Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

DZIEWCZYNA JAK OCET

DZIEWCZYNA JAK OCET

Jechała w tramwaju dziewczyna jak lala,
Tak, że się serce chłopaka rozpala.
Modnie uczesana, ciuchy jak z wybiegu,
Rzekłbyś wystrojona jak Królowa Śniegu.
 
Szaliczek pod szyją modnie zawiązany,
Włos widać lokówką modnie zakręcany,
Wytapirowana, istne piękno samo,
A jechała, widać była mamą.
 
Może roczna dzidzia w wózeczku siedziała,
Tylko  mama dama złe nawyki miała.
To co wyprawiała, robiło z niej świnię,
Współczuć takiej matki maleńkiej dziecinie.
 
Żuła gumę, przez co dość głośno mlaskała.
W otwartej paszczęce gumę przewracała,
Mniam i mlask jęzorem w tę i w tamtą stronę,
Chłopie, gdzieś miał oczy biorąc taką żonę?
 
Czy tam konkubinę, pies wie, co to było,
Złoto ślubne na jej paluszku nie lśniło,
Żując rozmawiała z tą, z którą jechała,
I dość dużo widać do gadania miała.
 
Obok niej siedziała podobna jej panna,
Też świeża i młoda jak zorza poranna.
I też żuła gumę, lecz zamkniętą buzią,
Widać, że kultury miała w główce dużo.
 
Dziecko zaś spokojnie i cicho jechało,
Buzią nie ruszało, więc gumy nie miało.
Nawet bym z tą damą dziecka nie wiązała,
Gdyby ona córki nie  zagadywała.
 
Druga i dziecinka w oczy się nie pchały,
Widać świat normalnie jeszcze oglądały.
Tylko piękna takie wychowanie miała,
Że na cały tramwaj w oczy się rzucała.
 
Widać strój nie zawsze z kulturą się zgodzi,
Mają wychowawczy problem liczni młodzi.
Szczęściem, że  nie wszyscy, tak z pięćdziesiąt procent,
A tamta część do nich jak do miodu ocet.
 
Wrzesień 2020