Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

UKOCHANE FERIE

UKOCHANE FERIE
Wreszcie przyszły, hulaj dusza,
Już spokojna wreszcie dusza,
Już do szkoły iść nie trzeba,
Bo deszcz zimny leci z nieba.

Bo wiatr wieje, bo są chmury,
Ale bym pojechał w góry,
Tam choć zimno i choć mroźno,
A wiatr minę ma dość groźną,

Zagrożenie lawinami,
Ale to tylko czasami.
Tam by zimno mi nie było
I by mi się fajniej żyło.

Tam są narty i saneczki,
Tata pije piwo z beczki,
Mama spija kawki, wina,
A co piję ja, drobina?

Mamie kawy z filiżanki,
Tacie piwa z jego szklanki,
Siostrze ciasta jak się uda,
Oj na feriach to są cuda!

Hola, hola! Bracie miły,
Nie tak kiedyś dzieci żyły.
Góry, owszem, ale grzecznie,
Nie wszytsko się wszędzie wepnie.

Tobie mleka gorącego,
Abyś rozgrzał sie od niego.
Ciastko mama pewnie kupi,
Albo talerz dobrej zupy.

Tobie piwa się nie daje,
Nie dla dzieci te zwyczaje.
To alkohol jak ten z wódki,
A od niej jest rozum krótki.

Dobra kawa też nie dzieciom,
Chociaż mama pije trzecią.
Tobie rosół, pajdę chleba,
Bo od czegoś rosnąć trzeba.

Więc czy w góry też wyjedziesz,
Czy do babci sie przejedziesz,
Wszędzie masz być dobry, miły,
By wspomnienia fajne były.

Na co mama nie zezwala,
Czego babcia nie pozwala,
One wiedzą, gdzie przeszkoda,
Słabo zamarznięta woda,

Tu są zaspy niebezpieczne,
A tu groźne wiry rzeczne.
Posłuszeństwo bracie miły,
By bezpieczne ferie były.