  za żoną,
Lecz nie wymuszaniem, kłótnią i wrzaskami,
A już nie daj Boże groźnymi czynami.

Gdy ciężarna w sklepie albo u doktora,
Kłóci się, że zaraz ją przyjąć bo chora,
Ciąża zagrożona, zaczekać nie może
Ani w poczekalni ani też na dworze,

Kłamie prosto w oczy i terroryzuje,
Nic nie jest i właśnie wspaniale się czuje.
Ma siłę przyjść, kłótnią po kątach rozstawiać,
Więc lubi się ludzką emocją zabawiać.

Jeśli prawdą będzie zagrożenie ciąży,
Nie pędzi, że za nią i pociąg nie zdąży,
Idzie powolutku, niczym łódka płynie,
Aby nic nie stało się w łonie dziecinie.

Przyjdzie i usiądzie, mówi ze spokojem,
Wie, że odpowiada w tej chwili za dwoje.
Gdy stoi i wrzeszczy jak ość obrażona,
Z żądaniem "natychmiast" bo jest zagrożona,

To widać, że kłamie aż z nosa się kurzy,
Jakby stała boso na gałęzi róży,
Złość z niej emanuje jak dym z parowozu,
Jak Królowa Zima siejąc falą mrozu.

Są takie, co chcą być w poczekalni same,
Więc gdzie ma przychodnia umieścić tą damę?
To nie telewizja ni film zagraniczny,
Tu obowiązuje nasz system logiczny.

Przychodnia i szpital dla wielu są dane,
I chore we wspólnych salach układane.
Zatem u lekarza między pacjentami,
Jeśli kto zaś nie chce, niech czeka za drzwiami.

Mamy obostrzenia, ale bez przesady,
Nikt wam nie zapewni samotnej parady.
Nikt wam poczekalni nagle nie zbuduje,
Obojętnie jak się kobieta buntuje.

Idą do marketu i już się nie boją,
Chodzą pośród półek i do kasy stoją.
To nie idź do sklepu ani do kawiarni,
Jeśli nie chcesz ludzi spotkać w poczekalni.

Nie idź do galerii, do kina, wśród dzieci,
Nie otwieraj okna bo wirus też wleci.
Oj gromka przesado! A lodów nie jadasz?
Lecz u krwi pobrania personel rozkładasz?

Nie o zagrożenie takiej damie chodzi,
Ale swoją ciążą wszystkich za nos wodzi,
I terroryzuje, że jej się coś stanie
Jeśli straci chociaż chwilę na czekanie.

Niechże laborantkę przywoła do domu,
I personelowi nie funduje gromów.
Niech nie oczekuje w pieć minut wyników
Nie terroryzuje pośród łez i krzyków

Doktor dał czas taki, aby jej starczyło,
Ale ruszyć z domu było jej niemiło,
Teraz gwałtu rety wrzeszczy ile wejdzie,
Personel wystraszyć, może kłamstwo przejdzie.

Ma być widać godność przyszłej rodzicielki,
Bo zaszczyt spotyka ją życiowy wielki.
W łonie nosi dziecko- żywego człowieka,
Który się rozwija i narodzin czeka.

Iść godnie ulicą i nie być tyranem,
Tyś nie jest jej panią ani dziecko panem.
Jesteś w społeczeństwie i częścią Narodu,
I nie trzeba na to żadnego dowodu.

Ciąża to świadomość odpowiedzialności,
Bo w łonie kształtują się nerwy i kości.
A potem się rodzi słabe, ledwo żywe,
Albo pobudzone, nadmiernie ruchliwe.

Wrzeszczące po nocach a trosk co nie miara,
Bo w łaśnie w dzieciątko wniknęła z niej para,
I znów gwałtu rety z krzykiem po doktorach,
Zagrożona dzidzia z urodzenia chora.

A gdzie byłaś matko, gdyś ją niosła w łonie?
A gdzie był twój pokój ku dziecka osłonie?
Będzie rosło takie, co ty w niego wlałaś,
I co mu w posagu oprócz życia dałaś.

Dałaś wrzaski? Będą. Dałaś terror? Będzie.
Towarzyszyć będą wam dosłownie wszędzie.
A gdy twoje matko załamie się zdrowie,
Ono będzie górą, terrorem odpowie.

I nieraz zapłaczesz, po coś go zrodziła,
I również dla niego będziesz też niemiła.
Zgryziecie się wspólnie, będziesz rozwścieczona,
Od własnego dziecka znowu zagrożona.

To jest przyszła matka? Współczuć dziecku temu.
Taki przykład daje potomkowi swemu?
I myśli, że dziecko tego nie rozumie?
Owszem. choć nie widzi, ale wyczuć umie.

Boi się w jej łonie, co ma zrobić z sobą,
Ze strachu da smółkę drżąc całą osobą,
Jakby siedział w czołgu pierwszej linii frontu,
Z jego bezpieczeństwem nie bardzo w porządku.

Ciążę się normalnie z miłością traktuje,
Normalnie odżywia i nie denerwuje,
Jest się miłą, godną, to nie lada gratka,
Iść mądrze wśród ludzi jako przyszła matka.
LIPIEC 2020